Jestem z moim chłopakiem już 2 lata, więc stwierdziliśmy, że pora na wspólny pierwszy raz. Sama bardzo się ekscytowałam, bo to dla mnie wielka i ważna chwila, dla niego też. W końcu miało do tego dojść. Po długim wstępie wreszcie chcemy przejść do rzeczy, ale kiedy on wszedł we mnie, nawet najdelikatniej jak potrafił, to zaczynałam płakać i jęczeć z bólu. Odpuściliśmy. Byłam tak zawstydzona, że nie mogę mu dać czego chce i że sama nie spełniam swoich oczekiwań. Przyszła pora na druga próbę, i znowu, spróbował we mnie wejść, a ja czułam straszny ból. Tym razem próbował wejść nieco głębiej, ale już nie wytrzymałam i zaczynałam płakać, a w końcu krzyczeć, więc wyszedł ze mnie. Wiem, że teraz jest na mnie wściekły.
Kocham go, ale problem jest w tym, że on jest po prostu za duży. Ja mam równo 150 centymetrów, on ponad metr dziewięćdziesiąt i ma bardzo duże (jak na moje oko) przyrodzenie. Te próby są po prostu okropnie niekomfortowe. Nie chcę go rozczarowywać, ale nie wytrzymuję tego bólu.
A do lekarza boję się iść, bo nie chcę zostać przez niego wyśmiana, że "przecież każdego boli przy pierwszym razie", poza tym jestem osobą młodą i boję się oceny innych osób i samego lekarza.
To tyle, musiałam się tym podzielić.
Dodaj anonimowe wyznanie
Tutaj nawet może nie chodzić o błonę dziewiczą, a po prostu o ból z powodu rozciągania ścianek pochwy. Skoro jesteś dość niska i do tego jesteś dziewicą to normalne, że jest tam dość "ciasno". Więc facet próbujący włożyć penisa w teoretycznie "za ciasne" miejsce będzie powodował u Ciebie ból. Jedynym rozwiązaniem (jeżeli nie wchodzą w grę żadne zaburzenia, co powie Ci ginekolog na wizycie) jest stopniowa penetracja, żebyś mogła się przyzwyczaić do bólu i dać sobie czas na "rozciągnięcie". Nic na siłę, nic na szybko. Musisz też być jak najbardziej pobudzona, ponieważ wówczas pochwa jest bardziej nawilzona i rozciagliwa. Polecam użyć też jakiegoś żelu.
I jeżeli chłopak jest na Ciebie zły z tego powodu to znaczy, że jest niedojrzały i nie ma pojęcia o kobiecej fizjologii. Taka reakcja z jego strony jest niedopuszczalna.
Wszystko w punkt.
Dokładnie. Ja bym zaczęła od wizyty u lekarza. Myślę, że to by dobrze podziałało na jej psychikę. A może problem leży gdzie indziej i on pomógłby to odkryć.
A potem właśnie rozciąganie. Może trzeba zacząć od włożenia palca, dwóch? I powolne rozciąganie? No kurde, nie wyobrażam sobie, żeby przy pierwszym razie, gdzie pochwa widziała co najwyżej tampona czy tam głowice USG, pchać na chama dużego członka... Na początku przecież nie musi od razu wchodzić cały. Tylko zacząć od główki choćby. No i też kwestia pozycji. Może Autorka powinna być na górze i sama kontrolować sytuację.
Dobry lekarz nigdy Cię nie wyśmieje. Powinnaś pójść, powodów może być naprawdę wiele.
Racja, ja zawsze wolałam prywatnych lekarzy, chociaż na nfz trafiłam akurat na lepszych psychologów i psychiatrów, niż prywatnie. Ale cała reszta? Nawet nie chce mi się wspominać tego
"ale już nie wytrzymałam i zaczynałam płakać, a w końcu krzyczeć, więc wyszedł ze mnie"
Ona płacze, ale on nie odpuszcza, dopóki ona nie zacznie krzyczeć. Serio?
Dla mnie coś takiego to byłby koniec związku. Jemu nie przeszkadza, że zadaje jej taki ból - przecież wiadomo, że coś jest nie tak, więc może warto poszukać przyczyny, zamiast twardo przeć naprzód?
I jeszcze po wszystkim jest wściekły.
Ilość absurdów mnie powala 🤦🏻♀️
Norskekatten nie ma mu za źłe, a właśnie powinna i bardzo dobrze że ktoś może jej to uświadomić bo takie zachowanie swiadczy o egoizmie, ona płacze a on ma gdzieś i kontynuuje. Po za tym jest na nią wściekły bo nie dała rady. Jak dla mnie jest niedojrzałym egoistą, a dziewczyna jest zakochana, mloda, więc może pewnych spraw nie dostrzegać tak jak powinna.
Ile jest podniety z dziudziaczka który MUSI się upewnić po sto razy czy na pewno jest cacy? Jak ma przestać to niech mu to powie, jak nie bo lubi pokrzyczeć to tylko jej sprawa
@Norskekatten, to że ty chciałaś na siłę i nie obchodziło cię, że boli to nie oznacza, że autorka też musi tak robić. Jeśli dziewczyna nie czuję się na siłach, aby przetrwać taki ból to lepiej odpuścić i postarać się dobrze zacząć grę wstępna i rozluźnić partnerkę na tyle, na ile można. Stres i nerwy nie są potrzebne przy pierwszym stosunku.
