#RSjf4

To było 15-16 lat temu. W ostatnich klasach podstawówki znęcała się nade mną grupka popularnych dziewczyn. Do szkoły do miasteczka dojeżdżałam ze wsi zabitej dechami - nie miałam czasu po szkole, żeby się z kimś zaprzyjaźnić, nie miałam też super ciuchów i lubiłam się uczyć. Zaczęło się niewinnie - głośno obgadywały mnie na korytarzu, krytykowały ubranie, fryzurę, na co nie reagowałam. Potem szły za mną do toalety, oblewały wodą, zamykały w kabinie i dotykały szczotką do WC. Mieliśmy łączony WF i gdy chciałam się przebrać zabierały mi ciuchy, wrzucały biustonosz do kibla. Gdy padał śnieg, rzucały we mnie lodem. Udawałam, że nic sobie z tego nie robię, byłam obojętna, ale naprawdę strasznie bałam się chodzić do szkoły. Nie zapisałam się nawet na lekcje na basenie, bo się ich bałam.

Raz, gdy jedna z nich, prowodyrka całego znęcania, biegła bardzo szybko na korytarzu i przebiegała przy siedzącej na podłodze mojej klasie, podłożyłam jej nogę. Siedziałam oparta o ścianę i po prostu ją wysunęłam. Nikt tego nie zauważył, ona też oglądała się za siebie, chyba się z kimś goniła - wydawało się, jakby sama się potknęła. Zrobiłam to odruchowo, nie myśląc o konsekwencjach - chciałam się zemścić.

A zemściłam się za bardzo. Upadła tak fatalnie, że złamała sobie nogę i wykręciła ją w kolanie. Pamiętam jej przeraźliwy krzyk bólu, to wycie i jak potem zbiegli się wszyscy. Nauczyciele zabrali nas do klas, a dyrekcja i pielęgniarki wzywali pogotowie. Nie było mi przykro, że jej to zrobiłam, bałam się, że to wyjdzie. Ale nie wyszło, to nie był czas monitoringu, a mnie nigdy by nikt o coś takiego nie posądził. Miała indywidualne nauczanie przez rok, bo nie mogła się poruszać, kilka operacji, sepsę, rehabilitację. Znęcanie ustało z dnia na dzień, a ja byłam w centrum uwagi, bo siedziałam najbliżej i mogłam wszyto dobrze opisać...
Potem poszłam do gimnazjum w innym miasteczku, następnie liceum i z czasem o tym zapomniałam.

Kilka miesięcy temu znajoma z dawnych lat zaprosiła mnie przez fejsa do zbiórki na rzecz owej koleżanki. Na zdjęciu jest ona, matka z dzieckiem, na innym jej zmagania na przyrządach rehabilitacyjnych i ból w oczach, jak chodzi o kulach. Miała nawracające zakażenie kości i uszkodzone nerwy, a przez powikłania po operacji jeszcze inne mankamenty.

Zbiórka kasy miała być na operację w Niemczech, bo grozi jej kalectwo, wózek...
To było tak dawno temu, i tak wiele się w moim życiu zmieniło, że o niej zapomniałam. Patrzcie, jaki związek przyczynowo skutkowy. Znęcała się, podłożyłam jej nogę, od tego momentu żyje w strachu i bólu. Wpłaciłam stówkę i podpisałam się moim imieniem i nazwiskiem. Dostałam pięknego, automatycznego maila z podziękowaniami... Ciekawe, co by sobie pomyślała, gdyby wiedziała, że sama jest sobie winna, że mogła żyć inaczej.
chlef123 Odpowiedz

bardziej prawdopodobny jest odwrotny związek: złamała nogę w tak fatalny sposób, bo już chorowała, chociaż jeszcze o tym nie wiedziała (ale miała bardziej kruche kości, skłonności do zakażeń itp) i twoj wybryk był po prostu tego oznaką, nie przyczyną. zdrowa dziewczyna złamałaby nogę i po pół roku biegalaby jak dawniej.

może odbieram ci część satysfakcji, ale mam nadzieję, że także część poczucia winy.

PoraNaPiwo

Masz dużo racji, ale dziewczyna mogła też nie przestrzegać zaleceń lekarza w trakcie leczenia. Lub też lekarze mogli coś spartolić i stąd zakażenia.

Franz1983

Też myślę, że jej obecny stan zdrowia to nie wynik złamania nogi.

ZimnaFrytka Odpowiedz

I to jest anonimowe, o które nic nie nie robię.

milA00 Odpowiedz

Jeśli to prawda to naprawdę mocne wyznanie.

