#WAxzp
Niestety, towarzystwo miało silniejszą moc przyciągania. Teraz to ona włóczyła się po imprezach, klubach, czasem z nią poszłam potańczyć, ale domówki odpuszczałam. Nasze relacje się popsuły. Zaczęła mieć do mnie pretensje, że z nią nie chodzę, nie chcę się napić, pobawić... Mówiłam jej, że sesja, że razem posiedzimy, pouczymy się przy piwku, ale nie chciała. Zaczęła znikać na całe noce i dnie. Pojawiała się na uczelni na kacu, albo jeszcze wczorajsza, razem z całym towarzystwem. W mieszkaniu tylko się mijałyśmy, ale o dziwo naprawdę nikogo tam nie sprowadzała i byłam jej chociaż za to wdzięczna.
Później zaczął się koszmar. Słyszałam na uczelni jak mówi, że ktoś ukradł jej torebkę na rynku. Innym razem ktoś znowu ja okradł, nawet nie zdążyła dokumentów wyrobić. Po cichu myślałam, że to raczej z jej winy - pewnie pijana zostawiła gdzieś i tyle. W końcu nadszedł ten dzień. Na uczelni poruszenie, od razu parę osób mnie zasypało pytaniami co z koleżanką. Nie wiedziałam o co im chodzi, a co ma być? Zrozumieli, że nic nie wiem. Otóż wracała pijana po kolejnej imprezie i ktoś ja napadł. Nie została zgwałcona, ale pobita, poszarpana... Jakiś taksówkarz ją znalazł. Trafiła do szpitala na kilka dni. Na szczęście nie było to nic poważnego. Bardzo bałam się do niej iść w odwiedziny, bo myślałam, że mnie znienawidzi, ale okazało się, że nic nie pamiętała.
Mam wyrzuty sumienia. Dzwoniła do mnie tej nocy. Nie raz, nie dwa, ale kilka razy. Odebrałam po którymś z kolei telefonie. Płakała do słuchawki, żebym po nią przyszła, że nie wie gdzie jest, za chwilę powiedziała, że jedzie autobusem, ale nie wie gdzie. Byłam zła. Słyszałam, że jest nawalona, powiedziałam jej, że śpię i na pewno nie ruszę się z łóżka, żeby jej po mieście szukać. Strasznie płakała, ja mało rozumiałam, kazałam jej wziąć taxi i przyjechać. Rozłączyłam się i poszłam spać. Ona do dziś nie pamięta, że dzwoniła. Telefon jej ukradli.
Niepotrzebnie masz wyrzuty sumienia. Sama sobie zapracowala na to, że ja wtedy olalas.
Dokładnie, a wróżką nie jesteś. Nie mogłaś wiedzieć co się wydarzy.
Czy ja wiem? Owszem, dziewczyna łaziła na imprezy, ale nie wciągała w to autorki. Poza tym nigdy wcześniej nie dzwoniła do niej bez powodu, więc to nie jest sytuacja jak z opowiastki o chłopcu, który wołał wilk. Jakby do mnie zadzwoniła osoba, którą znam i płakała, że potrzebuje pomocy - nawet w środku nocy, to bym jej pomogła, nawet jeśli nie podoba mi się jej styl życia. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
Tacy ludzie powinni winić tylko siebie, stoczą się na same dno a innych będą próbować za sobą.
Mroofkojad chyba, że laska jest nawalona i sama zaprasza do łóżka, a potem ją wytrzeźwieje to stwierdza, że w sumie to żałuje i została zgwałcona
Zabawne. Jeśli o zgwałconej dziewczynie się powie, że sama się prosiła bo miała miniówkę to lecą hejty. A w wyznaniu o dziewczynie napadniętej przez nocne imprezowanie wszyscy nagle walą gromy, że nieodpowiedzialna i sama na to zapracowała. Widzę, że spora większość naprawdę próbuje się dowartościować jakimiś mądrościami, coraz więcej tutaj sędziów i świętych. Lepiej nie wychodźcie z domów bo jeszcze was samochód pierdolnie i to będzie przecież wasza wina, mogliście nie przechodzić przez pasy gdzie samochody pędzą 🙂
Zapewne nie dałabyś rady jej pomóc. Ale jednak wolałabym, żeby na taki telefon przyjaciel chociaż spróbował mnie ratować a nie analizował, czy przypadkiem nie należy mi się pobicie, bo napiłam się alkoholu. Nawet menelowi który rozbił sobie głowę na ulicy należy się chyba pomóc, a nie tylko ,,porządnym", eleganckim ludziom których styl życia akceptujemy i których lubimy. Zwłaszcza że dziewczyna właściwie nie robiła ci nic złego, po prostu lubiła inne rozrywki niż ty. Nic już na to nie poradzisz, ale jednak przykre, bo pewnie zadzwoniła do ciebie jako do osoby której najbardziej ufała.
Dlaczego nie wróciła ze swoimi nowymi imprezowymi przyjaciółmi? Olewała autorkę i robiła jej wyrzuty, ale nagle to powinność autorki żeby się nią zajmować? No chyba nie. Zreszta twoj przykład z menelem jest kompletnie bez sensu. Przecież to całkowicie inna sytuacja. Jest chyba różnica pomiędzy pomocą rannemu, nieprzytomnemu menelowi, a szukaniem niewiadomo gdzie w środku nocy swojej współlokatorki. Jeszcze by się mogło po nocy coś stać autorce.
Tak jak inni tu pisali, nie miej wyrzutów sumienia. Nie mogłaś przewidzieć że tym razem nie jest to kolejna zachcianka
Wiadomo że jak ktoś ma wolne mieszkanie to bedzie ono przyciągać różną hołotę która by chciała zorganizować imprezę nie biorąc za nic odpowiedzialności. Jeśli współlokator jest zbyt rozrywkowy a mamy dobry kontakt z wlascicielem to trzeba zrobić tak żeby właściciel niechcący po coś wpadł w czasie imprezy. Jak to się rozniesie to więcej imprez nie będzie , bo będzie mało chętnych na takie niedpodzianki.
