#FlKCh
Mimo, że słuchałem dosyć głośno muzyki w słuchawkach, to i tak było ją słychać. Gdy zapaliło się zielone światło dla pieszych, karetka pogotowia była już prawie przed skrzyżowaniem.
Młoda dziewczyna oraz starsza pani miała gdzieś, że rozpędzona ponad 2-tonowa karetka jedzie dosyć szybko, zbliżając się do skrzyżowania na sygnale. Każdy wie jaki dźwięk wydaje. Te kilka sekund, przez które musieli czekać aż jaśnie panie się ruszą, żeby przejść na druga stronę, mogły kogoś kosztować życie. Więc ludzie używajcie mózgów, bo to nie boli.
Przepis, który chcą wprowadzić, że pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo jest idiotyczny, bo to nie poprawi bezpieczeństwa, a bardziej pogorszy, bo takie ameby będą myślały, że 2-tonowe auto w sekundę się zatrzyma.
To pieszy ma ocenić sytuację czy uda mu się bezpiecznie przejść na druga stronę, bo nie ukrywajmy, że przy przepisowej prędkości, z którą auto się porusza, można zrobić poważną krzywdę.
Polecam pewną zasadę, która - choć oczywista - jest rzadko stosowana.
Jako kierowca należy bezwzględnie zatrzymać się przed wjazdem na chodnik przy wjeżdżaniu lub wyjeżdżaniu z posesji i dokładnie sprawdzić, czy nie zbliża się pieszy, a jako pieszy należy bezwzględnie zatrzymać się przed przekroczeniem jezdni i ustąpić autom, które do przejścia się zbliżają.
To przecież tak proste... Pieszy maja pierwszeństwo na chodnikach, auta powinny mieć na drodze.
Żeby nie było, jestem zarówno kierowcą, rowerzysta jak i pieszym, zasadę wyznaję, gdy tylko mogę puścić pieszego jako kierowca robię to, a gdy jestem pieszym, nie wpierdalam się pod auto które jest blisko przejścia.
A nieustąpienie kartce to już coś, co mi się w głowie nie mieści, więc nawet nie wiem jak skomentować.
Wiele razy widziałam sytuacje, w których pieszy stoi jakiś metr lub więcej od przejścia, niekiedy odwrócony od pasów, coś tam sprawdza w telefonie, gada z kimś, rozgląda się za siebie itp. Nie wygląda, jakby chciał przejść, wygląda, jakby na kogoś czekał, albo coś w tym stylu i raptem, znienacka, włazi na ulicę niemal przed samą maskę i zdziwiony, że kierowca nie pomyślał, aby mu ustąpić pierwszeństwa. Wiadomo, że kierowca powinien być czujny, szczególnie przy pasach, ale, litości, piesi też powinni myśleć! Nie wchodzi się znienacka na ulicę! Podejdź po ludzku do tych pasów, zamiast kręcić się jak gówno w przeręblu i raptem bezmyślnie wparować na jezdnię.
Mam dokładnie te same odczucia. Już nie mówię o sytuacjach, kiedy pieszy idzie chodnikiem obok przejścia i nagle totalnie bez jakichkolwiek oznak wchodzi na przejście patrząc w telefon... Jezu, dla kierowcy to taki stres... I ryzyko, że przy hamowaniu auto z tyłu wbije się w dupę i popchnie mój samochód na pieszego. W takich sytuacjach, 5 metrów przed przejściem, w dodatku zimą, nawet przy 50/h wyhamowac to spore wyzwanie.
Z drugiej strony to niby pieszy ma pierwszeństwo na psaach, ale już nie raz mi się zdarzyło, że stoje krok od ulicy, rozglądam się na prawo i lewo a tu 3 auta pod rząd jadą i żadne się nie zatrzymało. Jak już z jednej strony była przerwa to z drugiej jechali.... Więc nawet jak tych trzech się nie zatrymało, bo pomyślało "za nami pusto, wtedy sobie przejdzie a ja nie będe musiał ruszać", to nie pomyśleli że z naprzeciwka też musi nic nie jechać.
Jeśli teraz wprowadzić pierwszeństwo samochodów nawet na pasach, to już całkiem człowiek nie przejdzie.
No a druga sprawa, gdy zatrzymuję się samochodem przed wjazdem na chodnik, żaden pieszy nie ustępuje 😆
Bo to ja przecinam im drogę, nic mi się nie stanie jak poczekam minutę. Pieszemu przed pasami też nogi nie odpadną jak chwilę poczeka.
Też miałam takie sytuacje, że stałam przed przejściem jak debil kilka minut, bo żaden z kierowców się nie zatrzymał, aby mnie przepuścić. Moje rodzinne osiedle jest na samym wylocie z miasta, więc tych samochodów jest na ulicy mnóstwo, szczególnie w sezonie. Innego wejścia na osiedle nie ma, bo naokoło same pola, lasy, krzaki itp., więc muszę stać i czekać, bo przecież pod koła nie wejdę, jeszcze się na tamten świat nie wybieram. Bywało i tak, że z jednej strony ktoś się zatrzymał, ale z drugiej nie, więc i tak nie mogłam przejść i tak staliśmy, i ja, i kierowca, który chciał mnie puścić. On się wtedy denerwuje, ja też. W pewnym momencie zaczęłam ostentacyjnie wyciągać nogę przed siebie, wysoko, niemal do linii pasa i tak stać, gapiąc się człowiekowi w szybę. Zazwyczaj działa i się zatrzymuje, a ja spokojnie przechodzę (oczywiście nie wyciągam nogi nad jezdnię, to by było głupie i ryzykowne). Inaczej bym po prostu nie przeszła.
