#Utn58
Siedem lat byłam w związku z człowiekiem, z którym przeżyliśmy dobre i złe chwile, ale wiązaliśmy ze sobą wspólną przyszłość. Przynajmniej ja wiązałam. Gdy ostatnio go widziałam, pocałował mnie czule na pożegnanie.
Ostatniej nocy, gdy słodko spałam, wszedł do mojego mieszkania (które od lat zamieszkiwaliśmy razem), okradł mnie z kosztowności, w tym z leków, które są mi niezbędne do przeżycia, i zniknął. Zostawił mnie w fatalnej sytuacji finansowej (leki były bardzo drogie) i rozpłynął się w powietrzu.
Nie będzie pointy. Moje życie się skończyło. Nie życzę tego nikomu.
Co? Umierasz z powodu braku leków, ale piszesz o tym na anonimowych jak gdyby nigdy nic?
Proszę, jak już wymyślasz jakieś historie to szanuj chociaż czytelników i komentujących i nie traktuj nas jakbyśmy byli niepełnosprawni intelektualnie.
Kto kuźwa kradnie komuś leki?
Pieniądze trzymała gdzie? W szafce łazienkowej?
Coś tu się mocno nie klei.
Idź na policję, może chociaż go zamkną
Typowy facet. Prawdziwy chad by tak nie zrobił