Moja rodzina twierdzi, że jestem potworem i najgorszym typem kobiety. Powód? Uważam, że młoda osoba, niemająca widoków na stabilną pracę, potrzebująca często wsparcia finansowego, starająca się o dziecko, jest po prostu nieodpowiedzialna.
Dodaj anonimowe wyznanie
W 100% zgadzam się z autorką. Zostałam mamą gdy miałam 18, mój mąż 20. Pierwszy rok po urodzeniu córy był najgorszym w moim życiu. Mąż złapał pracę na pół etatu, rodzice nam pomagali ale i tak ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Modliłam się żeby tylko mała się nie rozchorowała bo to by nas chyba wykończyło.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Znam dziewczynę, która zapragnęła mieć dziecko w wieku 18 lat. Teraz płacze i narzeka, że ciągle pieniędzy nie ma. To jest też typ leniwca pospolitego, który rączek sobie pracą nie brudzi.
Dokładnie się z Tobą zgadzam!!! U mnie jest właśnie taki przypadek w rodzinie... Brat narzeczonego dwa lata temu się ożenił (chodzili ze sobą 15 lat). Ona pracuje za 500€ miesięcznie (wielka inteligencja po studiach), a on chwile przed ślubem stracil prace i do teraz nie pracuje (południe Włoch, tan jest baaaardzo ciężko o prace). Ona zachodzi w ciąże. A co na to teściowa? No stało się. Przez 15 lat chodzenia ze sobą wiedziała jak sie zabezpieczać a teraz sie stało... Brak słów po prostu i szkoda nerwów.
Ale wiesz, ze żadna antykoncepcja nie daje 100% pewności?
sytuacja lipna, ale moze tez wreszcie facet sie ogarnie i wezmie do pracy. Moze w danym regionie jest ciezko z praca, ale moga ruszyc w inny region Wloch, Europy, wrocic do Polski?
A tesciowa i Cara maja racje, moglo sie po prostu stac i juz.
Współcześnie są takie metody antykoncepcji i poziom świadomości, że to jest wręcz śmieszne jak widzę, że żadna nie daje 100% pewności
Szczur, może zamiast tak bardzo się tym stresować (bo przypuszczam, że tak jest), po prostu odłóż trochę pieniędzy i podwiąż jajowody na Słowacji lub w Czechach?
Podwiązanie jajowodów również nie daje 100%, ododatkowo wzrasta szansa na ciążę pozamaciczną.
W Polsce jest to nielegalne >wtf<.
No bo jest nieodpowiedzialna i tyle.
Uważam identycznie. Jeżeli się nie ma warunków do mieszkania(uważam, ze młode małżeństwa powinny same mieszkac. Ale od biedy może być też u rodziców o ile to nie jest jeden pokój na parę i dziecko) własnych oszczędności i minimum wykształcenie w jakimś kierunku to powinno się zainwestować i antykoncepcje. Odpowiednio używana ma prawie 100% skuteczności.
No i to powinna być przemyślana decyzja, jak nie jest to potem jest ryk bo mąż bije(a kobieta nie ma własnych pieniędzy ani wykształcenia i z małym dzieckiem nie ma możliwości odejść). Albo brakuje pieniędzy na zapewnienie dziecku podstawowych potrzeb, nie mówiąc już o drobnych przyjemnościach.
Ja się z tobą zgadzam
22 lata temu wyszłam za mąż i chwilę później urodziłam pierwsze dziecko. Klepałam biedę, miałam 20 lat i postanowienie, że w mojej rodzinie ma być min. dwoje dzieci w zbliżonym wieku, i po pół roku starań, udało mi się zajść w ciążę i urodzić soistrę dla pierwszej córeczki. Następnie rozpoczęłam zaoczne studia, a w trakcie ich trwania podjęłam pracę za free, która dała mi kontakty i możliwość rozwoju. Dzisiaj mam 41 lat, dwie kochane córki w wieku 21 i 19 lat i pracę w której zarabiam 4 średnie krajowe. Trzeba chcieć, nie bać się podjąć pierwszej pracy odpowiadającej kwalifikacjom (nawet jeżeli ma być nieopłacana), nie czekać aż problemy się same rozwiążą tylko działać, i tyle.
Czekałam na komentarz w tym duchu. Wszystkiego dobrego dla Was 😊
Gorzej jeśli się nie rozwiążą, nie zarabia się czterokrotności średniej krajowej, nie stać na zapewnienie stabilności sobie i dorastającym dzieciom przez co mają kijowy start w dorosłość zmagając się z konsekwencjami tego że coś nie pykło.
Wtedy jest gorzej.
Tak oczywiście. Rozumiem, że na wykłady chodziłaś z dwójką dziciakow? Po prostu miałaś pomoc z każdej możliwej strony. Albo kasę od rodziców, albo opieki od nich nad dziećmi. Więc proszę przestań pieprzyć, że wystarczy tylko działać , brzmisz jak dzieciak resortowy. Ty na studiach, a rodzinka dziciakami się opiekowała. Pff
Pieniądze zawsze można zarobić/odrobić, prace zdobyć/zmienic, tylko czasu zmarnowanego się nie odzyska, życia nie przeżyje na nowo, zdrowia się nie zdobędzie gdy się je już straciło.
Jakby tak każdy czekał na stabilną pracę, to byśmy wymarli dawno.
Też byłam kiedyś taka "nieodpowiedzialna", teraz wiem, że nic lepszego nie mogło nas spotkać, a cały Boży plan ma wielki sens.
Jestem taką nieodpowiedzialną osobą. Patrzac na to po czasie można było poczekać ale w sumie źle na tym nie wyszliśmy. Kwestia tego jak się bierze odpowiedzialnośc. Z rodzicami męża mieszkaliśmy tylko kilka miesięcy (płaciliśmy im za pokój), gdy córka miała 5 miesięcy wynajęliśmy kawalerkę i od tamtej pory radzimy sobie sami. Obecnie czekamy na trzecie dziecko, mąż ma stałą i dobrze płatną pracę, mieszkanie niestety wciąż wynajmujemy ale już od dawna nie jest to kawalerka. Ja zajmuję się domem i dziećmi (taka nasza wspólna decyzja bo mieszkamy daleko od rodziny). Jak się chce to wszystko można. Każdy ma inne prioryety. Mi bardziej zależalo na rodzinie niż karierze. Dyplom kurzy sie w szafie. ☺