#W3drz
Słowem wstępu - pochodzę z miasta pod Wrocławiem, jednak przyszło mi jeździć do Opola do lekarza.
Kilka lat wstecz, mam 17 lat, smartfonów jeszcze nie było, co za tym idzie - map i GPS-a też nie. Pojechałam sama do Opola pociągiem do lekarza. Trochę z wygody, a trochę ze strachu, że spóźnię się na wizytę, na dworcu podeszłam do taksówkarza i zapytałam, czy na Reymonta (gdzie mieści się lekarz) daleko i drogo. Powiedział, że nie i zaprosił do środka. Ucieszona wsiadłam i po jakichś kilku minutach byłam na miejscu (zapłaciłam ok. 20 zł). Zadowolona, że mam ogarnięte, w taki sam sposób wróciłam na dworzec.
Przez 2 lata raz na 3 miesiące jeździłam do Opola do lekarza, za każdym razem, nauczona doświadczeniem, wsiadałam do taksówki i jechałam do lekarza i z powrotem. Dopiero po 2 latach jak zwykle wsiadłam do taksówki i podałam adres, pan popatrzył na mnie i powiedział "Ale przecież to trzy kroki stąd, po co ma pani płacić za taki krótki przejazd?". Zdumiona zapytałam jak to, że od 2 lat tak jeżdżę i to samochodem jest daleko. Co się okazało? Że przychodnia jest 700 m od dworca, a przez te wszystkie lata (RÓŻNI!!) taksówkarze wozili mnie naokoło i kasowali za przejazd.
Nie, nie pomyślałam, żeby sprawdzić w internecie trasę, po pierwszym przejeździe stwierdziłam, że nie warto, bo daleko.
No hołota pro prostu, a potem sami narzekają uber to uber tamto,o sobie protest zrobimy,bo mało zarabiamy.
A po proteście zarabiają jeszcze mniej, bo się ludzie wkurzali niemiłosiernie na niepotrzebne korki. Zresztą tamowanie i celowe utrudnianie ruchu jest karalne...
Niektórzy taksówkarze są okropni. 3 lata temu przeprowadziłam się do nowego miasta. Miałam rozmowę kwalifikacyjną więc zadzwoniłam po taxi. Taksówkarz zapytał którędy chcę jechać, na co odpowiedziałam, że nie jestem stąd ale poproszę jak najkrótszą drogą. Dzięki temu wylądowaliśmy na drodze ekspresowej całkowicie na około, poza miastem i zabuliłam jakoś 50 zł, tak mnie powoził. Pracę dostałam i później ogarnęłam jak ten burak mnie oszukał.
Nie pozdrawiam taxi jedynki z Bielska :/
Ja w Toruniu, w pewnym okresie czasu, korzystałem z taksówki dwukrotnie. Za pierwszym razem zapytałem ile będzie kosztował przejazd i odpowiedział "10 zł" i faktycznie wyszło 10 z groszami. Za drugim razem nie pytałem, ten sam taksiarz, ta sama trasa, te same ceny (ale to sprawdziłem później) i zażyczył sobie 20 zł tym razem. Zapłaciłem, potem w necie sprawdziłem ceny. Wnioski:
1. Nie informuj taksiarza, że nie znasz miasta, bo powiezie cię naokoło.
2. Spytaj się ile będzie kosztował przejazd. Wtedy taksiarz jest zmuszony podać prawidłową cenę. Bo jeśli zawyży, i cena ci się nie spodoba, to spytasz kolejnego taksiarza i ten poda niższą cenę. I nie będzie mógł wozić cię w kółko, żeby cena nie odbiegła od tego co podał.
