#VioFk
Zaczęło się od wyjścia na piwo. Po kilku takich wypadach przyszedł czas na tanie wina. W połowie drugiej gimnazjum mieliśmy już za sobą pierwsze cięższe narkotyki. W zawodówce - również wszyscy razem poszliśmy - libacje były jeszcze gorsze. Kilka dni z rzędu w ciągu, żadnej zmiany ciuchów (bielizny też). Chodziliśmy brudni, śmierdzący. Mimo że rodzice nam już nie dawali kasy my mieliśmy swoje sposoby - kradzieże, pożyczki pod zastaw. Byliśmy wrakami. A że trzymaliśmy się grupą, to praktycznie każdy z każdym sypiał. Jeszcze przed 18-tką uciekliśmy z domów i zajęliśmy stary budynek na obrzeżu miasta i tam zamieszkaliśmy. Trwało to chyba do 20 roku życia.
Wtedy nastąpił pierwszy wstrząs - dwójce z nas wyszedł pozytywny test na obecność HIV. Co zrobiliśmy? Przestaliśmy używać wspólnych igieł. Jedna z tych osób - dziewczyna - nie wytrzymała psychicznie, że jest zarażona tym świństwem i popełniła samobójstwo.
To był kolejny wstrząs. No ale nic, trzeba imprezować dalej. Jeszcze dobre dwa lata tak żyliśmy. Często byliśmy notowani, odwożeni na izbę wytrzeźwień. Mandatów już nam nie wypisywano - i tak byśmy nie mieli za co ich zapłacić.
Razem z dwoma kumplami wpadliśmy podczas próby kradzieży pieniędzy z jakiegoś sklepiku - sprzedawca zaczął się z nami szarpać. Zamiast go po prostu znokautować i wziąć hajs - zaczęliśmy go okładać. Ktoś zadzwonił po policję, blisko był patrol. I tak trzech blisko 23 latków usłyszało zarzuty - ciężkie pobicie i próba kradzieży. 4 lata w więzieniu. W tym czasie odbyliśmy odwyk. Jeden z nas się powiesił. Od wolnych znajomych dowiedzieliśmy się, że kolejna osoba się zaćpała na śmierć.
Co pozwoliło mi wyjść z tego bagna? Nie więzienie - mógłbym wyjść i wrócić do dawnego życia. Pomogła mi wiara. Tak - nawróciłem się w czasie pobytu w zakładzie. Gdyby nie to, wątpię że bym jeszcze teraz żył. A aktualnie może nie mam luksusów, lecz wynajmuję kawalerkę i pracuję na złomowisku.
A teraz rada dla "młodych gniewnych i zbuntowanych" - nie tykajcie narkotyków, nie staczajcie się aż tak. Nie warto tracić zdrowia i życia.
Wkoncu ktos napisal cos z sensem i warte przeczytania
zgadzam sie, dobre wyznanie
Wzruszyło mnie. Smutne, że ludzie tak młodzi tak kończą, w sumie z własnego wyboru.
mnie również strasznie wzruszyło. :(
Mnie to bardziej przeraziło :(
Mnie to nie wzruszyło. To po prostu głupota i patola.
Wzruszylo cie? To głupota i debilizm ich do tego doprowadził. Jeżeli ciebie to wzrusza i 178 osób, które zalajkowaly twój komentarz to coś nie tak jest z wami.
co w tym wzruszającego?
Ich głupota - ich sprawa. Nie powinniśmy się nimi przejmować
Strasznie mocna historia. Brawo Ty, zs to z czego udalo Ci sie wyjsc!
Mocne i z przesłaniem.
Co do narkotykow - bardzo polecam ksiazke "My dzieci z dworca ZOO", ktora opowiada dziewczyna z domu chyba patologicznego (juz nie pamietam, dobry rok temu ja czytalam), ktora potem zaczela brac. Swietna ksiazka, doskonale "odradzajaca" takie wlasnie mlodziencze bunty.
ja też polecam
Dom nie był patologiczny, a książka zamiast zniechęcać to zachęca do sięgnięcia chociażby po LSD
Nie wiem, czy taka odradzająca...
Może mocniejsze by było "Krime story". Właśnie główny bohater i bohaterka to typowe patologie, jak dla mnie mocno wpływająca na poglądy o narkotykach. Książka 18+
Brawo dla ciebie, że wyciągnąłeś wnioski :)
"Zwykle ludzie mają z tego okresu dobre wspomnienia, mimo wszystkich głupot wszystko skończyło się dobrze."
Już chciałam wołać, że po gimbie mam fatalne wspomienia i to był doa mnie fatalny czas... Ale po tej opowieści, to ja chyba jednak faktycznie mam dobre wspomnienia, porównując z tym.
Mocarne wyznanie, a na mnie większość jednak wrażenia nie robi, czytam i zapominam.
Może napiszesz kiedyś?
Gratulacje że nawróciłeś się i nie skończyłeś jak oni :)
Narkotyki jak i alkohol to świństwo. Wiem coś o tym, bo jedna z najważniejszych dla mnie osób uzalezniła się od jednego i drugiego. Jedna osoba uzależniona=cierpienie wszystkich najbliższych osób.
dlatego cieszę się, że wieczory spędzam przed komputerem xD
I za pare lat będziesz załować ;)