#UOwiq

Mąż i ja kategorycznie nie będziemy mieć dzieci. Nie i już. Decyzję podjęliśmy wiele lat temu, trzymamy się jej bezwzględnie. Kiedyś byłam zmuszona wraz z rodzicielką odwiedzić jej siostrę w pewnym miasteczku. Mamusia, korzystając ze wsparcia ciotki, zaczęła mnie molestować o zrobienie w końcu kolejnego członka rodu.
"Mamo, nie ma po co, Karolinka już wyrobiła normę za mnie i kilka innych kuzynek".
Obie panie na to stwierdzenie zjeżyły się, nadęły i niemal opluły mnie stężonym kwasem. Dlaczego?

Córka ciotki, rzeczona Karolinka, zaciążyła w 15 wiośnie życia. Cóż, zdarza się. Ale ledwie urodziła, znów była zapylona. Po roku i dwóch latach to samo. Podczas tamtego spotkania wyszło na jaw, że lada dzień urodzi piąte... Karolinka nie ma pojęcia, kto jest ojcem, jak do tego doszło, nic nie pamięta itd. Wystarczyło na moment spuścić ją z oka, za kilka miesięcy brzuch znów rósł. Zapytałam załamaną, udręczoną ciotkę, czy nie pomyślała o rozmowie o antykoncepcji. Cyt. "No gdzież, to nie po bożemu przecież!!!". No tak, racja...

Przy następnej okazji pobytu w ich okolicy, udało mi się Karolinkę zdybać z wózkiem, najmłodszym drobiazgiem i brzuchem. Poza tym, samą. Wtrąciłam się, bo pal licho ciotkę, moja i Karoliny babcia, najcudowniejsza kobieta na świecie, oczy wypłakuje nad jej kolejnymi ciążami ze zmartwienia. Przycisnęłam K. ostro do muru, broniła się jak mogła, ale w końcu wypaliła, że "Pawełek miał jakieś swoje zabezpieczenia!". "Ach, to jednak tatuś nie jest no name?". W Karolince coś pękło, przyznała się. Nigdy nie widziała, jak to robił, ale twierdził, że jest niezawodne i to ona się puszczała. Jak już była bez brzucha, "dawał jej szansę" i znów znikał na rok, bo się puściła...

Z tymi rewelacjami udałam się do wuja i ciotki. Chcieli sprawę załatwić na gębę, nie dałam. Poszło oficjalnie, z ustalaniem ojcostwa. Wszystkie Pawełka. Ale nie że P. taki wierny... jak K. była w ciąży, on zaliczał, bo przecież ona nie była mu wierna...

Więcej się nie wtrącałam. Przyszło zaproszenie na ślub K i P. Nie pojechałam, niech sobie robią, co chcą. Grunt, że Karolinka od trzech lat w ciąży nie była. Wątpię, czy zmądrzała - to raczej zmuszony do pracy na swoje dzieci zamiast szlajania się po dyskotekach Pawełek nabrał rozumu. Pić i bić nie może, bo czuje oddech teścia na karku.

Ciotka niemal po rękach mnie całowała, stwierdziła, że oczy jej otworzyłam, jaka to ja mądra jestem, że ona nigdy, ale to nigdy mi złego słowa już nie powie, że mam rację co do dzieci, że ona już mnie rozumie... dobra, dobra, spadam, sayonara, byle dalej od was.

W tym roku, niedawno, znów byłam zmuszona odwiedzić rodzinne okolice matki. Ledwie usiadłam u babci na kanapie, przyszła ciotka. "No, słucham" - rzecze ciotka. "Czego"? - rzekłam ja. Ciotka - "Kiedy w końcu dasz matce wnuka, wyrodna córko swego rodu?!!!".
karlitoska Odpowiedz

Ja na miejscu mamy autorki zastanawiałabym się co źle zrobiłam, że moje dziecko nie chce mieć swoich dzieci. Każdy ma prawo decydować o swoim życiu, ale też nie dziwię się rodzicom, że chcieliby zrozumieć dlaczego ich dzieci rezygnują z tak ważnego aspektu życia jakim jest posiadanie potomstwa.

joanne

Dla kogo ważny dla tego ważny.

JodiPicoult

Dlaczego mialabys cos zle zrobic?
Nieposiadanie nie jest niczym zlym, to zwyczajna preferencja danej osoby

MaryL2

Ja myślę, że większość kobiet chce mieć potomstwo, ba, myślę, że większość chciałaby mieć 3-4 dzieci. Ale dla niektórych kobiet cena, jaką musiałyby za to zapłacić jest zbyt wysoka.

Ludzie gadają, że ich nie stać na dzieci, i dlatego nie robią. Ja jakoś nie widzę takiej zależności, żeby bogatsi mieli więcej dzieci. Widzę natomiast, że najczęściej zachodzą w ciążę koleżanki, które wróciły do swoich rodzinnych miejscowości, mieszkają blisko rodziców, dostają od nich duże wsparcie. Tu obiad, tu opieka nad dzieckiem, tu wspólne zakupy. Tu ktoś dostał poddasze od rodziców w domku jednorodzinnym, ktoś inny pieniądze na wkład własny. Generalnie mam wrażenie, że te kobiety czują, że nawet jeśli one nie dadzą rady, mąż odejdzie, to świat im się nie zawali. Mogą wyjść z trybu przetrwania i spokojnie zajść w ciążę. Natomiast te kobiety, które świat postrzega jako karierowiczki, często są zdane na siebie. I nawet jeśli więcej zarabiają, to czują, że każdego dnia muszą zakładać spodnie i zapieprzac, bo nikt im nie pomoże w razie co. Już im ciężko, a dojdzie jeszcze dziecko przyczepione do piersi. W ogóle to jest taki mit z tą karierą, która niby kobiety wybierają. Chętnie bym zobaczyła takie badanie, które sprawdza nie co ludzie deklarują, czemu nie mają dzieci. Ale sprawdzić takie parametry: czy kobieta mieszka w miejscowości rodzinnej swojej/męża, czy musiała sama zapracować na mieszkanie, jak wyglądają jej relacje rodzinne, czy ma gdzie wrócić, czy raczej powrót do domu rodziców rodzina uznałaby za porażkę, jak wygląda postawa partnera (czy bez robienia wyrzutów zapewnia jakieś „gniazdko”). Jak wygląda jej perspektywa macierzyństwa - czy musiałaby się odizolować od społeczeństwa, w jakiejś klitce w wielkim mieście, czy byłaby otoczona rodziną, kuzynkami, rodzeństwem, które z dzieckiem wciąż mogłaby odwiedzać. Wydaje mi się, że dużo częściej ta decyzja o braku dziecka jest podejmowana z żalem.