Więc, katten, zrozum że nie każda będzie jak ty c:
Araby biorą na siłę, taki południowy temperament i kulturwa. Żeby było im jeszcze przynajmniej, kobieta może beczeć jak koza. A jak jeszcze miał na sobie pas szahida to już nie miała wyjścia.
Po za tym pierwszy raz może być bolesny ale nie wyklucza to że partner nie musi się starać by kobiecie było łatwiej. I wcale nie musi się co chwilę pytać czy wszystko w porządku. Wystarczy że będzie reagował na zachowanie partnerki.
A może problemem jest budowa twojej błony dziewiczej? Przy typie sitkowym możesz odczuwać silny ból przy próbie przerwania i wtedy warto pomyśleć o nacięciu u lekarza
Plus jeśli nie jest odpowiednio przygotowana i rozluźniona to może się tak skończyć. Stres powoduje takie spięcie mięśni że nawet nie będąc dziewicą może odczuwać potężny ból.
Jesli on jest na ciebie wciekly, bo nie moze zamoczyc i kompletnie olewa fakt, ze ciebie to boli to nie za dobry z niego partner. Jesli czujesz, ze powinnas mu sie oddac, bo juz 2 lata to tez nie fajnie. Moim zdaniem jestes zwyczajnie nie gotowa, zwlaszcza, ze boisz sie pojsc do lekarza.
Bylas ogolnie u ginekologa, na zwykle kontrolne badania? Czy tez sie boisz?
Jakie inne osoby beda wiedziec po co idziesz do lekarza? O powodzie wizyty wiesz ty i lekarz, ktory na pewno cie nie wysmieje.
Chyba, ze masz z 15 lat. Wtedy jest to troche bardziej skomplikowane.
Może chodzić o typ błony, nawilżenie, budowę pochwy, nawet stres. Warto iść do lekarza - dobry ginekolog popatrzy, zbada, doradzi i odpowie na dręczące pytania. A jeśli partner jest wściekły za coś takiego, zwłaszcza po widoku łez i krzykach partnerki, to jednak bym się zastanowiła czy to właściwy człowiek.
Przed rozpoczęciem współżycia tak czy inaczej powinnaś się udać do lekarza.
Bo chyba byłaś KIEDYKOLWIEK u ginekologa?
Jestem młodą, nie zaczęłam współżycia i nie byłam u ginekologa. I nie rozumiem, po co tam iść przed rozpoczęciem współżycia, jeśli nie chce się przyjmować tabletek i wszystko jest okej. Może ktoś mi powiedzieć?
U mnie też tak było. Okazało się, że mam tak skonstruowaną i twardą błonę, że przez to był ten ogromny ból. Ginekolog leciutko naciął ja skalpelem i wtedy bez problemu udało się do końca przebić chłopakowi(dzisiaj mężowi).
A orientujesz się, ile kosztuje takie nacinanie? Nie żebym sama chciała, ale kiedyś czytałam z ciekawości w internecie wypowiedzi osób, które podawały 4-cyfrowe kwoty i lekko mnie to zaskoczyło.
Ja nic za to nie płaciłam, normalnie wizyta była na nfz
A no to może prywatnie jest inaczej.
Tez miałam z tym problem. Po 2 nieudanych próbach poszlam do ginekologa zapytać czy wszystko jest ze mną w porzadku i dopiero jak tam dostałam zielone światło to wszystko wyszło. Ale nie powiem - byl to żmudny proces i kolejne kilka stosunków wciąż pobolewało na poczatku mimo dobrego nawilżenia :( Mając tą perspektywę, nie wyobrażam sobie, że cokolwiek by z tego wyszło, gdyby mój partner zachowywał się tak jak ten z wyznania. My po prostu nie robiliśmy z nieudanych prób wielkiej tragedii, tylko zaczęliśmy odkrywać seks i siebie nawzajem w sposoby nie wymagajace penetracji. I wlasnie takie "budowanie zaufania" w połączeniu z opinią ginekologa pomogło mi się przełamać i rozluźnić.
Na pewno nie pomaga to, że się stresujesz. Mimo wszystko dobrze byłoby pójść do ginekologa, dobry lekarz Cię nie wyśmieje. Może masz znajomą, która mogłaby kogoś polecić? Bo z opiniami w internecie różnie bywa.
Albo może spróbujcie najpierw zabawę z mniejszym dildo? Długą grę wstępną skupioną na Tobie, żebyś była rozluźniona i pojawiła się naturalna lubrykacja?
Swoją drogą - facet jest na Ciebie WŚCIEKŁY? Rozumiem rozczarowanie, że to nie jest takie proste, jak może się wydawać, ale zamiast próbować rozwiązać problem on się na Ciebie wścieka? Zastanów się, czy to faktycznie taki dobry partner...