#ZA570

U mojego synka w przedszkolu, jak to w większości placówek, zorganizowano wizytę świętego mikołaja. To pierwsza tego typu uroczystość w jego życiu, więc byłam tym bardzo podekscytowana, tym bardziej, że dodatkowo to mój mąż zgłosił się na ochotnika i odgrywał rolę Mikołaja.

Kiedy odbierałam synka, spodziewałam się, że będzie szczęśliwy i radosny, tymczasem mój Tymek wyszedł z sali ze skwaszoną miną. Zapytałam więc synka, dlaczego się smuci i czy nie ucieszyła go wizyta oraz prezent od Mikołaja. Popatrzył na mnie i się popłakał. Powiedział, że Mikołaj pomylił jego prezent z czyimś, bo dostał niewłaściwy. „On prosił o braciszka, a nie samochodzik”.

Wygląda na to, że za rok nasz Mikołaj będzie musiał się zdecydowanie bardziej postarać.
Glizdencja Odpowiedz

Chwila dla ciebie 😵

RodgerRodger Odpowiedz

Niegdyś miałem psa, nazywał się Reksio. Zabrałem go do parku, i pokazałem mu specjalną piaskownice dla psów, którą zafundowały nam nasze podatki. A ten gluptasek zamiast do piaskownicy, nasikał obok niej!
- Ha ha! - zaśmiała sie przechodząca obok sąsiadka - Ależ gluptasek!
Do dzisiaj śmiejemy się z sąsiadką z tego incydentu. Teraz chyba będą musieli wybudować większą piaskownice! Ha ha!

Dodaj anonimowe wyznanie