#T8Ebl
Rodzice i dwójka młodszych sióstr wciąż mieszkali na wsi, nie przelewało im się i nie mogli sobie pozwolić na jakąkolwiek wygodę i przyjemności. Poza przelewaniem im pieniędzy na rachunki co miesiąc, postanowiłam, że skoro mnie stać, to zrobię im jakiś porządny prezent, który przyda się całej rodzinie.
Padło na samochód. Ojciec miał starego golfa, którym strach było jeździć, bo się rozsypywał, dlatego praktycznie wszędzie poruszali się pieszo, co naprawdę bywa problematyczne, gdy mieszka się na mało cywilizowanej wsi, gdzie gdy czegoś potrzeba, trzeba jechać prawie godzinę do miasta. A więc kupiłam im samochód. Nie jakiś super luksusowy, ale nowy, z salonu, aby uniknąć dodatkowych kosztów ewentualnych napraw. Wszyscy byli zachwyceni prezentem. Strasznie się ucieszyli. Ja zresztą też.
Jednak gdy jakiś miesiąc później zadzwoniłam do nich z pytaniem jak się sprawuje nowe auto, dowiedziałam się, że ojciec je sprzedał. Za otrzymane pieniądze kupił jakieś bzdety typu złoty zegarek, resztę stracił w kasynie albo przepił. Oczywiście wpadłam we wściekłość i zrobiłam awanturę. Tylko co ja mogę wobec postawy mojej matki i sióstr, które wychodzą z założenia, że facet podejmuje decyzje i zarządza gospodarstwem, więc one nie mają nic do gadania przy decyzjach ojca. I tym doprowadzili do tego, że żadnych prezentów już nigdy ode mnie nie dostaną.
No cóż, to tłumaczy, dlaczego tak źle im się wiedzie. Nie ma sensu im pomagać, bo nic z tego nie będzie poza Twoją frustracją.
Przestałabym im pomagać finansowo. Skoro ojciec jest nieomylnym gospodarzem, to na pewno świetnie zarządza majątkiem. Niech sobie radzą sami.
mogla tz byc sprytna i zrobic siebie wspolwlascicielem (roslyby tez znizki, a ojciec nie moglby niczego sprzedac bez jej zgody)
ale serio, tez bym wiecej nie pomogla
Ale po co pomagać takim niewdziecznikom? Za te pieniądze mogła sobie coś kupić, zamiast ładować kasę w nieudaczników, którym odpowiada życie w biedzie.
Aż mi serce pęka jak sobie pomyślę co musiałaś poczuć. Najgorsze jest to że moi rodzice podejmują równie kretyńskie decyzje.
Są warci siebie i takiej egzystencji w jakiej się kiszą. Dobrze, że Ty się wyrwałaś i odniosłaś sukces
to tak jakbys sie zastanawiala, czemu ciagle sa biedni
i juz wiesz, ze pomagac w ten sposob nie warto
a siostry tez maja jakas rozszczeniowa postawe? czy normalne tylko zahukane?
jak normalne to moze jest opcja, bys pomogla im dorobic na obcej ziemi?
o ile jeszcz emasz jakakolwiek chec im pomagac
Uważam, że jeśli chodzi o pomaganie sprawdza się jedna zasada - zawsze wędka, nigdy ryba. Jeśli wędka nie działa, osoba otrzymująca pomoc na nią nie zasługuje.
A dlaczego masz im pomagać? Ile siostry mają lat? Może by się do roboty wzięły i postanowiły coś z życiem zrobić? Tobie się udało to one najwidoczniej też mogą. Tylko, że jednym się chce, a drugim nie. Nie przyzwyczajaj ich do wygód i rozczeniowej postawy.
Mi jest żal Twoich sióstr, może uda im się wyrwać np. wyjechać do Cienie i zacząć naprawdę żyć :)
Cóż, wyobrażam sobie smutek i złość autorki. Próbuję także wczuć się w matkę lub siostry — znamy tylko sytuację materialną, nie wiemy, jakie nastroje panowały w rodzinie czy jaka była tam atmosfera kiedyś i obecnie. Ojciec zobaczył, jak cenne auto, więc sprzedał. Złoty zegarek dobra rzecz, resztę roztrwonił, bardzo nieładnie z jego strony. Prezentów nie powinno się oddawać ani tym bardziej sprzedawać. Może gdyby przeznaczył te pieniądze na inne rzeczy — tańszy samochód, remont domu czy coś w tym stylu, to autorka może by zrozumiała. Wracając do matki i sióstr — może faktycznie były bezradne. Gdyby dowiedziały się po fakcie, cóż mogłyby zrobić? A czy mają one prawa jazdy? Gdyby ojciec był jedynym kierowcą tam, tym bardziej by nie miały nic do powiedzenia. Sytuacja może wydać się absurdalna, trzeba jednak spróbować postawić się na czyimś miejscu, bo nie zawsze wszystko jest czarne i białe.
Serio uważasz że złoty zegarek to "dobra rzecz" dla pijaka i hazardzisty mieszkającego w biedzie na jakimś zadupiu ? Jeżeli rzeczywiście jest hazardzistą to jest duże prawdopodobieństwo, że będzie właścicielem ww. zegarka do kolejnej wizyty w kasynie, już o to miejscowa szajka oszustów zadba.
@MariuszGajusz Warto zauważyć, że wcześniej nie było mowy o tym, że ten mężczyzna jest „pijakiem i hazardzistą". Osobiście nie uważam, żeby wydanie pieniędzy na zegarek było marnotrawstwem, chociaż niekoniecznie musiał on być ze złota. Gdybym był biedny, cieszyłbym się z ładnego zegarka.
Autorko pomóż swoim siostrom potrzebują kogoś kto wytłumaczy im że nie tak działa hierarchia wartości w rodzinie.