#XrBnO
Był piękny poranek i jak codziennie wybrałam się do łazienki, aby odbyć codzienną toaletę. Fakt, że mieszkam z siostrą nie zawsze mnie cieszy, bo czasami zamyka mnie ona w łazience i nie chce wypuścić.
Po "oporządzeniu" się chciałam wyjść, ale nie mogłam. Pomyślałam, że to moja siostra znowu mnie zamknęła i przytrzymuje drzwi. Zaczęłam się drzeć, żeby mnie wypuściła. Ale nic się nie działo. Zapomniałam, że dzisiaj rano musiała wyjść z domu w jakiejś ważnej sprawie i zostałam sama w domu. Zrobiło mi się gorąco, ponieważ uznałam, że zatrzasnęłam się w łazience. Zrobiło mi się słabo i nie mogłam oddychać.
Zaczęłam walić w drzwi, może któryś z sąsiadów usłyszy, ale nic się nie działo. Zrezygnowana, chciałam jakoś wyjść przez okno, ale zahaczyłam o klamkę od drzwi i otworzyły się one. Zorientowałam się, że waliłam w drzwi, nie naciskając klamki. A drzwi były cały czas otwarte...
Hehe :P Ja też nie mam stwierdzonej klaustro, a jednak identycznie zachowuję się w momencie 'prawdopodobieństwa o zamknięciu w ciasnym pomieszczeniu'.
ja sie klaustrofobii nabawilam,gdy za dzieciaka bawilam sie z siostra w pogrzeb,i ta zamknela mnie na jakis czas w tapczanie.A tydzien pozniej przyjechal kuzyn,i zawinal mnie w koc(w kokon) i tak zostawil.Od tej pory wpadam w panike,jak nie moge rozlozyc swobodnie rak.
Mogłaś zamówić kebaba, wtedy dostawca by przyszedł i otworzył drzwi
Twój mózg jest dość oszczędny w procesach myślowych.
Kiedyś zacięłam się w toalecie w akademiku, jak wszyscy już wyszli. Moja jedyna myśl "teraz to się na pewno spóźnię".
Nie pamiętam ile musiałam czekać na ratunek.