Na tych przejściach gdzie jest mega duży ruch etc powinny być światła i tyle w temacie
Nikt nie postawi świateł w takiej pipidówie. Niecałe 3000 ludzi, dwie ulice na krzyż, nigdzie nie ma świateł, to by nawet komicznie wyglądało :P. Ale jakoś to rozwiązać też by się przydało.
Starytapczan Ile ja razy stalam na skrzyzowaniu jako kierowca i nie moglam przez nie przejechac, bo piesi szli na swoim zielonym swietle i na moim rowniez. Zeby to wszystko dzialalo to niestety ale tylko kultura pomoze - rzadne przepisy. A tą, niestety, w ludziach znalezc ciezko.
@Marmelada miałam kiedyś sytuacje (specjalnie liczyłam auta!) stalam przy pasach chcac przejść na druga stronę ulicy.. ponad 20 aut nic nie zrobiło sobie z tego ze tam stoję :) żaden się nie zatrzymał gdyby Nie to ze po prostu w pewnym momencie zrobiło się trochę pusciej na ulicy chyba stalabym tam wieczność, wiec takie zasady są jak dla mnie niezbyt okej. Sama jestem i kierowcą i pieszym, gdy jade autem i widzę kogoś zwróconego twarzą do przejścia bądź zbliżającego się do pasów zwalniam, mnie te Kilka sekund nie zbawi, tak tez mnie uczono by uwazac przy przejściach (mogą tam byc przecież tez dzieci które nie zawsze pomysla o tym ze wyjście na pasy może być niebezpiecznym pomysłem, "skoro są pasy to mogę przez nie przejsc") ja jadąc autem mam przewagę nad pieszymi, i tak wszędzie dotre szybciej itd., jeśli mam okazje to czemu nie być życzliwym i nie przepuścić? :) najfajniejsze uczucie to wtedy gdy taki pieszy machnie ręką czy usmeichnie się w podziękowaniu mimo ze to mój obowiązek ich przepuszczać ;)
Problemem ludzi jest to że myli im się pierwszeństwo z nieśmiertelnością. Tak a cmentarze są takich pełne.
Widzę że przepisy ruchu drogowego są trudne w zrozumieniu. Zarówno dla pań z historii jak i autora...
Dlaczego autora?
Dziwne. Szkoła do której chodziłam była bardzo blisko straży pożarnej, zdarzało się, że tuż po zakończeniu lekcji chodnikiem szedł dosłownie strumień dzieciaków, ale zawsze jak podnosiły się drzwi od garażu i odpalały syreny to wszyscy się rozbiegali, żeby zrobić przejazd. Nikt nas tego nie uczył, samo wyszło. To to nie jest odruch?
Anonimowa historia jak ta lala. Jak mnie denerwuje takie pouczanie na anonimowych. Ok byłeś świadkiem takiej sytuacji, więc idź moralizuj ludzi gdzie indziej. Po za tym takie zjawisko jak opisałeś zdarza się pewnie raz na milion. Niestety i tacy ludzie się zdarzają, ale to nie znaczy, że masz umoralniać każdego i to jeszcze na stronie, która do tego nie służy.
Bo się pieszym wydaje, że sygnał karetki jest dla samochodów, a nie dla każdego...
na ekonomii przestepczosci ostatnio o tym rozmawialismy
"ustawa o niesmiertelnosci pieszego" nic nie zalatwia
bardziej trzeba wprowadzic ograniczenia w infrastrukturze, np. lezacych policjantow, ograniczenia predkosci wewnatrz osiedli itp., tylko z tym jest juz problem, bo to kosztuje
lepiej niech gina ludzie, ktorzy sie beda czuli bezkarni przez te ustawe
Ależ anonimowe
Mam prawo jazdy, ale częściej jestem pieszym (jestem z małego miasta i lubię sobie spacerować). Wolałabym, żeby pieszy nie miał pierwszeństwa, nawet jak miałabym 5 minut stać na pasach. Ludzie są bezmyślni i wlaza na ulicę nie patrząc. Radzilabym zacząć uważać, bo ja dokładnie sprawdziłam co sprawdza policja podczas wypadku w miejscu nieoznakowanym i wcale nie będzie mi żal przejechać jakiegoś debila. Na pewno nie mam zamiaru odbijać gdziekolwiek autem i narażać siebie. Jeśli jadę przepisowo i auto potrzebuje np 10 metrów, żeby się zatrzymać, a ty mi wleziesz 5 metrów przed maske to twój problem
No dobra, ale karetka to inna sprawa.
I okej, to jasne że przed wejściem na pasy trzeba uważać a nie iść jak święta krowa. Tylko często na przejściach bez świateł jedzie pas aut. I weź czekaj dziesięć minut aż ktoś się zatrzyma albo pas się skończy.
Takie pierwszeństwo pieszego na przejściu, z wykluczeniem pojazdów uprzywilejowanych i przy zachowaniu bezpieczeństwa, wcale by nie było głupie