#KhTYC
Wiecie co? Co zasiałeś, to zbierasz. Czemu oczekujesz od swoich dzieci troski i bliskości, jeśli sam jedyne co dałeś, to materialny byt? Czemu oczekujesz rodzinnych świąt, jeśli wtedy, gdy dzieci były małe, święta były okazją do suto zakrapianej alkoholem imprezy z rówieśnikami, gdzieś tam z potomstwem w tle? Czemu oczekujesz, że dziecko zrezygnuje z pracy, by się tobą opiekować, jeśli sam nigdy nie wziąłeś wolnego, by być z dzieckiem w ważnym dla niego dniu? Czemu spodziewasz się, że dorosłe dziecko spędzi z tobą swój urlop, podczas gdy ty swoje wolne dni spędzałeś przed telewizorem, pokrzykując, by dzieci ci nie przeszkadzały?
Oczywiście zostawienie starszej osoby na święta w szpitalu to skrajnie niepoprawne społecznie zachowanie. Tylko może spójrzmy na to przez pryzmat statystyk, ile rodzin w czasach sprawności dzisiejszych staruszków było dotkniętych alkoholizmem? W ilu rodzinach była obecna przemoc domowa?
Można czasem w komentarzach poczytać narzekania umysłowej geriatrii na stawianie małego dziecka w centrum życia, bo kiedyś to dzieci same się wychowywały gdzieś tam obok dorosłych. W takim razie i wy na starość spodziewajcie się, że gdzieś tam "obok" będziecie sobie żyć. Zapewniłeś temu niewdzięcznemu gówniarzowi chleb i dach nad głową? Gratulacje, ale i dokładnie tyle spodziewaj się na starość. Nie dawałeś bliskości i szacunku, to i się ich nie spodziewaj.
Co zasiejesz, to zbierzesz.
Niestety, ludzie często widzą powierzchnię. "Nieważne jaki, rodzic to rodzic i trzeba go kochać" czy "starszych należy szanować, ze względu na ich wiek" to szyny, po których porusza się myślenie wielu osób. Na szczęście coraz częściej słyszy się że szacunek to rzecz nabyta, ale w takich sytuacjach jak opisana, ludzie znowu myślą liniowo.
A tak naprawdę to dlaczego ktoś ma poświęcać swoje szczęście dla osoby, która nic mu nie dała? Bo geny? Geny nie mają tu nic do gadania.
Zawsze gdy ktoś nakazuje mi szanować kogoś tylko dlatego, że jest starszy odpowiadam, że Hitler miałby dziś 131 lat i pytam czy sam ten fakt wystarczy, żeby go szanować. Szanujemy ludzi, a nie cyfry na ich dowodzie
Podoba mi się ta klamra kompozycyjna.
No wlasnie nie zawsze "co zasiejesz, to zbierzesz", bo kazda historia jest inna.
Niektorzy "rodzice" zasluguja, aby zostac samemu w szpitalu, a inni zostaja porzuceni, bo "stary i przeszkadza".
Wiecie co my mozemy zrobic, jesli sytuacja nie dotyczy nas bezposrednio? Nie oceniac.
A dom starcow czasami jest najlepszym rozwiazaniem. Tylko niestety u nas to ciagle kojarzy sie z malutkim pokoikiem, brakiem opieki i porzuceniem. W Skandynawii dom starcow to czesto takie male osiedle, gdzie kazdy czlowiek (albo malzenstwo) ma mala kawalerke na parterze. Jest tam dostepny lekarz i pielegniarki, ktore pomagaja w codziennych czynnosciach. Tym sposobem maja zapewniona godna starosc.
Moja babcia już za wczasu sobie wybrała dom spokojnej starości, w którym zamieszka ze wszystkimi swoimi przyjaciółkami jak już nie będą same dawały rady, żeby się rodzinie na głowę nie zwalać.
Amen.
Moja matka wolała wyjechać do Grecji i zostawić mnie na wychowaniu babci, perfidnie jeszcze wmawiając mi, że zrobiła to żebym miała lepsze życie. Otóż z jej wyjazdu poza złamanym sercem i zwichrowanym dzieciństwem nie wyniosłam nic. Wypchnięcie mnie z macicy nie czyni jej matką więc ja też nie poczuwam się do tego żeby w jakikolwiek sposób zajmować się nią ma starość.