karlitoska

JodiPicoult a czy ja napisałam, że autorka robi coś złego?

karlitoska

MaryL2 no i uderzyłaś w sedno! Dodam jedynie, że właśnie chodziło mi o to, że ludzie, którzy mają wsparcie, serdeczne stosunki rodzinne, wspaniałe dzieciństwo te dzieci chcą, bo znają wartość rodziny.

JodiPicoult

Karlitoska ja nie napisalam, ze autorka robi cos zlego tylko zpaytalam sie ciebie czemu zastanawialabys sie co zle zrobilas, gdyby twoja corka nie chciala miec dzieci.
Nie zrobilabys nic zle, to sie albo czuje albo nie.

MaryL2

Karlitoska „chodziło mi o to, że ludzie, którzy mają wsparcie, serdeczne stosunki rodzinne, wspaniałe dzieciństwo te dzieci chcą, bo znają wartość rodziny” - uważasz, że jak ktoś ma np ciężko w domu to nie zna wartości rodziny? Mi chodzi o coś zupełnie innego. Nie że nie miały szczęśliwej rodziny, więc nie wiedzą jakie to fajne. Właśnie piszę, że większość kobiet wie jakie to jest fajne. Ale nie mając wsparcia czują, że same nie uciągną (tak w skrócie). I chciałam zwrócić uwagę, że często litujemy się nad tymi co zarabiają najmniej. Ale one mogą czuć się stabilniej, niż taka „karierowiczka” z korporacji, która może i zarabia te 2-3 tys więcej, ale jest w tym wszystkim sama. Nie ma taty, brata, który przywiezie nową lodówkę, przypilnuje wykonawcy jak kupi mieszkanie. Mamy, której można „podrzucić” dzieci. Ja tak nieraz słucham koleżanek, jak im ciężko, bo na l4 na macierzyńskim tak małą mają wypłatę. Ale jak rozmawiam o remontach, lekarzach, kosztach posiadania auta itp to tu załatwił coś wujek, tu to ona nie wie, bo to mąż ogarniał, tu chodzimy z ząbkami do pani doktor przed kolejką, no bo znajoma mamy. A ty w tym czasie pół popołudnia spędzasz ucząc się co to są wiertła widiowe, bo spada ci zasłona w łazience. Ludzie bardzo skupiają się na pensji w kwestii bezdzietności, a pomijają to, że żeby mieć możliwość posiadania dzieci, potrzeba żyć w społeczeństwie. A wiele z nas żyje niestety samotnie (nawet mając partnera/partnerke). I te 2-3 koła wypłaty więcej nie czyni z dziewczyny takiego bogacza, żeby mogła sobie sama tą pomoc sfinansować i odłożyć na czas ewentualnego powinięcia się nogi.

karlitoska

JodiPicoult aaa ok, zastanawiałabym się co wyniosło z mojego domu moje dziecko, że samo nie chce zakładać rodziny. Bo coś jednak musiało autorkę zrazić do tej wizji.

karlitoska

MaryL2 nie zrozumiałyśmy się, nie twierdzę, że osoby, które miały trudne dzieciństwo nie mają potrzeby zakładania rodzin, ale jednak częściej będą miały obawy z tym związane. Z resztą takie osoby też często nie mają tego wsparcia w rodzinie, jeśli była ona dysfunkcyjna i wiedza, że będą musiały sobie radzić całkiem same i nie mają żadnej poduszki bezpieczeństwa.

upadlygzyms Odpowiedz

Cóż za straszny brak patriotyzmu.
W Polsce Polaków coraz mniej, a ty nie dość, że sama samolubnie bezdzietna jesteś, to i dobrą passę Karolinki przerwałaś.
Ech...

Dragomir

Spokojnie, jest od zasr@nia ukrów a i donek próbuje zrównać Polskę z zachodem Europy i zaimportować nam glinę i heban.

upadlygzyms

Uff, uspokoiłeś mnie. Dzięki.

NAUS Odpowiedz

Czekamy na kontynuację wyznania za X czasu, w którym okazuje się, że mąż to jednak zmienił zdanie, a autorka jest już koło 40, ale niczego nie żałuje, bo trzeba żyć po swojemu a w ogóle to Karolinka już ma 15 dzieci.

KurzaStopa Odpowiedz

To wszystko brzmi jak jedna wielka kompletna bzdura.

MaryL2 Odpowiedz

Tak sobie myślę, że jak ktoś nie chce mieć dzieci, to to musi być naprawdę duża wolność. Ja bym sobie pewnie zupełnie inaczej życie ułożyła, gdyby nie to ;) a Karolince bardzo współczuję rodziców i faceta :(

Dodaj anonimowe wyznanie