Jestem w pierwszej klasie liceum, nie rozszerzam matematyki, a na weekend dostałem 21 zadań, z czego każde ma od 6 do 10 przykładów. Zrobienie ich zajęło mi ponad 16 godzin i 9 stron w zeszycie. Od uczniów ze starszych klas dowiedziałem się, że to normalne, ale dorośli i tak myślą, że mamy łatwo w szkole i dużo wolnego czasu.
Dodaj anonimowe wyznanie
My dorośli też chodziliśmy do szkoły. Nie pracowaliśmy w fabrykach od 6 roku życia.
Mieliśmy prace domowe.
16h to robiłaś czyli w godzinę zapisywałaś około pół strony… normalnie zhejtowalabym system edukacji, ale jeśli tak wolno ci to idzie, to może faktycznie dobrze, że dostajesz tyle zadań? Bo patrząc na ilość stron i ilość przykładów, to wychodzą takie jednolinijkowe te przykłady. I ty takich w godzinę robiłaś około 10… na maturze tyle nie ma czasu i dochodzi stres. Musisz trochę przyspieszyć!
Chyba, że w zeszycie zapisywała same wyniki, a resztę gdzieś na brudno, czego nie policzyła. Osobiście żałuję, że w liceum tak nie robiłam.
Raczej nie, napisała, że „ZROBIENIE ich zajęło 9 stron”. Ja myślę, że to jest po prostu szok po rozpoczęciu liceum, że tam już się nie robi zielników itp ;P no i klasyczne oburzenie humanistów na to, że ktoś im każe w ogóle tak niepotrzebnego przedmiotu się uczyć
W ferworze dyskusji umknął gdzieś fakt, że w wyznaniu pojawia się rodzaj męski ("dostałem", "dowiedziałem się").
MaryL2, zrozumiałam tak, że ZROBIENIE odnosiło się tylko do 16 godzin, a te 9 stron było dodane oprócz tego.
Frog, rzeczywiście!
Jako dorosła mam o wiele więcej luzu, czasu wolnego, przyjemności z życia niż jako uczennica, poziom stresu również na o wiele niższym poziomie. Obecny system edukacji działa jakby jego celem było zabicie wrodzonej ciekawości i chęci uczenia się człowieka, zgnębienie, zestresowanie, złamanie i podporządkowanie systemowi. To nie musi tak wyglądać, ale opór przed zmianami, przed tym, żeby nauka była przyjemnością i rozwojem osobistych zdolności i zainteresowań jest zbyt silny. Jak my cierpieliśmy, to normalne, że kolejne pokolenia też muszą odrobić swoją pańszczyznę.
To chyba kwestia podejścia.
Technikum skończyłem 20 lat temu. Nie wspominam szkoły jako ośrodka stresu i dręczenia uczniów. Były lekcje, prace domowe i życie osobiste również.
Nie uważam też, że teraz młodzi mają więcej lekcji czy pracy związanej z edukacją.
Moja córka chodzi do szkoły średniej. Nie narzeka. Co w szkole? "Spoko, luz".
Ma czas na naukę i swoje sprawy.
Więc może niektórzy nie ogarniają znaczenia obowiązku i podziału czasu na pracę i prywatę.
Na szczęście w szkole średniej w przypadku matematyki nie mieliśmy sprawdzanych zadań, służyły one tylko do przygotowania się na sprawdziany, takie rozwiązanie jest o wiele lepsze, a jeśli zadanie miało być sprawdzane to było od razu powiedziane, że na ocenę
Z chęcią zobaczę te zadania, wątpię żeby zajęły mi dłużej niż 2h.
21 zadań, po 6-10 przykładów to co najmniej 120 przykładów, prawdopodobnie w okolicach 160. 160 przykładów. Jeśli masz zeszyt A4 to wyjdzie Ci około 55 rzędów kratek. Przy 9 kartkach- niecałe 500 kratek. 500 kratek na ~160 przykładów. Nie wiem co to są za przykłady które zajmują średnio 2 rzędy kratek. Obliczenia które zajmują 2 linijki powinno się robić z marszu(szczególnie w pierwszej klasie liceum, na samym początku roku szkolnego)więc napisanie 9 stron nie powinno aż tyle zająć.