#Z3APP
Miałam w tym czasie znajomą ze studiów, której ufałam, która mnie wspierała. Powiedziałam jej o chorobie, o jej postępach i również o tym, co wydarzyło się mojej mamie. W grudniu nadszedł czas operacji, 10 godzin na stole, 3/4 wyciętego guza, 24 godziny na bloku pooperacyjnym pod czujnym okiem specjalistów. W końcu wróciłam na oddział neurochirurgii, wybudziłam się, udało się!
Dni mijały, a moi znajomi do mnie nie przychodzili, nie pisali, totalnie przestali ze mną rozmawiać. W końcu po tym milczeniu sama napisałam do kolegi, z lekkim żalem pytając, czemu nie przyszedł, choć obiecał mi odwiedziny. On w skrócie opowiedział mi o tym, że moja zaufana koleżanka ze studiów napisała mu, że ja jestem zbyt zmęczona i sobie nie życzę żadnych wizyt. I tak rozszedł się łańcuszek, w którym rzekomo nie chciałam nikogo widzieć ani z nikim rozmawiać. Mało tego, osoba która go zapoczątkowała, nie odezwała się do mnie słowem, nie odwiedziła mnie... i rozpowiedziała wszystkie intymne dla mnie sprawy na uczelni. Teraz od osoby do osoby ludzie na studiach wiedzą że mam nowotwór, a moja mama jest na tyle słabą i wrażliwą osobą, że targnęła się na swoje życie.
Na chwilę obecną przy moim boku trwa trójka osób z całego grona znajomych jakich miałam, reszta odwróciła się ode mnie, widocznie bezpowrotnie... A stwierdzenie, że przyjaciół poznaje się w chorobie i biedzie... jak dla mnie nie zawiera ani nuty fałszu. Teraz czeka mnie już trzecia operacja wycięcia potwora z mojego ciała i jestem w 100% pewna, że 3 osoby z pewnością przyjdą do mnie do sali, przynosząc ze sobą ciepło, miłość i oddanie.
Wolę umieć na palcach u ręki policzyć ludzi, którzy są w moim życiu, niż gubić się wśród obłudy i zliczaniu pseudo znajomych.
powodzenia w walce z chorobą! 😊 dobrze, że jesteś silna
powodzenia w walce z potworem :)
napewno wygrasz i wrocisz do dawnego zdrowia :)
a co do tych znajomych, nie przejmuj sie dobrze ze wyszlo jacy to sa ludzie:) teraz masz pewnosc ze Twoi znajomi, ktorzy sa przy Tobie teraz to dobrzy ludzie i mozesz na nich liczyc :)
Miałam sytuacje, że wylądowałam w szpitalu z wielu przyczyn (jednocześnie). Moja kuzynka, z którą chodzę do szkoły, rozpowiedziała, że "mam coś ze skórą". Nie wiem dokładnie co, bo nikt nie chciał mi powiedzieć, ale wiem, że rozniosło się to po całej szkole. najlepsze jest to, że ona NIC nie widziała co mi się dzieje. Całymi dniami siedziałam z telefonem, bo ciągle ktoś pisał co się dzieje, bo X mówiła bla bla bla. Nawet osoby, z którymi nigdy nie rozmawiałam! Oczywiście odwiedziło mnie kilka osób (nawet proboszcz 💜) ale moja "przyjaciółka" się nie pojawiła. A kiedy opowiedziałam jej co kuzynka robi, powiedziałam wszystko co leży mi sercu dostałm odp ";/". Wiecej się do niej nie odezwałam. Na szczęście miałam wspaniałe osoby wokół.
Zawsze lepiej jest mieć kilku, ale za to prawdziwych przyjaciół niż wielu znajomych, którzy w potrzebnie znikają, jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie to tutaj zasada "jakosc a nie ilośc" sprawdza sie w 100%.
Duzo zdrowia dla autorki!
Trzymam kciuki, trzymaj sie mocno ❤ Przepraszam za wscibskie pytanie, ale czy mama zyje? :( Mam nadzieje, ze tak i ze obie wrocicie do zdrowia 💖
Próbowała to oczywiste, że żyje.
Niekoniecznie.
Bo są ludzie i parapety..
Zdrówka 😍
Hej trzymaj się tam! Również miałem usuwany nowotwór mózgu. Więc wiem co przechodzisz...Z tym, że u mnie był łagodny i usunięty w całości i po pięciu dniach byłem już w domu od operacji. ...Dasz sobie radę. Masz rację, przyjaciół poznajemy w biedzie. Mnie na szczęście nie opuścili. A rodzina bardzo mi wtedy pomogła. Tak szczerze to bardziej bałem się wznowy niż samej operacji. I jeszcze taka mała rada do Ciebie autorko. Pod żadnym pozorem nie czytaj nic na te temat w internecie. Bo można się takiej nerwicy nabawić, że....Ludzie piszą często na internecie różne głupoty, to co im ślina naniesie. Według internetów powonieniem mieć wznowę, a ostatni rezonans magnetyczny pokazał, że wszystko jest ok.
Tylko dlaczego to zrobiła? ;-;
Tez mam nowotwór, 3% poopulacji, nieoperowalny w tym momencie, nie chodzę od 7 miesięcy, jestem po 9 trudnych operscjach. Nie raz słyszałam , że nie wiedzą jak mnie leczyć a jednak się daje bo z dnia na dzień zdrowieje :) Znajomych straciłam z dnia na dzień, do teraz krążą plotki o moich ciazach i nie wiadomo czym XD zostały mi dokładnie 3 osoby i najbliższa rodzina. Życzę Ci zdrowia przede wszystkim, pamiętaj że 98 % to my a 2% to lekarze, siły kochana bo tego nam najbardziej potrzeba :*