#Yr7VE

Nadopiekuńczy rodzice? Brzmi znajomo? Czy ktoś ma gorzej niż ja?
Mam 17 lat, a muszę wracać przed 19, odbierać każdy telefon od rodziców - inaczej nie wyjdę ze znajomymi przez tydzień. Przed każdym wyjściem "nie pij, nie pal, uważaj co pijesz".  Po każdym powrocie "chuchnij, pokaż ręce, oczy do światła". Najgorzej jak wrócę z gumą "pewnie paliłaś i piłaś i chcesz to gumą zamaskować".
Jeszcze zabawniej? Co 2 tygodnie robią mi jakieś durne testy na obecność narkotyków. Wakacje? Tylko z rodzicami, nie ma mowy o nocowaniu o kogoś. Koncert? Okej, jeśli wrócę przed 21.
Więc może wasi rodzice nie są tacy źli? ;)
BajecznyPingwin Odpowiedz

Gdy miałam lat 17 nie było mowy o żadnym wychodzeniu. Chcesz iść na pizzę z koleżankami? Ale po co? Toż to strata czasu, który możesz poświęcić na naukę! Koleżanki? Przyjaźnie? Nie potrzebujesz tego, przecież masz co robić w domu.
Teraz mam 19 lat. Rodzina dziwi się, dlaczego całe dnie spędzam w domu i nie mam koleżanek. Nie umiem nawiązywać kontaktu z ludźmi, bo zwyczajnie jest mi to obce.

Katzenklo

Jakbym o sobie czytała. :,)

Zabawkizpiaskownicy

Mi jeszcze rodzice wmawiają, jak chcę np. pojechać do babci czy cioci, wyjść z siostrą cioteczną, że oni mnie tam nie chcą, przez to sama uważam że nikt nie chce się ze mną przyjaźnić, spotykać. Wszędzie z rodzicami - w te wakacje jedyne wyjście sama to było wyjście do sklepu za rogiem po bułki.

Mandragora13

Ja miałam podobnie. Raz moja mamuska jeździła samochodem do okoła parku i sprawdzała czy nie piję alkoholu a miałam 17 lat. Takiego wstydu przed koleżankami nie miałam nigdy... więc Cię rozumiem. Tez jestem sama i nie wychodze nigdzie bo nie mam z kim. 6869599 to moje gg jeśli będziesz miała ochotę to się odezwij pogadamy.

SlaboToWidze

A gdyby tak wszystkie osoby które nie mają z kim wychodzić, wyszłyby razem?

goldengirl25

o matko :O a myślałam, że tylko ja tak miałam... powrót o 19tej w wakacje, jak jakieś wyjście to: z kim, gdzie, a kiedy będziesz, a po co, a najlepiej jak będziesz siedzieć w domu i się uczyć, i to w weekend, bo w dni szkolne nawet nie było mowy o wychodzeniu z domu. i przez to wszystko w wieku 25 lat upośledzenie społeczne... ;P

nata

Kto używa jeszcze gg?

BydgoskiMajonez

Dość sporo osób wbrew pozorom

48122208- jakby ktoś chciał pogadać z 16-letnim nerdem, którego sensem życia są książki, filmy, metal i matematyka

zla

@goldengirl
Mówienie gdzie, z kim i kiedy orientacyjnie wrócisz jest całkiem rozsądne, bo jak coś się stanie to łatwiej rozpocząć poszukiwania.

JuzNieAnonimowy

@BajecznyPingwin, moi rodzice nie są tacy "nadopiekuńczy", a i tak nie umiem nawiązywać kontaktu z ludźmi. :P

Venom

Skoro już kilka osób podało swoje gg to może ja też. :)
32313987

Zobacz więcej odpowiedzi (5)
idesobieulica Odpowiedz

To już nie nadopiekuńczość tylko wręcz ubezwłasnowolnienie...

wk22

@aston122 czyli też znasz przyśpiewkę " Nie możesz, bo Cię porwą, zgwałcą i zabiją " ? xD
Moja mama ostatnio pobiła swój rekord rekordów... Znalazłam sobie taką dobrą znajomą w internecie. I się nawet z nią spotkałam dwa razy na żywo. Znamy się chyba już z dwa lata. Moja matka się dowiedziała i dwa dni później miałam w domu dwóch funckjonariuszy którzy zajmują się porwaniami i sprzedażą kobiet. Jeden z nich chyba stwierdził, że jestem naćpana.
Ale co mogłam innego zrobić niż ich wyśmiać?
Ten mi mówi, że odcinał już dziewczyny ze stryczków. Moja mamaa "Nie moja córeczka tak nigdy by nie zrobiła" a ja miałam tylko w głowie "No jasne że nie. źle zawiązany stryczek i jeszcze mnie by odratowali "