PoraNaPiwo Odpowiedz

A nawet gdyby ktoś widział Twoją nogę, to zawsze mogłaś powiedzieć, że ci zdrętwiała i chciałaś ją wyprostować. Nie musiałaś przecież widzieć biegnącej dziewczyny.

paw1915

Ale miałaby jeszcze bardziej przejebane

IrisCeres

@paw1915 Nie, z tego co się orientuję to po korytarzach szkolnych biegać nie wolno, więc nauczyciele, tym bardziej, że była cichą i grzeczną uczennicą uznaliby to po prostu za nieszczęśliwy wypadek

paw1915

Iris, chodzi mi o to, że jakby się dowiedziała o tym osoba z grupki, która ją gnębiła, to u nich by miała jeszcze gorzej

Softkitty1 Odpowiedz

Cóż to równie dobrze mógł być wypadek. Poza tym można uznać, że to właściwie jej wina. Męczac kogoś należy spodziewać się zemsty, czasami desperackiej.

Ookami Odpowiedz

Jakoś trudno mi jej współczuć. Można sobie zadawać pytanie czy gówniarskie znęcanie się zasługuje na kalectwo, ale czy istnieje na to odpowiedź?
Trzymaj się tam autorko, mam nadzieję, że teraz żyje ci się dobrze

palebomusze Odpowiedz

Pisze ten komentarz glownie do osob, ktore mowia ze akcja ze stanikiem nie byla az taka okropna w porownaniu z dlugotrwalym kalectwem. Ano nie. Ale jako osoba, ktora przez kilka lat swego dzieciecego zycia, na prawie kazdym kroku byla gnebiona, rozumiem Autorke bardzo dobrze. Pamietam to zalamanie codziennie rano, udawanie choroby by nie isc do szkoly, ukrywanie sie na przerwach, plakanie po lekcjach, ten nieustannie zly humor. Pomimo, ze minelo wiele lat, nadal sie z tym zmagam. Chodze przygarbiony wiecznie myslac ze ktos sie smieje i tylko czeka na moja tragedie. Od liceum do studiow mialem rozwalony zoladek od ciaglego stresu, zdjagnozowana depresje, PTSD, OCD i stany lekowe, jestem takze po kilku probach samobojczych. Zmierzam do tego, ze pomimo ze daloby mi to pewnie jakas satysfakcje gdyby mojemu glownemu oprawcy cos sie stalo, ba, moze nawet poszedlbym sie z tej okazji napic, to nie mialbym jaj zeby wplacic na leczenie tej osoby. Jestes silnym czlowiekiem Autorko, trzymaj sie i zycze Ci jak najlepiej

palebomusze

o matko, zdiagnozowana*, nie zdjagnozowana;)

Onabeznicka

Zgadzam się z Tobą, można mówić, że to tylko dziecinne dokuczanie, ale wiele lat gnębienia wpływa również na dorosłe życie człowieka i wiele takich osób już nigdy nie dochodzi do siebie. Wiem po sobie, jak ciężko mi było i jestem w miarę normalna tylko dlatego, że w liceum trafiłam już na fajnych ludzi. W gimnazjum przeżyłam piekło i odbija się to na mnie do dziś.

palebomusze

dokladnie, onabeznicka, ja w liceum tez lepszych ludzi mialem ale pietno pozostalo i nie umialem sie kompletnie otworzyc, przez co znajomych mialem niewielu, a raczej bym powiedzial ze wcale. Z tym, ze roznica taka ze nikomu nie przeszkadzalem i bylem szanowany, szacunek to najwazniejsza sprawa

bazienka Odpowiedz

szczerze mowiac trzeba miec tupet by napisac z prosba o kase dla gnebiciela do jego bylej ofiary...

Serwatka31

Ja nawet sądzę, że gdyby miała podejrzenia, że to była ona, to fakt, że zapłaciła zamiast zignorować/upomnieć, był by przynajmniej w drobnym stopniu poszlaką.

ohlala

Ta kobieta pewnie już o tym zapomniała, albo w jej pamięci to jest nic, takie tam droczenie się. A czymże jest to "droczenie" się wobec jej bólu... heh

Liarxxx Odpowiedz

zasłużyła sobie na złamaną nogę, ale mimo wszystko życzę jej powrotu do zdrowia bo to co wycierpiała to zdecydowanie zbyt wysoka kara

ejty Odpowiedz

Jakieś okruchy sprawiedliwości Ci się trafiły chociaż. Moja oprawczyni ma zajebiste zycie.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie