#YfujX
Dzieje się tak od dwóch lat, sama nie wiem czemu.
Pewnie myślicie, że byłam niewdzięcznym dzieckiem, które wywala ich pieniądze na byle co. Otóż nie. Uczyłam się w miarę okej (teraz moja średnia trochę spadła ze względu na pracę, ale nadal nie jest źle), nigdy nie miałam kieszonkowego, nie prosiłam o nie, wracałam o ustalonych porach i... nagle przestali się odzywać. Tata odzywa się tylko wtedy, gdy jest pijany (a zdarza się rzadko), ale wtedy mnie wyzywa. Nadal nie potrafię się przyzwyczaić, że wchodząc do domu, w którym jest troje ludzi, nikt nie odpowie na moje „cześć”. Próbowałam z nimi rozmawiać, ale oni się zachowują, jakbym nie istniała i przechodzą obojętnie. Chyba pozostało tylko czekać do mojej pełnoletności i się wyprowadzić.
Hmm. Niech tu się wypowie jakiś prawnik i doradzi co i jak. Musisz zawalczyć o siebie, zamiast poddawać się ich terrorowi.
Póki nie skończyłaś 18 lat i się uczysz, zasranym obowiązkiem Twoich rodziców jest zapewnienie Ci pożywienia i dachu nad głową. Co to w ogóle ma być, by dziecko w wieku szkolnym samo zarabiało na swoje jedzenie i płaciło za utrzymanie?! Aż krew się we mnie gotuje na coś takiego.
A co rodzicom odwaliło? Możliwe, że ktoś im coś o Tobie nagadał. Już się z tym parę razy spotkałam i wiem, że jak ktoś ma nierówno pod kopułką, potrafi odwrócić się od własnego dziecka z powodu żałosnych, wyssanych z palca plotek. Nawet nie konfrontując dziecka z zarzutami. Inna możliwość, że tatuś dowiedział się, iż nie jesteś jego biologicznym dzieckiem. Może jeszcze coś innego.
Bardzo Ci współczuję, a postawa Twoich rodziców jest nie tylko okrutna i niesprawiedliwa. Jest też absolutnie karygodna. W dodatku wciągnęli w szykanowanie Ciebie młodsze dziecko. Podłość.
Trzymaj się i szukaj pomocy. I nie myśl nawet o tym, by po skończeniu 18 roku życia unosić się honorem. Jeśli wyjedziesz gdzieś na studia, niech zgodnie z prawem bulą na Twoje utrzymanie. Wyegzekwuj to prawnie, jeśli będzie trzeba.
Aha, jeszcze jedno. Jak ojciec będzie pijany próbuj wyciągnąć z niego, za co Cię tak nienawidzi. Słuchaj wyzwisk, bo one mogą być wskazówką. Czy wyzywa Cię od złodziejek czy od kurew czy jeszcze inaczej? Może porównuje do kogoś? Słuchaj i wyciągaj wnioski. Podpytuj, podpuszczaj. Bo w takim wypadku niewiedza jest gorsza od najgorszej prawdy.
Prawnikiem nie jestem, ale mam jednego blisko i jest tak jak piszesz, a właściwie maja obowiązek ją utrzymywać dopóki się uczy (nawet jak skończy 18 lat). Jeśli tego nie robią, to może wystąpić o to, żeby płacili na nią alimenty. Może taki argument wypowiedziany w stronę rodziców do nich przemówi. Ale jak ta farsa się ciągnie dwa lata, to najlepiej żeby po prostu o te alimenty wystąpiła. Tylko nie wiem jak to działa u nieletniej, bo sama raczej nie może tego zrobić bez udziału opiekuna, pewnie odbywałoby się to z udziałem opieki społecznej, kuratora, itd. Warto się przejść na darmowe poradę prawna i zobaczyć co się da zrobić
Art 99 i 99(1) kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, ten drugi to dość nowy przepis. Jako że rodzice mają w tym wypadku sprzeczne interesy z dziewczyną i nie mogą jej reprezentować, sąd opiekuńczy na wniosek wyznaczy dla niej, nie kuratora, a reprezentanta dziecka. Będzie to już od razu adwokat albo radca prawny, ewentualnie ktoś z wyższym wykształceniem prawniczym. Powództwo o alimenty jest zwolnione z kosztów sądowych. Jak długo się uczy i studiuje, może się o nie ubiegać, czyli tak do około maksymalnie 26 roku życia.
Tu warto wziąć pod uwagę, że rodzice zapewne jeszcze pobierają na dziewczynę 800+ a karzą jej zarabiać na jedzenie. To godne potępienia. Dziewczyna ma prawo zgłosić swoją sytuację do opieki społecznej albo na policję. I ma prawo powiedzieć, że np. woli mieszkać w domu dziecka niż w tej rodzinie biologicznej. Bo co ta dziewczyna realnie odczuwa jeśli cała rodzina z nią nie rozmawia? Przecież to jest forma przemocy.