Aries

do chwili kupienia włąsnego domu jest się ubezwłasnowolnionym przez rodziców,taki fakt.

lubieszczypior

Co ja czytam.. niektorym to ja wspolczuje, serio... to jak wiezienie cholera. Wylatywac ptaki z tych gniazd, a nie!

Antymoher

Nie żeby coś ale mając 20 lat to raczej się samemu decyduje co chce się robić no chyba że żyje w innym świecie :)

Hyrui

Widzę, że autorka nie ma pojęcia o złych rodzicach.

uwielbiamomlety Odpowiedz

U mnie to w ogole było odwrotnie. Mając 15 lat, byłam dosłownie wypuszczona "samopas". Mogłam chodzić wszędzie, o każdej porze i z kim chce (oczywiście musiałam poinformować rodziców gdzie, z kim i na jak długo wychodzę). Rodzice od zawsze mi ufali i powtarzali ze jestem bardzo odpowiedzialna i mądra osobą. Faktycznie, byłam dojrzała jak na swój wiek. Konsekwencje takiego "rozpuszczenia"? Żadne. Nie zaszłam w ciąże będąc nastolatka, nie wdalam sie w złe towarzystwo, nie uzależniłam sie od narkotyków/alkoholu. Znam za to sporo osob, które "trzymane pod kloszem" poczuły smak wolności i zaczęło im, delikatnie mówiąc, odbijać. Ograniczanie dziecka nie zawsze działa na jego pożytek.

Lithium

Moich rodziców zbytnio nie interesowało o której wrócę, gdzie wychodzę i co będę robić. Momentami było to aż smutne.
Wyjazd do miasta oddalonego o 200km żeby spotkać się z kimś kogo na oczy nie widziałam? Spoko, ale zadzwoń jak dojedziesz i jak będziesz wracać. Tyle z mojej kontroli. Niby fajnie, ale mam wrażenie, że ich nie obchodzę.

Uciekinier

Jeny jak ja wam zazdroszcze 😥

Lucidite Odpowiedz

Mam prawie 22 lata. Moi rodzice ciągle każą mi "nie pyskować" gdy tylko w najmniejszej pierdołce się z nimi nie zgodzę. Nie mogę mieć innego zdania niż moja matka, bo "tak naprawdę myślę tak jak ona, a nie zgadzam się żeby wbić jej szpile w serce" (lol). Poza tym, nie nadążam za jej zmiennymi nastrojami, we wszystkim widzi podstęp i knucie przeciw niej. Raz się z czegoś śmieje, następnym krzyczy i płacze przez identyczną sytuację. Jestem totalnie nieprzystosowana do życia, wiecznie kontroluje z kim rozmawiam, gdzie jestem, wymyśla swoje scenariusze, grzebie mi w rzeczach, obraża się na kilka dni za źle poskładane ciuchy. Przez to wszystko wstydzę się przed moją rodziną uczuć, moich pasji i zainteresowań, miliony razy przepraszam za każde słowo, nigdy nie przedstawilam im żadnego chłopaka, zawsze ukrywalam związki. Które i tak szybko się psuły, bo nie potrafiłam mówić co czuję, wstydzilam się tego sama przed sobą i oddalałam się. Chciałabym się wyrwać, ale jednocześnie czuję, że sama nie dam rady w życiu, boję się życia bez posiadania nad sobą kontroli i instrukcji co i jak mam robić.

salatkazkurczakiem

"tak naprawdę myślę tak jak ona, a nie zgadzam się żeby wbić jej szpile w serce" padłam :O. Jeżeli masz pracę i stać Cię na wynajęcie pokoju albo mieszkania to dasz radę :) Powodzenia

Rudzianka Odpowiedz

To jeszcze nie tak zle. Mój ojciec ze strachu nie pozwalał nigdzie mi wychodzić. Pilnował mojego planu lekcji, jak przychodziły wakacje to mogłam popatrzeć na bawiące się dzieciaki z okna... trzymanie pod kloszem jest krzywdzące

PannaLukrecja Odpowiedz

Przekonałaś mnie- nie są tacy źli. Chociaż... Czy jeśli mieli na mnie tak wywalone, że miałam chorobę sierocą, to mam lepiej czy gorzej od ciebie?

