#VhuXG

Od paru lat prowadzę swój własny gabinet kosmetyczny i zatrudniam w nim 5 osób. Niedawno otworzyłam drugi gabinet i zaszłam w ciążę, więc postanowiłam wycofać się z mojej działalności w pierwszym gabinecie, jako że znałam tam już zespól i miałam do nich pełne zaufanie. Wszystkim dziewczynom dałam podwyżki i większą "władzę", ale też zaznaczyłam, że nadal ja szefuję i jak coś będzie nie tak, mają do mnie dzwonić czy pisać, a przyjadę.

Wszystko było OK, zaglądałam tam dwa razy w tygodniu i ogólnie byłam na bieżąco z zabiegami za pomocą versum (taki program do ustalania wizyt).

Jednak po jakimś czasie jedna z dziewczyn złożyła mi wypowiedzenie. Pytałam co się stało, ale nie chciała powiedzieć, więc olałam sprawę. Zatrudniłam nową babeczkę i tyle. Potem jednak następna ze starej ekipy chciała się zwolnić, ale ona już mi powiedziała dlaczego.

Jedna z dziewczyn sama siebie nazwała pięknie managerem i wszystkim zakomunikowała, że ja ją wyznaczyłam do rządzenia, co nigdy nie było prawdą. Dziewczynom głupio było do mnie dzwonić i się pytać, czy to prawda, wierzyły jej na słowo. W głowie się nie mieści, co ta dziewucha (Karolina) wyprawiała. Mobbing to mało powiedziane! Zrezygnowała całkowicie ze swoich klientek i przerzuciła je na dziewczyny (w versum zapisywała na siebie), a ona sama krążyła po gabinetach zabiegowych i pouczała dziewczyny przy klientach, że robią coś nie tak. Potrafiła skrytykować fryzurę dziewczyny i kazać jej iść do domu umyć włosy i przyjść w innym uczesaniu. Mało tego, teksty typu "dalej, leniwa pindo, rób te paznokcie" były na porządku dziennym. Robiła im testy na temat wiedzy z zakresu pielęgnacji, z tym że była na tyle niedouczona, że błędne odpowiedzi uznawała za te poprawne. Kazała im pracować w nieludzkich warunkach, bez przerw, bo za każde odejście od klientki, nawet na szybkie siku, darła się na nie i groziła, że je wszystkie wyrzuci na zbity pysk. W pracy nie można było rozmawiać o jakichś prywatnych sprawach. Z mojego salonu zrobiła sobie obóz pracy. Klientki poodchodziły, jak słyszały jej darcie się w socjalu i ogólne czepianie się dziewczyn. Do samych klientek też potrafiła mieć teksty typu "jak coś się nie podoba, to wyp...".

Jak o tym usłyszałam, to krew we mnie zawrzała. Wywaliłam ją dyscyplinarnie z dnia na dzień, ale ciągle się zastanawiam, po co ona to robiła. Ani nie miała z tego szefowania większych pieniędzy, ani innych korzyści. Po prostu dramat. Do teraz nie rozumiem, jak można być takim człowiekiem.
Laskowa Odpowiedz

Pewnie leczyła kompleksy

Novara Odpowiedz

Namów pracownice, żeby założyły jej sprawę o mobbing.

Shido

Niestety w takim wypadku oberwie autorka, bo to pracodawca ma za zadanie zapobieganie mobbingowi, a jeżeli trwało to tyle czasu, nie wywiązała się z tego obowiązku.
Dyscyplinarka z wpisem do akt jest wystarczającą karą, bo ma już brud w papierach.

PoraNaPiwo

Shido, pracodawca ma obowiązek podjąć kroki przeciwko mobbingowi, o ile ktoś go zgłosi. A pracownice tego nie zrobiły.

ZimnaFrytka

W tej sytuacji pracodawca wyciągnął konsekwencje od mobbera zapewne zaraz jak się dowiedział, więc postąpił wzorowo moim zdaniem.

Softkitty1 Odpowiedz

Powinnaś ja pozwać.

rocanon

Tak. Straciłaś klientki i pracownice. To jest działanie na szkodę firmy, poniosłaś z tego tytułu straty.

bazienka

oczywiscie, za stracony potncjalny zarobek

Esamip Odpowiedz

Nie miała korzyści finansowych, ale te psychiczne jej wystarczyły. Zwyczajnie leczyła kompleksy - poczuła się lepsza, silniejsza itd. Chyba jednak nie jesteś taką super szefową, że żadna z pozostałych pracownic nawet nie napisała i poinformowała Cię o tym co się wyrabia. Bo mogłaś kogoś delegować, to prawda, ale czy pozwoliłabyś na takie zachowanie? Musiały moeć wątpliwości skoro wolały odejść. Sprawdź komentarze I opinie o swoim salonie w internecie - tam mogły pojawić się informacje od klientek, które przeoczyłaś.

Pulpa Odpowiedz

Trochę też miałaś chyba jakiś problem komunikacyjny. Niby powiedziałaś, że Ty szefujesz, ale chyba jakoś nie do końca poprawnie to zrozumiały. Następnym razem chyba trzeba tydzień przed odejściem robić zebrania i powtarzać "ja dalej szefuję, każda ma obowiązków po równo, nikt nie zostaje delegowany na szefa itd itd". Może by dotarło.

PaniPff

Z tego co zrozumiałam z wyznania,ona powiedziała im, że dalej szefuje, a po jakimś czasie ta Karolina ogłosiła się menedżerką

bazienka Odpowiedz

a rozmawialas z dziewczynami, kt odeszly po wywaleniu jedzy? moze zechca wrocic?
a ja sama mozesz oskarzyc o odszkodowanie za to, ze odebrala ci potencjalny zarobek- wszak stracilas stale klientki

milA00 Odpowiedz

Jakoś nie chce mi sie wierzyć w tą historie. W dobie internetu, gdy klient usłyszałby takie słowa zaraz pewnie wystawiona zostałaby opinia na temat tego salonu, wątpię, że ktoś pozwoliłby sobie na takie traktowanie. Nawet, jeśli ktoś nie ma strony internetowej salonu kosmetycznego, co zresztą rzadko się zdarza bo wiadomo marketing najwaznieszy to i tak opinie można wystawić na sppoted danego miasta czy znaleźć inny sposób na to, aby inni klienci dowiedzieli się o tym jak salon kosmetyczny traktuje swoich klientów. Po za tym dziewczyny zamiast najpierw z Tobą porozmawiać odrazu się zwalniały, skoro miały zapowiedziane, że w każdej chwili mogą do Ciebie dzwonić, jakoś ta historia kupy się nie trzyma.

PoraNaPiwo

Jeśli mimo atmosfery pracownice wykonywały zabiegi prawidłowo, to negatywne opinie mogły się wcale nie pojawić. Bądźmy szczerzy, ale większość klientów ma w dupie co się dzieje między pracownikami. Jedyny błąd autorki, że przy pierwszym wypowiedzeniu nie wzięła dziewczyny na indywidualną, szczerą rozmowę.

milA00

PoraNaPiwo, ale przecież wyznaniu jest napisane, że do klientek też niby zwracała się w ten sposób " jak coś się nie podoba to wypierdalaj". Szczerze wątpię w to, że nikt nic z tym nie zrobil bo idziesz płacisz za usługę, a jeszcze jesteś potraktowany w taki sposób. Po za tym autorka wyznania napisała, że odwiedzała salon dwa razy w tygodniu. I co nie zauważyła, że coś się dzieje? Nikt się nie poskarżył? Nie przyłapała jej przypadkiem na gorącym uczynku, będąc tam tak często. Strasznie ta historia naciągana i aż się dziwie, że ktoś w nią wierzy.

vansen Odpowiedz

W mojej starej pracy na magazynie (największy na Śląsku) kierownikami pozostawali "koledzy", którzy równo ze mną zaczynali na wózkach. Odwaliło niektórym lepiej, niż tej łasce. Większości tak odwaliło. Na szczęście mam inną pracę już.

Vito857 Odpowiedz

Ja bym jeszcze radził narobić smrodu pannie na mieście

egzemita Odpowiedz

Dziś już było podobne opowiadanie o podszywaniu się pod szefa. Tamto brzmiało prawdopodobnie a to nie bardzo bo sprawa by się wydała po kilku dniach. Albo i wcześniej jakby któraś klientka zadzwoniła i spytała co się dzieje.

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie