Staram się być wręcz uprzedzająco grzeczna dla ludzi np. czarnoskórych, niepełnosprawnych, gejów, brzydkich, otyłych itp. oraz dla pracujących w mało poważanych zawodach np. pań sprzątających, kasjerów, kelnerów – żeby wynagrodzić im nieprzyjemności, których doświadczają.
Żodyn nie wie, że odczuwam satysfakcję, bo przecież jestem TAKA TOLERANCYJNA...
Dodaj anonimowe wyznanie
I c#uj to kogo obchodzi. Żałosne.
Czyli w stosunku do "normalnych" (celowo w cudzysłowie) jesteś mniej grzeczna. Czyli faworyzujesz jakieś grupy ludzi, uważając je za bardziej godne grzecznego traktowania niż wszyscy inni. Trochę mi się to kojarzy z faszyzmem.
A jak się zachowujesz wobec białych, wykształconych i dobrze sytuowanych mężczyzn? Tu leży odpowiedź na pytanie, jak bardzo w istocie jesteś tolerancyjna ;)
Przynęta. Nie łykam.
Co Ty niby tolerujesz? Że inni ludzi niż Ty istnieją?