Dużo osób ma problemy ze stresem. Ja nie. Właściwie to praktycznie go nie czuję, no może 5 minut przed sesją czy jakimś egzaminem. Nie potrafię się czymś poważnie przejąć. Nie wiem, z czym jest to związane, ale uwierzcie mi, nie jest to pozytyw do końca. Dawka zdrowego stresu motywuje, a tymczasem mnie nic nie obchodzi. Zaraz egzaminy, a ja jestem w dupie.
Miłej sesji, studenci.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja przez wrodzony brak empatii również nie odczuwam stresu. Jedynie co powoduje u mnie niepokój, to jeżeli coś "zagraża" bezpośrednio mnie.
Do wszystkiego innego podchodzę racjonalnie i pragmatycznie.
Skad sie bierze wrodzony brak empatii? Jakieś zaburzenie w części mozgu za nią odpowiedzialną? Jakie to uczucie? Jak np ktoś bliski ma ciężko a Ty tego nie czujesz, czy rodzina lub przyjaciele maja za złe, że się nimi "nie przejmujesz"?
Myszcz, za to odpowiadają geny.
Myszcz
Podejrzewałem, że to jakaś forma spektrum autyzmu, ale choć mimo wielu cech stycznych dla tej "przypadłości", jednak nie jestem autystyczny.
Inną opcją, bardziej prawdopodobną jest osobowość psychopatyczna.
Mój mózg działa w pełni sprawnie.
Ja analizuję, nie przeżywam. Będę dobiegał przyczyny, form pomocy doraźnej etc. Nie umiem np. i nie rozumiem "pocieszenia". Wg logiki to bez sensu, ale rozumiem czemu służy. Przez lata też nauczyłem się jak ludzie reagują, co kiedy mogą czuć itd. Brakuje u mnie jeszcze kilku innych emocji określanych jako pozytywne.
A to niezbyt dobrze- mala ilość kortyzolu jest bardzo niebezpieczna. Polecam zmierzyć sobie kortyzol i jakieś badania zrobić