#Xuzyb

Pojechaliśmy nad jezioro z rodzeństwem. Ja i moje rodzeństwo jesteśmy z wodą, że tak powiem "zaprzyjaźnieni", ponieważ brat jest zawodowym żołnierzem i służy w marynarce wojennej. Spędzaliśmy czas na wyścigach w wodzie, wygłupach, opalaniu, jak to rodzeństwo nad wodą...

Nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale brat zauważył, że jakieś 200 m w bok od nas coś się dzieje, a nikt z ludzi przebywających tam nie reaguje... Nigdy nie widziałam takiego spida u niego, więc z siostrą szybko wstałyśmy, aby zobaczyć co się dzieje. Siostra ogarnęła sytuację jako pierwsza i pognała do imprezowej rodzinki, a ja wraz za nią...

Jakieś 15-20 m od brzegu topiło się ich dziecko, które wypłynęło za daleko, a żadne z rodziców czy dorosłych będących tam, tego nie zauważyło, bo było zajęte popijaniem piwka i grillowaniem. Brat wyciągnął dziewczynkę na brzeg i podjął jej reanimację, my zadzwoniłyśmy po pogotowie... Gdyby nie mój brat, mała by nie przeżyła i utonęła...

Topienie się nie zawsze wygląda jak na filmach, że są krzyki, płacze, machanie rękami... Często osoby "idą na dno" po cichu. Dlatego pilnujcie siebie wzajemnie, a w szczególności dzieci.
Arbuz1234 Odpowiedz

Jako dziecko też się topiłam i było to okropne uczucie, chce się krzyczeć, ale nie można, bo z każdą próbą połyka się więcej wody. Koniec końców sama sobie poradziłam, bo jakimś cudem udało mi się odepchnąć od dna. Było to na basenie. Tuż nade mną stało 2 ratowników i wesoło sobie rozmawiali <3

NieLubieCie

Miałam taką samą sytuację.. Mnóstwo ludzi obok a nikt nie zareagował, tylko gdy mama spojrzała w moja stronę to zaczęła biec do mnie ale wtedy juz czułam dno i szłam w stronę brzegu..

szalona13

Mnie na basenie wypchneli za daleko, sytuacja była podobna do tej którą opisywałaś/łeś.

takamama

Moja siostra cioteczna 3 lata temu po wizycie w Aquaparku zmarla. Miała 8 lat. Dwa tygodnie walczyli o nią ale niestety :'(

ciastkoooooo

@takamama Jak to się stało?

CzarnaPanda

Miałam taką samą sytuację nad rzeką.. Tylko że moi ratownicy pili kawę ;D

Akyj

Miałam prawie identyczną sytuację :(

Mitsuki

W moim komentarzu nie chodzi mi o "topienie się", ale o ratowników. Kiedyś byłam z mamą na basenie (publicznym) i kiedy wołała mnie z brzegu basenu ktoś popchnął ją i wrzucił do wody. Moja mama miała złamaną nogę i zmarnowane wakacje. Najlepsze w tym jest to, że przy basenie było dwóch ratowników i oboje mówili, że nic nie widzieli. Opalali się na krzesełkach i popijali soczek. :)

alien

Kurczę, miałam tak samo 😩

BardzoGenialneZombie

Ja miałam z 10 lat temu taką sytuację, że kąpałam się w takim sztucznym, niestrzeżonym jeziorku. Wokół pełno ludzi, tata świetnie umie pływać, stoi w wodzie z kolegą i rozmawia, a ja tymczasem badam teren, udając, że umiem pływać. Warto wspomnieć, że w tymże "jeziorku" można się było natknąć na niespodziewane doły. Ja miałam wtedy szczęście wejść w takiż dół, miałam wtedy 12 lat i dobrze, że byłam jak na swój wiek wysokim dzieckiem (koło 160 cm wzrostu) oraz, że dół był na tyle płytki, że choć po wejściu w niego byłam zakryta cała, to jednak udało mi się od niego odbijać i na sekundę-dwie pokazać się na powierzchni. Na szczęście nie spanikowałam, tylko odbijałam się co chwilę od dna, usiłując złapać choć trochę powietrza i zwrócić na siebie w jakiś sposób uwagę taty, który się zagadał. Nie miałam jak krzyczeć. Na szczęście jego kolega zauważył, że coś jest nie tak, i mu zwrócił uwagę, a tata szybko do mnie podpłynął. Co ciekawe, godzinę później na tym kąpielisku wyłowiono ciało chłopaka, który utopił się prawdopodobnie dzień wcześniej, więc co tu mówić-miałam naprawdę sporo szczęścia :) Gdyby dół był o parę cm głębszy i uniemożliwiałby mi odbicie ponad taflę wody-nie byłoby mnie.

SowieUcho

@ciastko, nie jestem ekspertem, wiec z gory przepraszam jak opowiadam bzdury, ale takie zjawisko podobno nazywa się suchym utonieciem.
Woda dostaje sie do płuc, co powoduje ich obrzęk. Takie zmiany moga potrwac nawet kilka godzin i wcale nie potrzeba do tego duzej ilości wody.

Jeśli ktoś zna się lepiej to sama chętnie dowiem sie więcej :)

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
xyz957 Odpowiedz

Kiedyś gdy byłam z rodzina nad wodą i wszystkie dzieci w tym ja byly w wodzie zauważyłam, że nie ma najmlodszej z nas. Zaczelam sie rozgladac po brzegu i nic, popatrzyłam na wode a ona leżała obok moich nóg z otwartymi i przerazonymi oczami pod wodą. Topila się. Nie mogła nic zrobić. Wyciagnelam ją i biegiem ruszyłam do brzegu. Nie wiem kto był bardziej przerazony ta sytuacją.

PatkaNatka Odpowiedz

Brawa dla brata! 😊👏🏻

prawievsangel Odpowiedz

Niepilnowanie swojego dziecka, gdy przebywa w wodzie to tak jakby pogodzić się z jego śmiercią, nigdy nie zrozumiem takiego braku myślenia.

Anamara Odpowiedz

Dokładnie. Świetne wyznanie. Ostatnio była tu jakaś historia, że komuś się topiła przyjaciółka, darła się i machała rękoma - śmierć w wodzie jest rozpaczliwa i cicha. To walka o każdy obłoczek powietrza, nie ma miejsca na krzyk, nie ma szans na wołanie.

takamama Odpowiedz

JAK można pic JAKIKOLWIEK alkohol zabierając dziecko nad wode -.- Jak w ogóle można pic alkohol mając dziecko pod opieka...
Wiem, dziwna jestem - ani moja rodzina, ani ta od tatusiów moich nie dzieci nie rozumie o co mi chodzi -.-

Anonimowana

Masz całkowitą rację. Przy dzieciach nie można pić alkoholu, bo trzeba być cały czas w gotowości w razie takich wypadków jak w wyznaniu. Dziecka nie można spuszczać z oczu nawet na moment

takamama

Nawet na codzien - jak ja mam okazje do picia to z pewnością wiele innych ma. Z kad mam wiedzieć czy ktos po kieliszku nie wiedzie akurat w moje dziecko na przystanku? A moja reakcja nie będzie adekwatna po kieliszku czy piwie?
Albo bardziej prawdopodobni - ze moje dzieci zle skoczy i nie złamie nogi (zdarza sie)? Pojadę po kieliszku do szpitala i odrazu powitam sie z kajdankami. Nikogo nie będzie interesować ze to bylo 'tylko'... A juz najmniej moje dziecko które będzie zdane same na siebie w tym szpitalu...
Nie ma znaczenia czy zagrożenie jest duże (jak nad woda) czy nikle (bo przeciez co może sie zdarzyć w domu) - rodzic ma być gotowy na natychmiastowa reakcje. Po alkoholu nie jest.

karolaiola Odpowiedz

Nie ma to jak opiekuńczy rodzice:/. Dzieci zawsze trzeba mieć na oku, szczególnie w takich warunkach ja np. nad wodą :/.

Princess33 Odpowiedz

Szacunek dla brata, a całą sprawę, zachowanie rodzinki bym zgłosiła. Dziecko mogło zginąć i to nie żarty.

magkaa89 Odpowiedz

Jak miałam jakieś 5/6 lat to tata często w wakacje zabierał mnie na żwirownie abym pobawiła się przybrzegu (w piasku). A on w tym czasie odplyw kawałek i co chwilę zerkał na mnie. W pewnej chwili chyba chciałam mu coś powiedzieć i weszłam do wody niestety jak to na żwirowni dno było nie równe i zaczęłam się topić. Na szczęście tego dnia był z nami jego kolega który płynął już do brzegu więc mnie zauważył i uratował. Niestety do dnia dzisiejszego mam uraz i nie potrafię nauczyć się pływać.

KapitanAmeryka Odpowiedz

Bo prawdziwy bohater nie musi mieć super-tarczy! :D

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie