#Vczkm
Jako że nie przepadałem za takimi zabawami (ciotki wiecznie wołające do tańca, wieczne śmiechy nie wiadomo czy ze mnie, czy z czegoś innego, itp., itd.) zacząłem myśleć nad tym co zrobić, żeby jednak na tę imprezę nie iść.
Kilka razy udało mi się mamę nabrać na ból brzucha, złe samopoczucie i nie szedłem do szkoły, ale to wydawało mi się za słabe.
Wydawało mi się, że wpadłem na genialny pomysł - symulacja skręconej kostki.
Na podwórku mamy oczko wodne, przy którym w ciepłe dni rodzice lubią sobie odpoczywać na leżakach. Jest też kilka drzew, więc plan był prosty. Wejdę na drzewo, niby w celu zerwania owoców, a podczas zeskoku z niego zaprezentuję swój pseudo talent aktorski, upadając na ziemię i zwijając się z bólu, trzymając za kostkę.
Niestety, jedyne co pamiętam, to próba zeskoku z drzewa. Obudziłem się w szpitalu. Miałem nogę w gipsie, a na głowie bandaż. Co się okazało - podczas zeskoku z drzewa noga zaklinowała mi się między gałęziami, a ja poleciałem na głowę.
Diagnoza - skręcona kostka i wstrząśnienie mózgu. Jakby tego było mało, to dowiedziałem się, że rodzice nie pojechali w ogóle na to przyjęcie, a część rodziny postanowiła odwiedzić mnie dzień po imprezie.
Minęło 10 lat. Niby po czasie człowiek zaczyna się śmiać ze swoich głupot z młodości, ale mi do tej pory jest strasznie głupio, jak o tym pomyślę :/
Z serii "To nie tak miało być" :D
Coś poszło nie tak :p
Chcial dobrze, a wyszlo jak zwykle :p
Ale skręcił kostkę? Skręcił :D
Dobry aktor, nawet wstrząśnienie mózgu zagrał :P
W pierwszej liceum pewien kolega strasznie się we mnie kochał. Ja nie bardzo za nim przepadałam, ale nie miałam serca go odrzucać, wiec pewnego razu, kiedy po raz setny jednego dnia do mnie zadzwonił, powiedziałam, że mam okropną grypę i zapalenie gardła, więc nie bardzo mogę gadać. I co? Dwa dni pózniej dostałam okropnej grypy i zapalenia gardła.
Wykrakałaś :P
To kara za trzymanie go w niepewności i w friendzone :-P
Po prostu opóźnione tempo xd
Los nie chciał żebyś została kłamczuchą - sprawił, że to była tylko przed-prawda :D
A ja zawsze potrafiłam sobie wmówić chorobę. Powtarzałam ciągle,że będę chora i na drugi dzień leżałam z gorączką, teraz tak nie umiem:(
@Jinchuuriki właśnie miałam to napisać ;)
zawsze wiedziałam, że karma wraca.
Cel osiągnięty :) Trochę z większym rozmachem, ale co tam 😀
"Jak coś jest głupie i działa to wcale nie jest głupie"
a mogl zginąć
miało się pomysły
Udało się? Udało! Więc na ch*j dążyć temat ;)
...ale cel został osiągnięty :)
Hehehe 😉
Ważne, że nie poszedłeś na przyjęcie.