Jak już pisał ktoś - jeżeli nie miałaś samochodu to na pieszo byś jej nie znalazła i tak i tak, chyba, że telefon miał lokalizację. Sytuacja niesmaczna, bo jednak nie udzieliłaś jej pomocy choć prosiła a raczej błagała. Nigdy wcześniej tak nie robiła - więc jednak należało rozważyć czy jej ktoś np. nie wstrzyknął narkotyków...
Dobrze, że "tylko tak" się skończyło, ale chyba mogłaś jednak inaczej się zachować...
Tak? A jak się miała zachować? Wzywać ja sygnałami dymnymi czy jak? Równie dobrze mogła jej szukać w innym mieście. Zreszta jej przyjaciółka była dorosła, wiec sama za siebie odpowiada. Jak nie mogła wrócić sama po pijaku to trzeba było nie pic. Zreszta zachowała się żałośnie, bo co tutaj ignoruje autorkę przez dłuższy okres czasu i robi jej wyrzuty, ale jak ojej biedna porzucona przez znajomych pijaków to już dzwoni do ,,najlepszej przyjaciółki”? W tamtym okresie to już była co najwyżej jej współlokatorka, wie autorka nie ma sobie kompletnie nic do zarzucenia.
A według Ciebie przyjaźń kończy się z różnicami zdań, zmianą stylu życia i odmiennymi poglądami na pewne rzeczy? Śmieszne
@CH4T4M44RI Nie, przyjaźń się kończy wtedy gdy człowiek zostaje olany przez przyjaciela tak jak autorka tylko dlatego że nie imprezowała.
Historia mocna, ale ja uważam, że jeśli to była przyjaźń od podstawówki, nie powinnaś była jej zostawiać, skoro wyraźnie potrzebowała pomocy.
Jak jej miała pomoc niby? Skoro sama przyjaciółka nie wiedziała gdzie jest to gdzie autorka miała jej szukać? Miała telefon i była na tyle trzeźwa żeby dzwonić do autorki, wiec była na tyle świadoma żeby zadzwonić po Taxi, co zreszta autorka jej podsunęła. Także ta dziewczyna może winić tylko swoją własna głupotę.
Chociażby nie rozłączając się i nie olewając dziewczyny? Mogła utrzymywać z nią kontakt telefoniczny i spokojnie próbować wyciągnąć, gdzie może się znajdować, poprzez np. opisanie miejsca, podania numeru autobusu. Naprawdę tylko mnie wydaje się niemoralne zostawić przyjaciółkę, którą znasz od dzieciństwa i z którą mieszkasz, w potrzebie, bo zachłysnęła się studenckim życiem i pogubiła?
@Zeuskosmateus Przyjaciółkę? Co to za przyjaciółka, która olała autorkę tylko dlatego, że miała inny styl życia niż ona? Ja się autorce nie dziwię i nie miałabym żadnych wyrzutów sumienia. Nigdy bym tego przyjaźnią nie nazwała.
Trochę współczuję, że niektórzy z Was przekreśliliby przyjaźń od podstawówki przez to, że jedna osoba wyraźnie się pogubiła. Ale nawet pomijając przyjaźń, naprawdę uważacie, że bohaterka wyznania nie zasłużyła na pomoc, nawet, gdy błagała o nią? Zachowanie autorki było niczym innym, jak znieczulicą, o której się tak dużo mówi, bo mogła zrobić więcej - chociażby właśnie prośba o opisanie miejsca, gdzie jej współlokatorka się znajduje i zadzwonienie po taksówkę, nikt nie kazał jej biegać po mieście w poszukiwaniach. Polecam być w życiu mniej mściwym i bezwzględnym.
@PiraniaxD olała to by ją gdyby wciąż imprezowała w domu. Spędzanie czasu to co innego. O fałszywych alarmach tez nic autorka nie napisała, a jeśli dla Ciebie olanie to brak włażenia w dupkę to współczuję. Musisz mieć przyjaciół nie dłużej niż po kilka tygodni, co?
To, że koleżanka pracowała skutecznie od dawna nad własnym upodleniem to tylko i wyłącznie jej wina. I tu super, że się nie wciągnęłaś. Ale ostatecznie przyjaźń ma swoje prawa: w chwilach kryzysu wyciągnęła rękę do Ciebie, bo wiedziała (tym bardziej będąc po alkoholu), że może na Ciebie liczyć, w przeciwieństwie do innych osób, z którymi się trzymała. I tu się zawiodła.
Pokazałaś, że nie można na Tobie polegać.
Jasne, tamtą dziewczyna była nieodpowiedzialna, ale dotyczyło to tylko jej.
Olała Cię, bo chciała się bawić. Ale w sumie to nawet nie olała, próbowała Cię namawiać, byś bawiła się z nią.
Nie jest ideałem, ale według mnie nie postąpiła w żaden sposób tak, byś Ty wobec niej pozostała znieczulona.
Nie chciałaś jej szukać? Były inne sposoby, by jej pomóc. Nie pomogłaś. Mleko się rozlało.
Ale powinnaś zweryfikować opinię o samej sobie
Nie wiem co bym zrobiła w takie sytuacji gdyby przyjaciółka do mnie zadzwoniła, bo nie mam takiej osoby, ale gdyby często szła w melanż raczej też bym powiedziała, żeby zamówiła taksówkę czy coś i tyle. Skoro nie wiedziała gdzie jest, to jak miałabyś ją znaleźć?