#YrwcC

Gdy miałam 13 lat, razem z rodzicami i babcią pojechaliśmy na grzyby. Często tak robiliśmy, więc czułam się bardzo swobodnie w lesie, zresztą zawsze byłam odważnym dzieckiem. Nie sprawiało to jednak, że nie przestrzegałam zasady, aby w lesie nie oddalać się od rodziców czy babci. Zawsze grzecznie szłam z nimi, jednak tamtym razem szłam z babcią, a rodzice szli inną ścieżką. Babcia była skupiona na grzybach, a ja sobie biegałam wokół niej, szukałam żab, jaszczurek czy też wypatrywałam saren. Zaczęłam się oddalać coraz dalej i dalej, jednocześnie cały czas krzycząc do babci, że jestem w pobliżu. Nie wiem co mi wtedy strzeliło do głowy, ale pobiegłam gdzieś przed siebie z myślą, że może zobaczę sarny, a do babci zaraz wrócę, przecież to blisko. I sama nie wiem w którym momencie się zgubiłam.

Słyszałam, jak babcia mnie woła, ale kompletnie nie mogłam ocenić, z której strony dochodzi jej głos. Jak to dziecko, rozpłakałam się, jednocześnie dalej błądząc. Nawet nie wiedziałam, że zamiast iść w stronę babci, oddalam się. W końcu zapłakana i przerażona usiadłam na jakimś kamieniu i stwierdziłam, że poczekam aż mnie znajdą. I znaleźli. Ale policjanci, jakieś 4 godziny później.

Jak się okazało, w tym amoku przebiegłam przez bagna, a rodzice założyli, że nie da się tędy przejść i szukali mnie zupełnie gdzieś indziej. Gdy się odnalazłam, rodzina była przeszczęśliwa, ale jednocześnie wściekła. Nic dziwnego. Nawet sobie nie wyobrażam, co czuli przez te 4 godziny, wiedząc jedynie tyle, że jestem gdzieś sama w lesie.

Od tamtego czasu nie zabrano mnie już nigdy na grzyby. Zresztą sama zaczęłam odczuwać lęk przed lasem. Może też dlatego, że siedząc tam przez tyle czasu, trwało to w moim odczuciu wieczność. Jednocześnie mój dziecięcy umysł tworzył różne chore scenariusze, typu atak jakiegoś zwierzęcia albo że nigdy mnie nie znajdą. I tak mi zostało do dziś.
vylarr Odpowiedz

Kiedyś pojechaliśmy z rodziną na grzyby. Rozdzieliliśmy się, ja poszedłem w inną stronę, starzy w inną. Rodzice zgubili się, ale nie stracili zasięgu i telefonicznie ich instruowałem jak mają iść. Zgodnie z moimi instrukcjami doszli do drogi, wzdłuż której szli we właściwym kierunku. Ale widać mi nie ufają i zapytali o drogę jakiegoś tubylca, a ten ich pokierował błędnie. Dopiero jak doszli do najbliższej wsi sami zorientowali się że idą nie w tym kierunku i zawrócili. Zrobili sobie dzięki temu dodatkowe 10 km spaceru.

Pokerfaceface

Jestem ciekawa jak można tłumaczyć komuś jak ma iść przez las? Koło tej brzozy skręć w prawo a potem prosto aż dojdziesz do trzech sosen?

vylarr

Potrzebny jest punkt odniesienia, np słońce.

siusiunka Odpowiedz

Ile to razy ja się zgubiłam w lesie. Kiedyś będąc w lesie z rodzicami też się zgubiłam ale na szczęście miałam swoją sunie która mnie znalazła i potem doprowadziła do taty. Nie był to zbyt mądry pies ale wtedy swoją bystrością mi zaimponowała. Innym razem zgubiłam się z mamą i ciocia jakimś cudem wyszlysmy na drogę i 10km szosa szłyśmy do auta bo najpierw w złą stronę poszłyśmy dopiero kierowca z zatrzymanego auto nas uświadomił że w przeciwnym kierunku powinnyśmy iść.
To były czasy :D

Jawiem1210 Odpowiedz

Ja byłam nauczona, że jeśli się zgubie, to mam iść cały czas przed siebie. Tym sposobem zawsze dochodziłam albo do drogi albo na jakieś pole i byłam w stanie rozeznać się gdzie jestem.

KrulWafel

Nie w każdym lesie, ale należy szukać dróg jak najbardziej zadbanych, takich głównych leśnych. Wtedy łatwiej się odnaleźć. Czasem idąc jedną drogą może się okazać, że kończy się w jakimś bagnie czy czymś takim ;(. Dodatkowo jest taka aplikacja na telefon od leśnictwa, w której masz ponumerowane miejsca w lesie. Na rogach dróg można spotkać takie kamienne słupki z numerkami i wtedy dzwoniąc wystarczy powiedzieć że jest się przy takim, albo niedawno się taki mijało. Byle zasięg był :)

Jawiem1210

W pierwszym komencie nie dawałam rad, tylko pisałam o swoim doświadczeniu, gdy byłam mała i jeździłam z rodzicami do naszego lasu w czasach, gdy telefony były u nas tylko stacjonarne. W dzisiejszych czasach i w innych lasach niż nas może się moja taktyka nie sprawdzić, bo las będzie za duży albo po prostu dzieciak nawet okolicy lasu nie zna. Ja zawsze po zgubieniu się i wyjściu gdziekolwiek po pierwszych oględzinach okolicy wiedziałam z której strony lasu wyszłam, jak dojść do ciągnika I jak wrócić do domu. Mieliśmy też w samym lesie kilka punktów orientacyjnych typu bagno, cmentarz żydowski i dzikie wysypisko. Fajne czasy.

Awers Odpowiedz

Ile macie ldat? Pytam z ciekawości. Moje pokolenie mogłoby chcieć jednorożca, ale w życiu by go by kupili. Niezrozumiały wstyd.

Wtorek09 Odpowiedz

Kto miał 13 lat? Kto pojechał na grzyby?
NIE UŻYWAJ imiesłowów przysłówkowych współczesnych, jeśli tego nie potrafisz.

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Super opowiastka! To takie niezwykłe, że ktoś się zgubił w lesie.

Ja dziś stkuklam 2 miski,może też to opiszę? 🤦

KIuska

Wlasnie to opisałaś.

Eureenergie

No ba, wiadomo, że wyznania o deprechach i homosiach po stokroć lepsze.

ToTylkoJa90

Eureenergie ktoś tak twierdzi?

Kluska Owszem. Taka figura retoryczna.

Dodaj anonimowe wyznanie