Jak byłam mała, mama kupiła bernardyna. Jak każde małe dziecko lubiłam się bawić, a gdy zobaczyłam psa, od razu przeszłam do działania. Zaczęłam się z nim ganiać po podwórku. Miałam rozwiązaną sznurówkę i się o nią potknęłam. Walnęłam głową o kamień i rozcięłam czoło. Miałam sporą ranę i jak każdy pytał, co mi się stało, odpowiadałam, że byłam w sklepie i mnie ktoś postrzelił.
Dopiero po tym, jak ta wiadomość dotarła do nauczycielki i ona zaalarmowana zadzwoniła do rodziców, skapnęłam, że to nie był dobry pomysł.
Dodaj anonimowe wyznanie