Umówiłam się z przyjaciółką na pieczenie świątecznych pierniczków. Ogólnie uwielbiam to, jest z tym dużo śmiechu, no i można posłuchać dobrej muzy. Byłyśmy umówione na konkretny dzień, ale nie na konkretną godzinę, tak aby zdążyć przed wieczorną świąteczną posiadówą, taką à la wigilią. Koleżanka się nie odzywała, o której robimy, więc sama do niej przyszłam. A ona już robiła pierniczki z koleżanką, która do niej wpadła, i nawet nic mi nie powiedziała...
Jest mi wstyd, bo mam 23 lata, a to mnie zabolało. Nie mam zbyt dużo znajomych i nie wiem, czy to normalne, czy przesadzam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Rozumiem, że Ty nie mogłaś po prostu zadzwonić/napisać, czy umówione pieczenie aktualne i o której się zjawić? Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia, ja zawsze potwierdzam w dzień spotkania wcześniejsze ustalenia. Równie dobrze ona mogła pomyśleć że się nie odzywasz i pewnie nie przyjdziesz....
A ja nie potwierdzam - jak się umówię i nikt się nie odzywa, to uznaje, że nie było zmiany planów. Ale też zawsze ustalam godzinę.
Ja też nie potwierdzam, bo jak już się umówiłam z kimś, to się umówiłam. To osoba, która chce zmienić plany, powinna się odezwać w tej sprawie. Ja się czasami nie umawiam na konkretną godzinę, bo i tak będę w domu, a np. znajoma ma coś do załatwienia i nie wie, ile to zajmie.
Jest Cu wstyd, bo poczułaś smutek. Wstyd?! Wstyd, bo mam emocje. Wstyd, bo to jest nieprzyjemna emocja. Wstyd tez jest nieprzyjemną emocją.
Tym sie zajmij: dlatego odczuwanie jesy powodem do wstydu?
Przepraszam za te literówki!
Bardzo słabe podejście przyjaciółki, ale możliwe, że nie planowała tego i nie pomyślała. Zdarza się najlepszym ludziom. Jeżeli Wasza relacja poza tym była pozytywna a ona jest normalną osobą to powiedz jej szczerze jak Cię to zabolało. Tylko bez wyrzutów, bo poczuje się atakowana i łatwo o kłótnię.
Ale jakie podejście? Były umówione, ale bez godziny. Autorka nigdy się nie odezwała żeby ustalić godzinę. Też bym pomyślała, że nieaktualne i bym zrobiła nowe plany.
Jakby ktoś się nie odezwał do mnie odnośnie planów żeby ustalić godzinę, potem przyszedł i jeszcze do mnie pisał jak go to zabolało to bym uznała, że robi dramę. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny. Albo autorka jest za nie odpowiedzialna i skoro nie ustaliły godziny to z wyprzedzeniem ją ustala albo się stawia w pozycji ofiary, bo "koleżanka ją zdradziła".
To normalne, mnie zabolało kiedyś gdy mój kumpel gadał bardziej z drugim kolega na wspólnych wakacjach, albo jak nie odezwał się, mimo że byliśmy umówieni na telefon (bo gadał z dziewczyną). My po prostu czujemy inaczej i jesteśmy bardziej wrażliwi i ranią nas zachowania osób, na których nam zależy. Dodam że mam 25 lat
a jak tam przyszlas to zaprosila cie do środka czy wrocilas do domu?
Czyli byłaś dla niej co najwyżej ersatz przyjaciółki.