Nie wiem w jaki jest cel tego wyznania ? Jakie ma znaczenie to co jest w internecie napisane ? To są Twoje osobiste przemyślenia, wrzucone tak bez wyraźnego powodu? Miałaś ciężkie dzieciństwo i taka forma wyrażenia nienawiści do rodziców najbardziej Ci odpowiada ?
To nie jest anonimowe. Nawet w najmniejszym zakresie.
Swoją drogą jak takie coś czytam od razu przypomina mi się wyznanie pewnego rodzica, który przyłapał swoje dziecko na umieszczaniu nieprawdziwych wyznań o warunkach panujących w domu.
Szacunek do drugiego człowieka jest podstawą zdrowej relacji. Każdej relacji, nawet tej pomiędzy dziećmi i rodzicami. Mam wrażenie, że młodzież jest coraz bardziej roszczeniowa. Coraz więcej chce brać i coraz mniej daje. Nie chce przez to powiedzieć, że rodzice są święci. Nie są. Ale to nie jest tak, że muszą wszystko poświęcić i wszystko dać bo dziecko chce. Rodzice mają obowiązek wychować swoje dziecko w miłości, szacunku z uszanowaniem jego godności i odrębności. Nie maja jednak obowiązku zacharować się na śmierć bądź przekazywać dorobki swojego życia dziecku tylko dlatego ze to dziecko. Tak samo dzieci- nie maja żadnych obowiązków finansowych i opiekuńczych wobec rodziców. Ale każdej ze stron należy się szacunek i pełne uszanowanie odrębności jako niezależnej jednostki.
Opisujesz tylko skrawek rzeczywistości. Jest mnóstwo osób, które poświęciły się dziecku. Ile ludzi, tyle przypadków. Widać, że temat jest Ci znany osobiście, tak emocjonalnie podchodzisz, ale nie każda babcia w domu opieki była alkoholiczką bijącą własne dzieci.
A masz jakieś statystyki, które potwierdzają, że takich osób jest mnóstwo? Bo patrząc na to logicznie, bardziej prawdopodobne jest, że są to osoby, które w jakiś sposób skrzywdziły swoje dzieci - nie musi być to jednak picie i bicie, może to być nadmierna, przytłaczająca i odbierająca samodzielność miłość. No więc, czy masz jakieś dane, które potwierdzają Twój komentarz?
A ty masz jakieś na swój komentarz? Daruj sobie takie teksty. Ale jak już tak bardzo chcesz wiedzieć, to tak, pracowałam w ośrodku pomocy społecznej i spotkałam się z wieloma takimi sytuacjami, poznanymi z obu stron. Patrząc logicznie, to używając twoich słabych argumentów można wszystko zanegować. Myślisz, że ktoś w ogóle takie statystyki robi? Nie potwierdzisz w ten sposób ani mojego, ani swojego zdania. Ja mam doświadczenie z realnych sytuacji, a ty?
Twoje doświadczenia nie są wymierne. Ani moje. To Ty stawiasz teorie, ja sobie rozważam, no więc daj jakieś prawdziwe źródła.
Dom opieki tak, szpital zdecydowanie nie. Szpital to mniejsce dla ludzi z chorobami ostrymi lub z zaostrzeniami chorób przewlekłych, zagrażających ich życiu. Lekarze i pielęgniarki w szpitalu to nie opiekunowie ludzi starszych, a miejsc w szpitalu jest mało.
Syr, rozdział 3, werset 14: Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie,
w miejsce grzechów zamieszka u ciebie. Werset 16: Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca [...]
Przeszłość jest jaka jest, ale nie ma wytłumaczenia dla ludzi, którzy siadają do Wigilii, łamią się opłatkiem i jadą potem na pasterkę, udając chrześcijan, a wcześniej zostawili ojca czy matkę w szpitalu. To imitacje katolików. Jeśli wierzysz w Słowo to wprowadzasz je w życie. A jak łamiesz się opłatkiem z rutyny, no to w ogóle nie obchodź Świąt.