#WyA7U

Mam, czy też miałam przyjaciółkę - nazwijmy ją Ania.
Znamy się z Anią od wczesnego dzieciństwa, praktycznie nie pamiętam okresu, w którym jej nie znałam.
Mieszkałyśmy trochę daleko od siebie, więc widywałyśmy się raz na miesiąc. Za to nasze rodziny zawsze jeździły ze sobą na ferie zimowe czy wakacje.
Pewnego dnia, była to końcówka 5 klasy, okazało się, że Ania przeprowadza się bliżej mojej wsi i od następnego roku szkolnego będzie ze mną chodzić do klasy. Obie byłyśmy wniebowzięte.

Często przyjeżdżałam do niej na rowerze i pomagałam w remoncie. Pokazywałam jej zdjęcia klasowe i uczyłam imion wszystkich uczniów na nich ukazanych, aby miała "łatwiejsze wejście".
Jednak od początku roku szkolnego wszystko zaczęło się psuć.

Warto tu wspomnieć o tym, iż dziewczyny w naszej klasie podzieliły się na dwie grupki - pierwsza składała się z, mogę to chyba tak nazwać, trzpiotek czy influencerek, a drugą stanowiłam ja i moje koleżanki, raczej odizolowane od środowiska dużo starszych znajomych, palenia papierosów czy picia alkoholu.

Zaczęło się od tego, że Ania szybko złapała kontakt z moją bliską koleżanką - Asią. Nie było w tym nic złego, po prostu zaczęłyśmy spędzać czas we trójkę. Jednak po jakimś czasie Ania zaczęła być bardzo zazdrosna o moje interakcje - tak, interakcje, jak np. pożyczenie ołówka - z kimkolwiek, jednocześnie sama często odwoływała spotkania ze mną na rzecz spotkań z dziewczynami z tej pierwszej grupki. Później dowiedziałam się, że zaczęła palić, a nowe koleżanki zachęciły ją do nacinania sobie skóry na przedramieniu żyletką z temperówki, "bo przecież to modne".
Całe szczęście mnie i Asi udało się wyrwać Anię z tego toksycznego środowiska.

Cóż, nie nacieszyłam się zbyt długo.
Po zdjęciach publikowanych przez nie w internecie dowiedziałam się, że często spotykały się beze mnie. Zazwyczaj tam, gdzie proponowałam, ale one "nie mogły". Na przerwach nie czułam się ignorowana tylko gdy nie było jednej z nich.
Ania też bardzo agresywnie reagowała na moje wypowiedzi - zawsze komentowała je słowami "Ale po co ty to mówisz? Przecież nikt cię nie słucha". Dyskusje kończyła słowami ,,Jezu, zamknij się Anonina, jesteś żałosna". Rozmowa z nią stała się jak stąpanie po polu minowym, bo czego nie usłyszała, to sobie dopowiadała, a potem wielki foch.
A Asia zachowała się nie lepiej - udawała, że nic się nie dzieje, a z czasem udzieliły jej się zachowania Ani.
W końcu stwierdziłam, że nie dam się tak traktować i po prostu zakończyłam tę znajomość.
Przestałam pisać, dzwonić, zablokowałam je na wszystkich mediach, nie odzywałam się do nich w szkole.
Nawet się nie zorientowały.
AlexMa Odpowiedz

Wiem co czujesz, ja w 3 gimnazjum też straciłam dwie jedyne przyjaciółki, bo one sobie znalazły nowe a ja zostałam sama. Mam nadzieję, że teraz już masz swoją bratnią duszę i rzadko wspominasz tę sytuację 😊

yo77 Odpowiedz

Nie ma co rozpaczac, przeżyłas z nią piękne lata i jest co wspominać. Tak miało być. Dobrze się zachowałas, z szacunkiem do siebie, rzadko to się widzi na anonimowych. Każdy się zmienia i nie można na siłę go trzymać, bo to jest już ktoś inny. Poszła swoją drogą, warto iść swoją i w końcu się spotka kogoś kto idzie podobną ;)

NOTHING000 Odpowiedz

Kurde... Ostatnie zdanie jest cholernie smutne. Mam nadzieję, że teraz masz prawdziwych przyjaciół. Nie cierpię takich zachowań, gdzie ludzie się zaprzyjaźniają, ale tylko do czasu, aż znajdą sobie kogoś "lepszego".

Tiktaktiktak123 Odpowiedz

Nie do tematu wyznania, ale o reklamach, świetnie że dzielą mi jedną opowieść na kilka części -,-
Nawet tutaj dotarły tak inwazyjne...

SzaraCzarownica Odpowiedz

Lepiej nie mieć przyjaciół niż mieć fałszywych, przynajmniej nikt nie wbije Ci noża w plecy

ToTaPostrzelona Odpowiedz

To ja się po latach pozale, że w V klasie podstawówki koleżanka z ławki "zdradziła" mnie na rzecz innej z klasy, potem tylko z nią siedziała. Na poczatku czułam się żałośnie, gdy w klasie siedziałam jako jedyna sama, bo nawet teoretycznie inna przyjaciółka w szkole mnie olewala i bardziej po zajęciach utrzymywala relację, ale sytuacja zmienila się, gdy podczas konkursu poznałam o rok starszą Monikę i od tego momentu nie czulam się samotna i zwisalo mi siedzenie samej, a kumpela olewajaca mnie nagle stala się zazdrosna o moją znajomość. Bywa i tak.

OtwieraczDoPuszek Odpowiedz

"Okruchy życia" to mój ulubiony gatunek

Melancholiczka Odpowiedz

Ehh jak to dobrze, że ja nigdy nie miałam żadnych przyjaciół xD

Mioo Odpowiedz

3 reklamy banku ing w jednym wyznaniu.Niszczycie ta strone i nie macie szacunku dla tych którzy tu piszą

Nanonimek Odpowiedz

Kurde spodziewałam się jakiegoś bardziej anonimowego zakończenia... 😔

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie