#SEVab

Od zawsze byłam traktowana w klasie jak „piąte koło”, nie miałam lekko w życiu. Niczym nie zawiniłam, po prostu ktoś chciał poprawić sobie humor, niszcząc moje poczucie godności i własnej wartości.

W trakcie WF-u dziewczyna z klasy podłożyła do mojej torby telefon koleżanki. Następnie, gdy wróciłyśmy po lekcji WF-u do szatni, zaczęło się szukanie telefonu i winnych jego zniknięcia. Bez pozwolenia dziewczyny wzięły moją torbę, przeszukały ją i (a jakżeby inaczej) znalazły tam podłożony wcześniej telefon. Wezwano nauczyciela, dyrekcję. Zrobiła się z tego głośna afera i miałabym poważne problemy, gdyby któraś z „prankujących” dziewczyn nie pękła i nie przyznała, co się tak naprawdę wtedy stało.
Sprawa rozeszła się po kościach, nikogo nie ukarano za podłożenie „świni”.

Nawet po kilku latach mam żal o to, co się wtedy stało. Wspomnienia, okrutne i niemiłe, ciągną się za mną bez końca.
A to wszystko tylko dlatego, że nie umiałam się obronić i zostałam wytypowana na najsłabsze ogniwo.

Dziewczyny, pewnie czytające niekiedy ten portal – wstydźcie się. Tego się nie zapomina. I nie życzę, by Waszym dzieciom ktoś wycinał podobne „żarty”.
sea Odpowiedz

Ile masz lat?

GdyZakwitnaNagietki

Prawdopodobnie jest mloda, ale to nie ma znaczenia. Wstyd i upokorzenie związane z takimi sytuacjamii pamięta się bardzo dlugo. Dawno temu dwie siksy, które mnie nie lubily oskarżyly mnie o kradzieże w szatniach (kilkunastu osobom ukradziono drobne z kieszeni kurtek). Uwierzono im bo to byly ulubienice wychowawczyni. Mnie codziennie sprawdzano plecak, cala szkola wytykala palcami i nazywala zlodziejką. Od tamtych wydzrzeń minęlo już prawie 40 lat a ja dalej pamiętam jak okropnie się wtedy czulam.
Autorko wspolczuję - trzymaj się.

Dodaj anonimowe wyznanie