#SReGF
Zaczęło się niewinnie. Wracając z pracy, zastałam kartkę w drzwiach. Była to jakaś kartka podarunkowa z serduszkami, a w niej kilka zdań o tym, jaka jestem piękna i wspaniała. Uznałam, że najwidoczniej komuś się drzwi pomyliły, bo z nikim się wtedy nie spotykałam od dłuższego czasu. Rzuciłam więc kartkę gdzieś na półkę i zapomniałam o tym.
Ku mojemu zdziwieniu tydzień później na mojej wycieraczce leżały róże oraz kolejna kartka z podobną treścią. W pierwszej chwili moja reakcja była całkiem pozytywna. Pomyślałam, że może mam jakiegoś cichego adoratora i niedługo się ujawni niczym w filmie romantycznym. Podejrzewałam, że może to ktoś z pracy. Po cichu nawet na to liczyłam, bo miałam tam bardzo fajnych kolegów. No niestety, po kolejnych kilku podarunkach pod drzwiami podpytałam w pracy kilka osób i wyszło na to, że na pewno nikt tam nie jest mną zainteresowany. Wtedy też zaczęłam odczuwać niepokój.
Dziwiło mnie, że ktoś wie o mnie tyle rzeczy. Na przykład kolejne kwiaty znalazłam przy moim aucie. Dostałam także anonimowego maila o treści "tak bardzo cię pragnę skarbie, zrobię wszystko, aby z tobą być, buziaki". Ktoś stworzył też konto na FB o nazwie typu "Twój Ukochany", coś takiego, po czym wypisywał mi romantyczne wiersze. Sama nie wiem czemu zwlekałam z pójściem na policję, ale był to moment, gdzie to wszystko zaczęło mnie już przerażać.
Po jakimś czasie przyłapałam adoratora na gorącym uczynku. Robiłam jakieś porządki w korytarzu i usłyszałam kroki pod moimi drzwiami. Natychmiast podbiegłam je otworzyć i moim oczom ukazał się sąsiad z naprzeciwka, który właśnie kładł na moją wycieraczkę pluszowego misia z sercem w łapach. Jego widok zaszokował mnie niemal tak samo jak jego. Stał jak słup soli, a ja wydusiłam tylko "co to ma znaczyć...". Nie wiem na jakie inne słowa mogłam się zebrać, widząc, że owym adoratorem jest niemal 20 lat starszy ode mnie facet, którego każdy losowy przechodzień mógłby spokojnie określić mianem menela, bazując na wyglądzie i zachowaniu. On natomiast nic mi nie odpowiedział, po czym speszony wrócił do swojego mieszkania.
Po tej konfrontacji myślałam, że to wszystko się skończy. Jak ja się myliłam... Miłe liściki się skończyły, za to zaczęło się śledzenie mnie na ulicy, gdy np. jechałam do pracy, on jechał za mną, myśląc, że go nie widzę. Wciąż wysyłał mi wiadomości, ale ich treść mówiła tym razem, że muszę z nim być, bo on inaczej nie chce żyć. Próbowałam kilka razy iść do niego, aby wyjaśnić mu, że to co robi jest chore i ma mi dać spokój, ale nigdy mi nie otworzył. To było totalnie nielogiczne. Za to coraz bardziej się bałam, bo chodził za mną dosłownie wszędzie.
Zdecydowałam się na konkretne kroki w momencie gdy zobaczyłam go, jak próbuje włamać się do mojego mieszkania, myśląc, że jeszcze jestem w pracy. Na całe szczęście interwencja policji pomogła, bo od momentu, gdy go wezwali, mam spokój. Dodatkowo się też wyprowadził. Możliwe, że właśnie przez to.
Rozumiem doskonale co przeżywałaś. Też miałam adoratora który zostawiał mi kwiaty pod drzwiami a w końcu wrzucił mi do skrzynki zdjęcia jak był w jakiejś obrzydliwej, jakby zakrwawionej masce. Wezwałam swojego dzielnicowego, po nr stacjonarnym z którego ten gościu do mnie wydzwaniał na tel udało mi się zorientować w którym budynku mieszka, przeprowadziłam małe śledztwo, dzielnicowy poszedł do niego na rozmowę... Mój adorator okazał się facetem ok 35 lat, rzekomo z autyzmem, sławny był w moim mieście bo z nożem latał straszyć licealistki. Po interwencji policji skończyły się wizytki bo rodzice zaczęli go lepiej pilnować. Czasem widuję tego faceta jak chodzi jak cień po mieście, wzbudza ogólnie strach, łazi zarośnięty, ma dziwny chód i psychiczne spojrzenie. Taki mi się adorator trafił a też nieźle się zapowiadało na początku...
Ja chyba bym się i tak wyprowadziła tak na wszelki wypadek..
Też bym tak zrobiła
Dobrze że policja ,zareagowała
Mnie zawsze ciekawi tok rozumowania takich stalkerów. Oni naprawdę myślą, że robiąc takie creepy akcje, ich ofiara będzie się chciała z nim umówić? Czy im chodzi o wywoływanie strachu?
to ludzie chorzy psychicznie, wiec w zasadzie nie daza do zadnej z tych rzeczy
"miłość ci wszystko wypaczy..."
Biedny, samotny, sfrustrowany substytucie człowieka.
Jaka jest różnica między molestowaniem a uwodzeniem? Jak ładny to uwodzi jak brzydki to molestuje. Liściki spoko, fajne wiersze, kwiaty. Cała w skowronkach ma cichego wielbiciela. I nagle go zobaczyła..... 🤔 a nie to jednak stalker jest.
przecież napisała że zaczęła się bać zanim jeszcze dowiedziała się, że to jej sąsiad
Co nie zmienia faktu że gdyby był w typie "Boskiego Alwaro" czy innego takiego mieli byśmy wyznanie o tym "jak on zdobył moje serce i jaki jest cudowny" zamiast "Mama stalkera"
No jak był świrem, śledził ją, próbował włamać się do mieszkania i ona się go bała to sorry, ale nawet boskiego Alvaro można wówczas określić mianem stalkera...
No ale jak się z kimś buduje relację, to ten ktoś musi się też podobać, więc nie wiem o co takie oburzenie.
Kobiety zmienne są. Jak poznają fajnego faceta opowiadają koleżankom o długich spacerach, rozmowach blasku księżyca itd.
Po rozwodzie te same opowieści zmieniają się o 180 stopni i można z ust takiej kobiety usłyszeć : to dziad pierniczony taki był pazerny że mu na taxi było szkoda i musiałam po nocy iść z nim pieszo do domu. Dobrze że była pełnia to widziałam gdzie mnie prowadzi. Nogi mnie bolały, zimno mi było. Dobrze że się rozstaliśmy
Jak ludzie się rozstają bez klasy to tak jest. Jeśli robisz wszystko by uprzykrzyć komuś życie przy rozstaniu to nie oczekuj, że będziesz miło wspominany bo widać, że jesteś miły kiedy na coś liczysz a nie bo taki naprawdę jesteś. To działa oczywiście w dwie strony, żeby nie było, tylko ludzie tego najczęściej nie rozumieją lub interpretują po swojemu, "bo jak ja robię tak to jest dobrze, ale jak ktoś mi tak robi to cham i prostak".