#T0a52
Przekorny los sprawił, że jednak się spotkaliśmy, po latach, kiedy tylko mogłem o niej śnić. Na ślubie mojej kuzynki. Wczoraj. Przyszła ze swoim mężem i śliczną córeczką. Na weselu byłem nie dłużej niż pół godziny, nie wytrzymałem tego, usprawiedliwiłem się zatruciem, które oczywiście nie miało miejsca.
Dzisiaj po poprawinach odwiedziła mnie kuzynka ze swoim świeżo upieczonym małżonkiem i na wejściu przywitała się słowami "Rozmawiałam dzisiaj o tobie z X (moją miłością), nie uwierzysz! Powiedziała, że jako dzieciak zawsze marzyła o tym, żebyś zagadał do niej w szatni, nie wiedziałam, że się znacie! Ha, ha, komedia, prawda? Lepiej się już czujesz?".
O tak, przezabawne, przez trzy lata nie miałem świadomości, że ta dziewczyna wróciła do miasta rodzinnego i przez cały ten czas pracuje z moją siostrą w redakcji.
Chciałbym zakończyć to jakimś happy endem, ale jestem frajerem.
Dlatego zawsze warto zrobić ten pierwszy krok. I żeby nie było, mówię to nie tylko do facetów, ale też do kobiet. Jeśli ktoś wam się podoba, to działajcie, a nie czekajcie na gwiazdkę z nieba, bo potem zostanie tylko plucie sobie w brodę.
A Ty, autorze, nie załamuj się, jeszcze wszystko przed Tobą.
O tak, na pewno jeszcze niejedno przed nim - skoro mieszkają w tej samej mieścinie, to na pewno jeszcze będzie ją widywał z mężem i dzieckiem (dziećmi)...
Już trzy lata tam mieszka, a autor jeszcze jej nie spotkał. Nie róbmy dramy.
To prawda, dziewczyny też musza ruszyć swoje 4litery! Niestety książę z bajki sam nas nie zaczepi :/ sama nieraz robiłam pierwszy krok, prawie wszystkie były nieudane - oprócz jednego. Zaczepiłam chłopaka 6lat temu i dalej jesteśmy razem :)
Trzeba jednak trochę uważać do kogo się zagaduje. Ja i moje koleżanki kilkukrotnie spotkałyśmy się z sytuacją, że zostałybyśmy uznane za desperatki, bo zagadałyśmy pierwsze.
Teraz jesteśmy odrobinę ostrożniejsze przed tym "pierwszym krokiem".
Ale bardzo często spotykam sie z myśleniem, że jak dziewczyna pierwsza zagaduje to znaczy że jest brzydka i w ogóle to nikt jej nie chce, właśnie taka desperacja :( To zniechęca
No ale pomyśl, chciałabyś być z kimś, kto ma takie dziecinne myślenie? Ja nie, związki na poziomie gimnazjum mnie nie interesują. W takim razie nie trzeba się przejmować tym, co facet o nas pomyśli, bo albo doceni to, że pierwsza się do niego odezwałaś i będzie super, albo uzna Cię za brzydką desperatkę, a wtedy tak czy inaczej nie warto tracić na niego czasu. W tej sytuacji, jeśli facet jest w porządku i też mu się spodobasz, raczej nie da się przegrać 😉
Minęło już tyle lat, może pora przestać idealizować koleżankę z liceum? Z jednej strony, podziwiam wytrwałość osób, które potrafią być tak długo w kimś zadłużone, a z drugiej- naprawdę tego nie rozumiem.
zadurzony =/= zadłużony 🙃
Jestem w podobnym wieku, co autor wyznania i właśnie zdałam sobie sprawę, że właściwie nie jestem w stanie dobrze przywołać z pamięci sylwetek osób z liceum, z którymi nie mam kontaktu, nawet moich miłostek, a co dopiero czuć cokolwiek do tych osób. Dlatego też nie rozumiem, choć jest to ciekawe.
Ale to nie jest przecież świadome!
Pewnie gdyby mógł już dawno wymazałby ją z pamięci.
Po takim czasie od ostatniego spotkania (mówię o stanie sprzed wesela) jest się już zauroczonym nie w tej osobie z krwi i kości tylko w jej wyidealizowanym obrazów, a co za tym idzie człowiek zamiast dostrzec wartościowe kobiety i wartościowych mężczyzn wokoło, z którymi można stworzyć dobrą relację, żyją wzdychając do ideału, który w dużej mierze powstał w ich głowie
Minęło wiele lat a ja na widok moich byłych jakoś podświadomie się cieszę. To żadna wytrwałość, części z nich świadomue nienawidzę i sama nie rozumiem czemu to tak działa. Myślowe dożywocie.
Nie rozumiesz tego gdyż jesteś kobietą. Kobiety są jak to można nazwać inaczej zaprogramowane. W sensie kobieta podąża za emocjami, zaś mężczyzna kieruje się uczuciami. Dlatego tak często czytamy wyznania o facetach i ich wieloletnich miłościach. Tak "niestety" jesteśmy zaprogramowani.
A skąd pewność że jakbyś wtedy zagadał to coś by z tego wyszło? A jeśli nawet znajomosc by się rozwinęła i zakonczyla związkiem to też mogłeś wszystko popsuć. A tak widzisz że jej się w życiu ułożyło - ma dobrą pracę i rodzinę.
Bez kitu, podkochiwali się w sobie wzajemnie tak naprawdę nie znając się dobrze. Może byliby ze sobą szczęśliwi a może mogliby się nawet po roku albo dwóch znienawidzić.
Nieznane są ścieżki przeznaczenia 🙂
skoro nigdy nie gadaliscie to znasz ja tylko z wyglądu, nic o niej nie wiesz.Jak mozna mowic ze to jakas tam wielka milosc rozpamiętywac rozdrapywac to niepotrzebnie.Zachowujesz sie jak jakiś dzieciak.Czas dorosnąc.Milosc to przede wszystkim przyjaźń,a nie tylko zauroczenie i wlasne wyobrażenia.
Nie jest normalne tak długie pielęgnowanie niespełnionej miłości. Nie kochasz jej, a swoje wyobrażenia o niej. Dlatego nie możesz jej sobie wybić z głowy. Lepiej zacznij to robić, bo zmarnujesz sobie życie
Chciałbym zaprzeczyć, ale nie mogę.
Zjebałeś chłopcze
F
Masz czas
bruh...
nastepnym razem nie zmarnuj okazji :)