Rudzianka

Do 18-stki nigdzie nie wychodziłam po za szkoła i sklepem. Miałam różnego rodzaju problemy. Wieczne straszenie, że ktoś może mi krzywde zrobić.. Do dzisiaj oglądam się za siebie i nie chodzę po nocach po mieście.

Cojaczytam

Chyba nawet nie ma co porównywać takich skrajności

PannaLukrecja

@Cojaczytam, w sumie racja 🙈🙊🙉

asa

Siachna, troska a nadopiekuńczość to jednak różnica. Jeśli rodzic nie wydzwania co chwilę to się nie martwi?poza tym trochę zaufania rodzicom by się przydało.

AsikRumun

Wg mnie lepiej

ReneEvore

@siachna
Raczej nie chciałabym być Twoim dzieckiem...

Abigail666

@siachna nadmierna kontrola oznacza, że oprócz tego, że nie ufasz dziecku, nie ufasz też swoim metodom wychowawczym i podświadomie czujesz, że nie jesteś dobrym rodzicem.

Mi mama wpajała pewne zasady od urodzenia. Tak samo, jak uczyła mnie samodzielności. Co jakiś czas wysyłała smsa (gdy było późno) i było ok. Jak wracałam o 23 z innego osiedla, to sama do niej dzwoniłam i rozmawiałyśmy przez całą trasę, także gdyby ktoś mnie zaczepił wiedziałaby od razu i wiedziała gdzie ma biec/wzywać policję.
Z alkoholem tak samo. Wpajała mi kulturę picia, podpowiadała, jak się nie narąbać i tłumaczyła konsekwencje.
Nigdy się nie upiłam, wielokrotnie byłam na imprezach i uwaga: żyję.

Więc można troszczyć się o dziecko i nie robić zamachu na jego wolność.

Mandragora13

Siachna to oznacza kompletny brak zaufania i bezradność. Dzieci rosna i muszą być nauczone samodzielności bo inaczej zginą zginą dorosłym życiu. Nadmierna kontrola jest bardzo krzywdząca wiem z własnego doświadczenia i widać to po opowieściach ludzi załączonych pod tą historią . Poza tym to ze dziecko jest dzieckiem nie znaczy że jest nasza wlasnoscia a my jesteśmy jego panem i możemy robić z nim co nam się podoba. Dziecko ma też swoje prawa w tym prawo do prywatności. Nie można trenować go jak psa i narzucac swojej woli. Trzeba wpajac zasady, szacunek do rodzica ale rodzic musi też szanować dziecko i traktować je jak człowieka a nie własność.

Abigail666

@siachna jestem ciekawa co zrobisz, jak Twoje dzieci wejdą w okres nastoletniego buntu, w który wejść muszą ;) a co do unikania pewnych rzeczy, nie ochronimy dzieci przed całym światem. I owszem, każdy psycholog powie, że nadmierne kontrolowanie jest złe. Bo dziecko poczuje, że mu nie ufasz. A to jednak cios, gdy najważniejsza osoba w życiu traktuje cię nie poważnie.
I ja akurat nie wymieniłabym mojej mamy na inną, bo jest wzorem dla każdej kobiety, która ją poznała. Co i rusz ktoś pyta ją o radę w wychowywaniu dzieci.
Poza tym, jak masz zamiar kontrolować swoje dzieci? Jestem zaintrygowana, bo zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach nie da się wszystkiego sprawdzić. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie krył nasze dziecko, nawet cudzy rodzic.

KurkaRurka

@siachna
O Ty naiwna :D:D
Znam takich kontrolujących rodziców uważają że mają świetny kontakt ze swoimi dziećmi. W 100% przypadków rodzice nie mają pojęcia o wielu "zakazanych" rzeczach jakie robią ich dzieci.

