#YAJPi
Zwykła sobota, poranne godziny, kilometrowe kolejki i dziki szał w supermarketach. Jako że mój tata pracuje w szkole, został wydelegowany przez dyrektorkę po produkty spożywcze na jakąś szkolną imprezę. Produkty kupowane były na szkołę (fakturę), więc wcześniej odbyła się jakaś inna (nieznana mi) procedura i nie było zwykłego nabijania poszczególnych produktów na kasę, a opłaty były już zrealizowane. Kiedy koszyk już pękał w szwach, tata przepraszając ludzi zaczął przeciskać się przez kolejkę zniecierpliwionych zakupowiczów w celu opuszczenia sklepu. Wtedy nagle jakaś zbulwersowana kobieta krzyknęła:
- Co pan się pcha?! Kolejka jest!
Na co mój tata z miną wyrażającą jednocześnie radość i powagę odparł:
- Spokojnie, ja tylko przechodzę, bo dziś co dziesiąty klient ma zakupy za darmo.
Po czym faktycznie z wypchanym koszykiem "bez płacenia" wyszedł ze sklepu.
Kiedy zobaczyliśmy, jak kobieta odlicza która jest w kolejce i cofa się, żeby wygrać "darmowe zakupy", mało nie umarliśmy ze śmiechu.
To było dobre 😁 Mi wymyślenie takiej riposty zajęłoby pewnie parę dni.
A potem ten zawód, że jednak nie.
Niemniej jednak zazdroszczę posiadania riposty (czy to na pewno w tym wypadku riposta?) w każdej sytuacji.
To akurat było dobre 😀
A sprzedawca potem musi się z dziczą użerać :/
wszyscy w jakimś stopniu musimy się użerać z debilami
Ale sprzedawcy najbardziej :D