Autorko: zbierz jakieś dowody (np. nagraj na telefon) i idź do służb niech Cię zabiorą z takiego domu. Przecież to oszaleć można w takim miejscu, gdzie ludzie z nie chcą rozmawiać z człowiekiem. To bardzo krzywdzi psychicznie.
Do autorki: jeśli nie masz telefonu to może rozważ aby pożyczyć od koleżanek a jeśli nie masz takiej opcji to nadal możesz pójść do opieki społeczne czy zgłosić sprawę na policję! Nadal przysługuje Ci ochrona państwa.
Czyżby Jehowi? Oni słyną z odcinania się od niepokornych dzieci.
Masz prawo pobierać pieniądze od nich a nawet od dziadków jeśli ci będą w stanie a Ty np zachorujesz. Masz prawo do pieniędzy od nich przez całe życie jeśli wymaga tego sytuacja nawet jak będziesz dorosła.
Dodam do komentarzy: rodzice mają czasu utrzymywanie dopoki nie możesz tego robić sama, a więc dłużej niż to 26 roku życia i wcale nie musisz się w tym czasie uczyć i studiować! Komentujacy myla tu alimenty z funduszu alimentacyjnego, gdzie faktycznie jest do 26 lat jeśli się uczysz.
Tak nie jest. Wyegzekwować alimenty od rodziców można na mocy orzeczenia sądu, a generalnie linia orzecznicza jest taka, że po pierwsze jeśli osoba nie przyczynia się do zdobycia wykształcenia pozwalającego na samodzielne utrzymanie, to alimenty po 18 roku życia jej się nie należą, chyba że wystąpią jakieś szczególne okoliczności typu niepełnosprawność lub choroba. A po drugie racjonalny czas na uzyskanie tego wykształcenia to właśnie około 26 rok życia i sądy w większości nie chcą przyznawać alimentów powyżej tego wieku.
@GreyWarden ale autorka mogłaby złożyć dodatkowy pozew o odszkodowanie od rodziców za zmuszanie do pracy zarobkowej na jedzenie kiedy rodzice pobierali od państwa 800+ oraz za stosowanie przemocy psychicznej w formie braku rozmowy domowników z nią. Więc nie dość, że mogłaby złożyć o alimenty żeby się uczyć to jeszcze by mogła dostać odszkodowanie.
Coztegoze2 No szczerze w tej sprawie trochę słabe te podstawy do odszkodowania - a w zasadzie nie odszkodowania, tylko poprawnie zadośćuczynienia za krzywdę. Mamy tu przemoc ekonomiczną i psychiczną, ale gdy "najpoważniejszy" czyn rodziców to wyzywanie i to sporadycznie gdy ojciec jest pijany, to trochę za mało, by mówić o znęcaniu się, czyli długotrwałym zadawaniu cierpienia o pewnym stopniu nasilenia, więc proces karny raczej nie wyjdzie. Bo sam brak odzywania się do autorki i traktowanie jej z obojętnością nie są karalne, zadośćuczynienia za to nie będzie - prawo ma zapewniać tylko minimum moralności. A te 800+ to sądy już na nieszczęście ustaliły, że to nie są pieniądze należne dziecku i nie może ono nimi dysponować i wykazywać, że wyrządzono mu szkodę, gdy rodzice wydają je niewłaściwie. Poza tym na niekorzyść autorki działa też to, że dziecko, które posiada własne dochody ma obowiązek przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, czyli prawnie rodzice mogli kazać jej opłacać z tego dla siebie część jedzenia. Ewentualnie co autorka może zrobić, to kombinować coś w procesie cywilnym z zadośćuczynieniem za naruszenie jej dóbr osobistych - godności i zdrowia przez właśnie te wyzwiska i zmuszanie do pracy na jedzenie. Na to wszystko trzeba mieć dowody, z tym będzie problem. Autorka może coś z tego uzyskać, ale się namęczy i nerwów sporo straci, i może to ostatecznie nie być tego warte. Jak ma siłę i determinację, to może próbować, życzę jej jak najlepiej.
wybaczcie, ale mam wrażenie że jest to tylko "jedna strona medalu"... dziwne że nagle rodzice nagle zaczęli się tak zachowywać... z mojego doświadczenia(i obserwacji "młodych dorosłych-niepełnoletnich" i ich rodziców) to raczej wyglądało tak: "Jestem dorosły/dorosła, zarabiam i nie możesz mną decydować!" a rodzice na to: "Jesteś dorosły/ła to weź za siebie odpowiedzialność" a potem powstają właśnie takie posty....
Od dawna?
Ja sobie w ogóle czegoś takiego nie wyobrażam. Zwykle moi rodzice zagadują do mnie itd.
Współczuję🥺