#Z97Qn
Myślę sobie – masz jedną babcię, zawsze czekałaś, aż dostanie emeryturę, żeby ci sypnęła groszem.. Na własny ślub powiedziałaś jej, że ma grubą kopertę przygotować, a teraz, jak jej zdrowie jest w złej kondycji, to nie masz po co do niej jechać?! (dodam, że jej babcia żyje we własnym świecie, nie ogarnia rzeczywistości, zapomina się bardzo i ma kiepski słuch, jej mąż podobnie).
Przyjaciółka odpisała mi: I tak się z nimi nie dogadamy, trzeba będzie się drzeć, a po co mi dodatkowe nerwy. Po za tym idą święta, ale to nie oznacza, że mam jeździć po rodzinie...
Trochę mnie zaskoczyła, bo chwali się w internecie ozdobami czy wypiekami, jakby to był główny znacznik świąt... Wiem, co to znaczy żyć z człowiekiem w takim stanie jak jej babcia. Moja (świętej pamięci) przez około 6 lat żyła w znacznie gorszej świadomości, a raczej nieświadomości. Mieliśmy wtedy piekło w domu. Ledwo funkcjonowaliśmy. Wiecznie były krzyki, wrzaski i awantury. Nikt nie chciał nas odwiedzać „bo z babcią nie da się dogadać”. My mówiliśmy o niedzieli, a ona o wujku dziadka Józka z drugą żoną kuzyna Wieśka z psem. Moja babcia miała sporo wnuczek i wnuków, doczekała się 12 prawnucząt. Niektóre wnuki nie były u niej ani razu w ciągu dwóch lat. A gdy wiedziały, że jej stan się pogarsza, to tym bardziej nie przyjeżdżały.
Gdy umarła, był płacz i zgrzytanie zębów oraz zadawanie pytania DLACZEGO TAK SZYBKO?
Ja rozumiem, że ludzie są różni i każdy inaczej znosi daną sytuację. I nie życzę mojej przyjaciółce rozczarowania bądź żalu, jaki czuli członkowie mojej rodziny.
Fajna taka przyjaciółka, możesz na nią liczyć. Jeżeli własną babcię traktowała jak bankomat i ciężko jej ją odwiedzić na święta, to pewnie waszą znajomość traktuje tylko jako coś użytecznego, a jak będziesz potrzebować pomocy, albo znajomość stanie się dla niej niewygodna, to będzie miała Cię gdzieś.
To akurat niekoniecznie prawda. Nic nie wiemy o relacji, jaką kiedyś miały babcia i znajoma autorki, a to może być powodem jej zachowania i ciągnięcia kasy. Przyjaciele to jest tzw. rodzina wybrana, której nie trzeba lubić, bo tak wypada. Ja bym dla swoich przyjaciół zrobiła o wiele więcej niż dla rodziny.
Fakt, interesowna osóbka, ale z tym, że na święta nie musi jeździć po rodzinie to ma racje
Tak jakby nie twoja sprawa.
Zapytaj przyjaciółkę czy kiedykolwiek miała orgazm?
Zapytaj o to swoją starą.