Ale żeby nie było to w Iławie spotkałem bardzo miłego i uczynnego taksiarza który jeszcze dał nam zniżkę :)
Nie mam ochoty tu generalizować, ale często taksówkarze uważają się za święte krowy, którym wszystko wolno. Często jeżdżę taksówkami w weekendy, kiedy jestem w centrum. Kiedy taksówkarz jest miły, zawsze odpalam jakąś resztę. Kiedy nie jest miły... lepiej, żeby nie miał ze mną do czynienia. Miałam kiedyś nieprzyjemność jechać z takim starym bucem w pedalskim sweterku. Zepsuł mi się samochód, a musiałam pilnie wysłać coś na poczcie. Najpierw facet pomylił domy. Zamiast czekać pod moim, stał 2 domy dalej. Tłumaczył się tym, że skoro dom dalej ma nr 30, to stoi pod właściwym z tym, że między moim domem (nr 28), a nr 30 jest jeszcze 28a i 28b. ;) Później mnie opieprzył, że nr mojego domu jest niewidoczny (jest pierwszą osobą, która miała z tym problem, jak się ma problemy ze wzrokiem, to się kupuje okulary). Gdy już podjechaliśmy pod pocztę, poprosiłam, żeby poczekał 5 minut, bo ja zaraz wracam. Na co on "tylko migusiem! Raz, raz!". Rzuciłam mu dychę i powiedziałam, żeby spieprzał i, że w końcu się doigra za takie teksty do klientów. Wkrótce po tym został zwolniony.
A jak wysiadałaś z taksówki to nie rozglądałaś się dookoła? Może zauważyłabyś dworzec
Tak czytam, czytam, moje miasto. Sama bym Cię tam poprowadziła nawet, bo to 7 minut max... Właściwie jeden zakręt. Raz jechałam taksówką w Opolu, więc nie mam zbytnio kontaktu z taksówkarzami, ale chamsko bardzo.
Przecież są osoby dla których 700 metrów jest trasą daleką do przejścia. Jeśli dodatkowo celem jest przychodnia lekarska tym mniej dziwi że ktoś chce za 20 złotych ułatwić sobie dotarcie do niej. Zapytany taksówkarz udzielił prawdziwej odpowiedzi - do przychodni nie było ani daleko ani drogo.
20 zł za 700m jazdy? To ma nie być drogo?
To samochód, nie riksza w Bombaju. Spala benzynę, pochłania inne koszta i musi jeszcze wyjść na plus. Aż nie wierzę że to trzeba komuś tłumaczyć, naprawdę nie jestem taksówkarzem.
Nie riksza z Bombaju ale też i nie limuzyna z Dubaju.
Polecam przejechać się jakąkolwiek taksówką na zachód od Odry.
Nie za bardzo wiem, jak jest gdzie indziej, ale ostatnio przejechałam taksówką 2km w niedzielę (taryfa 2) - zapłaciłam 12 zł.
700m piechotą to może nie to samo, co nawet 1km samochodem (wiadomo, jednokierunkowe, przebudowy itp. itd.), ale żeby za 20zł...?
Czytajcie ze zrozumieniem. Wozili autorkę naokoło, więc równie dobrze mogła to być trasa licząca i pięć kilometrów.
No faktycznie, mapy, plany miasta zostały wynalezione dopiero w dobie smartfonów. Tak, Autorko, jesteś mało zaradna życiowo. Wystarczyło zaopatrzyć się w, uwaga, PAPIEROWĄ mapę.
Albo zapytać o drogę.
Opole zwiedziłaś przynajmniej :D
jechaliśmy na wesele i zamówiliśmy już z rana taxi na konkretną godzinę, zaznaczone że jedziemy na wesele, że ma być ta większa taksówka, bo nie dość że 6 osób to wszyscy kiecki, garniaki, kwiaty, prezenty... podjeżdża takie większe combi, kierowca otwiera tylne siedzenia i rozkłada jakieś kładki w bagażniku jako siedzenia, były totalnie zasyfione, wszędzie kurz, ciasnota, śmierdzi fajami i jeszcze taxiarz krzyczy na mojego tatę żeby nie trzaskał drzwiami i czy u siebie tak trzaska (nie trzasnął wcale mocno ;), dostał wtedy lekki ochrzan żeby grzeczniej się odzywał, ciągle nie wbijał biegu, gasł mu silnik, jakby pierwszy raz jechał autem. Dojechaliśmy cali usyfieni...
Sorry od dworca gl na Reymonta jest 3 min??? 😯 zdumiewajace!!!!??? pozdrawiam mieszkanka Wroclawia