#SsvtQ
Mieliśmy kolejny wykład, jeden z tych, na które się chodziło, trzeba było zdać, ale profesor usypiał wszystkich w momencie rozpoczęcia monologu. Ów wykład odbywał się w dość dużej sali, do której drzwi były zarówno z przodu, jak i z tyłu.
Mijały kolejne minuty, który ciągnęły się niczym gile z nosa i nagle... zabrakło kredy. Chwila konsternacji, ale nasz pan wiedział, co zrobić. Postanowił pójść poprosić do sali obok. I wyszedł drzwiami z przodu, wszedł tymi z tyłu i zapytał: „Przepraszam, macie pożyczyć kredę?”. Chwila ciszy, analiza... Po czym jeden z bystrzaków powiedział, że nie. Profesor przeprosił, wyszedł i wrócił drzwiami od przodu, po czym powiedział: „Obok też nie mają” i wrócił do monologu.
Do dzisiaj nie wie, że wrócił do nas.
Trzeba było się zgłosić do pójścia po kredę i zrobić to samo co on :D
Czyżby Politechnika Poznańska? Krąży tutaj identyczna historia o jednym z matematyków.
Mi taką historyjkę o matematyku opowiedział kolega z AGH :).
na wpia na umk też krąży taka historia :)
Nam profesor na wykładzie taką historię opowiadał - Uek :D
Na matmie na polibudzie w Poznaniu krąży taka Urban Legend, ale nawet zanim poszłam tu na studia czytałam takie historyjki o różnych wykładowcach.
Dziwie sie ze sie nie zasmialiscie XD
Jeśli to matematyka w Poznaniu to uczestniczyłem w tym zdarzeniu :)
Byłem na tych zajęciach !
PWR budynek C13 sala na dole przy końcu, nie pamiętam numeru xD
Czyżby student z Poznania? ;)
Haha. Znajoma historia. Pamietam jak moja kuzynka opowiadala mi taka sama sytuacje kilka lat temu :-).
Kurczę, u nas identyczną historię opowiadał nauczyciel na matematyce :D
jeżu XD