#YGIj8
No i traf chciał że zatrudniła Asie. Dziewczyna 23 lata (z 8-letnim doświadczeniem na stanowiskach kierowniczych, jak sama twierdzi), mega niesympatyczna, kablująca za najmniejsze przewinienie typu spóźnienie 3 minuty po czasie do pracy. Ogólnie, już od samego początku dała się poznać z najgorszej strony. Atmosfera zaczęła się sypać, każdy bal się przy niej odezwać bo relacje do szefowej zdawała mocno ubarwione. Zaczęła wszystko zmieniać, mącić, wprowadzać chaos do naszej już dawno wypracowanej rutyny.
Klienci też to odczuli wielokrotnie. Sami mówili, że ta Pani z recepcji taka nieprzyjemna. No właśnie, najgorsze było to że ona była zwykła RECEPCJONISTKĄ, a zachowywała się co najmniej jak kierownik wysokiego szczebla. Wszystko się mocno sypało, każdy do pracy przychodził zniechęcony, doszło do tego że pracownicy, którzy 15 lat temu otwierali to miejsce, nieśmiało przebąkiwali o odejściu. Każda próba zwrócenia uwagi szefowej na zachowanie jej podopiecznej kończyła się fiaskiem, za spadające obroty winiła nas bo nam się niby nie chce robić, a nie recepcjonistkę, która robiła błąd na błędzie, non stop wydzwaniała do klientów z głupimi pytaniami, sama przeprowadzała konsultacje telefoniczne z klientami i dobierała im zabiegi, choć nie miała do tego żadnych uprawnień.
I cóż, zrobiłam coś złego. Wiedziałam że szefowa bardzo zwraca uwagę na opinie na Internecie. Założyłam sporo fake kont, użyłam VPN, żeby po IP nikt mnie nie znalazł i zaczęłam powoli swój sabotaż. Raz miesiącu, raz na dwa miesiące, pisałam opinie na temat Asi. Teksty że jest nieuprzejma wobec klientów i załogi itp. Powoli, powoli prowadziłam swoją akcję, po pół roku pisząc, że słyszałam jako klient jak słownie obraziła innego pracownika, co było prawdą.
Asia wyleciała z hukiem. Wszystko wróciło do normy, jest tak jak dawniej, ale mam takie momenty gdzie bardzo gryzie mnie sumienie.
Trzeba było iść całą 6 porozmawiać z szefową i przedstawić sprawę jasno - albo ona, albo się zwalniacie.
W firmie, gdzie pracował kolega, zmienił się kierownik działu. Zaczął wprowadzać swoje porządki, co nie podobało się reszcie. Poszli do szefostwa, że albo go zwolnią, albo oni odchodzą i w efekcie z 10 osób 9 się zwolniło, nowy kierownik działu też poleciał, a ta jedna osoba co została, w nagrodę została nowym kierownikiem tego co zostało.
W firmie gdzie kiedyś pracowałem, aby poprawić sobie ocenę, dodawano fałszywe pozytywne opinie. I to nie kilka na miesiąc - dodawali ponad 100 miesięcznie.
Teraz by nie przeszło, bo Google monitoruje dodawanie opinii, a ponad 100 miesięcznie jest nie do obronienia. Teraz przejdzie tylko to, co robiła autorka.
@ohlala, przy założeniu, że miesiąc ma 30 dni, to średnio jakieś 3 opinie dziennie. Tylko trzeba by mieć zmienne IP i kilkaset kont. Chociaż pytanie czy to bezpośrednio w Google, czy na jakimś serwisie, gdzie sprawdza się opinie o firmie / osobie (coś jak znanylekarz czy gowork). Bo w sumie Google to nawet już blokuje pozytywne opinie (możesz dodać, ale nie jest publikowana, bo Google uznaje ją za negatywną).
@Marquise
To nadal jest dużo opinii i nie ma znaczenia, że są różne IP, bo Google próbuje zapobiegać review-bombingowi, a w tym biorą czasami udział prawdziwi ludzie. Ale i tak wątpię, by wystawiali te opinie codziennie po 3 zamiast więcej w ciągu kilku dni. Jak jest z innymi stronami to nie mam pojęcia, ale może faktycznie tam wystawiali.
To opinie na bookingu, dodali już ponad 200, zmieniając ocenę z 7.1 na 7.7. Wiem że to przekręt, bo wiem jak to zrobić, tylko zaskakuje mnie skala procederu.
Jak booking sam się nie zorientuję, to chyba ich podkabluje.
Nie dziwię Ci się. Człowiek spędza bardzo dużo czasu w pracy, więc każdemu zależy na tym, by była tam miła atmosfera.
W pracy masz przede wszystkim robić swoje, a nie zajmować się głupotami, jak autorka. Miła atmosfera to co najwyżej miły dodatek, ale nikt cię nie będzie pytał, czy kogoś lubisz czy nie, a takie podpie*dalanie drugiej osoby jest po prostu zwykłym świństwem.
Chyba dla wszystkich było by lepiej, jakby wszyscy pracownicy odnosili się do siebie z szacunkiem.
@dertyp
Chyba nigdy nie pracowałeś w firmie, gdzie panuje zła atmosfera - nie życzę Ci tego, ale do puki sam/a tego nie doświadczysz to nie zrozumiesz tego.
Niepotrzebnie. Ona znajdzie inną pracę, a pomyśl ilu ludzi odetchnęło z ulgą przez jej odejście. W tym przypadku cel uświęca środki, a przez nią nikt nie czuł się dobrze w tym zespole. Ona sama też nie.
No i bardzo dobrze
A cóż to do cholery są "usługi premium"? Co konkretnie ta firma robi?
To niech nie gryzie. Złych ludzi trzeba odsunąć a nie głaskać.