"Moja Bożenka jest taka grzeczna, poukładana i do tego mamy przyjacielskie kontakty, zawsze przychodzi do mnie pierwszej jak potrzebuje porady" Szkoda tylko, że nie widziała Bożenki w akcji, jak nawalona w trzy du... przelizała się z każdym chłopakiem na imprezie urodzinowej "w gronie przyjaciółek"

Amen

doucejournee Odpowiedz

Nigdy w życiu nie będę tak traktować moich dzieci :/. Podobno z dziećmi jest jak z psami wypuszczasz powoli z umiarem zawsze wracaa pies trzymany na uwięzi raz się zerwie i może już nie wrócić. ;)

KurkaRurka

Zerwałam się nie mam kontaktu i oni tez nie szukają (nigdy nie zadzwonili, a nr nie zmieniłam)
Powoli nauczyłam się wracać normalnie do domu, a nie pędem bo np z koleżanką rozmawiałam czy weszłam do sklepu obejrzeć ciuch który mi się na wystawie spodobał.
Uczę się nie upychać w dziwne zakamarki różnych rzeczy. (Np, kartki z pamiętnika w dziurę w tapczanie, czy batonika za encyklopedią, czy breloczka od przyjaciółki w misiu, po została bym oskarżona o kradzież)

wk22 Odpowiedz

Mam 20 lat, alkohol? phi, mogę jeśli się nie kapną że piłam. Wychodzenie gdzies? Jasne, oczywiście że mogę. Jeśli dam wszystkie dane. Gdzie idę. Dokładny adres. Z kim idę (imię nazwisko i nr telefonu). A najlepiej, żeby ta osoba mogła przyjść do mnie (nie ważne jaka płeć ). Oczywiście dokładna godzina powrotu. Spóźnienie o minute? I już mam telefonów od cholery. Czy kiedykolwiek gdzieś pojechałam sama? Wiecie taka wycieczka nie ze szkoły? Nie. Czy chciałam? Oczywiście, że tak.Tyle razy podawałam im ulotki obozów dla młodzieży mówiąc że chcę tam jechać. Teraz słyszę jak moi rodzice mówią znajomym, że "ich dzieci jakoś nigdy nie chciały jeździć na obozy "...Cycki mi opadają.
Czekam aż skończę studia ( a może nawet wcześniej) i się wyprowadzam. Potrzebuję po prostu zawodu, bym dostała dobrze płatną pracę.
Ale nie zapominajmy, że moja cała rodzina jest katolicka (czyt. zwyczajni katole). Dla nich to jest chańba jeśli dziecko (dorosłe) się wyprowadzi od rodziców.Dla nich jedyną możliwą wyprowadzką jest taka, że będę wychodziła za mąż. (Narzeczeństwo nie może przecież mieszkać w jednym mieszkaniu. PRZECIEŻ TO BEZBOŻNE)

Roulett

Masakra, dziewczyno walcz o siebie...

salatkazkurczakiem

Na ostatnie zdanie śmiechłam na głos, bo to po prostu absurdalne, ale mam w domu to samo... np. na wakacje z chłopakiem nie pojadę bo to bezbożne a mam 20 lat :D Jak miałam 16 i pojechaliśmy na obóz razem, też były ciężkie awantury, a serio w tym wieku to ja grzeczna jeszcze byłam, a żadne ZBEREŹNE rzeczy mi do głowy nie przychodziły, a jednak były awantury. Dlatego wolę ich okłamać, jadę niby z koleżankami, a tak naprawdę z nim, albo jadę wtedy kiedy oni gdzieś wyjadą i myślą że jestem w domu :P Najgorsze jest to, że nie zarabiam na siebie, wtedy to bym miała ich zakazy gdzieś totalnie, ale niestety przy moim kierunku studiów podjęcie jakiejś pracy w międzyczasie jest nierealne.

nata

Masz 20 lat i odajesz rodzicom telefon? Nie pozwalaj się tak traktować.

Antymoher

Dlatego zawodówki rządzą :)

gallanonym

Współczuję - mam to samo.

NigdyNieUlegne Odpowiedz

Nie. Są gorsi. ;)

agata417 Odpowiedz

Jak dla mnie gorzej ma ta co się żaliła, że ma 15 lat i nawet zapałki nie zapali :) Ale tobie tez współczuję.

LedZeppelin

Mogę poprosić o link? :)

agata417

#36FdJ

LedZeppelin

Dzięki :)

PeggyCarter

Była jeszcze ta, która nie mogła użyć kremu ani pilniczka.

idesobieulica

Peggy podaj, prosze link :)

Zobacz więcej komentarzy (81)
Dodaj anonimowe wyznanie