#QNdFd

To, co opiszę, wydarzyło się ponad 10 lat temu. Miałam jakieś 14/15 lat, z racji wieku i szalejących hormonów musiałam się jakoś wyżyć i ukojenie odnalazłam w pisaniu pamiętnika. Czar prysł, kiedy dostał się on w ręce mojego starszego brata. Najgorsze było to, że miałam naprawdę polot i w dość rozbudowanych esejach pisałam o uczuciu, którym darzyłam jednego chłopaka, a który oczywiście nic o tym nie wiedział. Każdego dnia przeżywałam piekło z obawy, że w jakiś sposób podpadnę bratu, a on mu wszystko wyjawi.

I stało się, pamiętam, że był listopadowy wieczór, a ja dostałam SMS: "Czy to prawda, co powiedział mi Twój brat?" W tym momencie mój świat się zawalił, a ja myślałam, że najpierw brata uduszę, a później zapadnę się pod ziemię. Z rozpaczy postanowiłam, że nie będę przebywała w jednym domu ze zdrajcą i po naoglądaniu się wielu życiowych seriali, postanowiłam, że muszę to przetrawić gdzie indziej. Żeby było bardziej dramatycznie nagrałam na mp3 100x piosenkę Edyty Bartosiewicz "Opowieść" i wyszłam. Miałam szczęście, bo pogoda mi sprzyjała - padał ulewny deszcz. Byłam zachwycona, że mogę delektować się moją tragedią w taki sposób, ale po jakimś czasie trochę mi się to znudziło. Nie chciałam być w domu, w którym przebywał ten zdrajca, więc postanowiłam, że poczekam na jedyny autobus jaki jeździł z mojej wsi o tej porze i udam się do koleżanki, która mieszkała na stancji. Zabrałam plecak z książkami, jakieś ubrania na zmianę, wyłączyłam telefon i uciekłam. Wszystko przebiegło sprawnie, dotarłam do koleżanki, spędziłam u niej noc, a na drugi dzień najzwyczajniej w świecie udałam się do szkoły. Tam dowiedziałam się, że przez całą noc szukało mnie pół wsi, a moje zniknięcie najbardziej przeżył mój brat, który ponoć (ciężko mi w to uwierzyć) płakał jak bóbr, że to wszystko przez niego.

Nieraz słucham mojej czternastoletniej kuzynki i śmiać mi się chce z jej problemów, ale właśnie wtedy przypominam sobie o mojej historii i stwierdzam, że nie można w żaden sposób bagatelizować uczuć nastolatków, bo są one tak samo silne jak u osób dorosłych.

Zapomniałabym o najważniejszym - do brata jeszcze długo się nie odzywałam, ale dzięki niemu zyskałam cudowną miłość, która trwa do dziś :)
StaryTapczan Odpowiedz

Też się śmiałam z problemów nastolatków, aż któregoś dnia znalazłam swoje pamiętniki z czasów podstawówki, gimnazjum i początków liceum. Teraz się nie śmieję, teraz rozumiem i głupio mi, że przez moment zapomniałam, jak ja przeżywałam te wszystkie „głupoty”, które wtedy nie były głupotami. Każdy ma prawo do swoich problemów, młode osoby też. Swoją drogą, jakkolwiek to zabrzmi, powinnismy się nawet cieszyć, że problemem tego konkretnego nastolatka są kłótnie ze znajomymi lub nieszczęśliwa miłość, a nie bieda i przemoc (choć i to się zdarza).

traxixi

@Yavanna dla dziecka największym problemem może być, że się nie chcą bawić z nim w przedszkolu nie to że rodzice nie mają na płacenie podatków. Dla ciebie dużym problemem może być, że związek ci się jebie a dla kogoś problemem może być, że ma źle pomalowane ściany w pokoju. Nie ma czegoś takiego, że większy problem jak się jest dorosłym. Problem to problem, a dorośli tego nie rozumieją i w czasie kiedy zajmują się prowadzeniem domu dziecko się tnie, bo chłopak je odrzucił ale dla nas to nie problem bo problemem jest płacenie podatków

GoMiNam Odpowiedz

Ja jeszcze niedawno tez byłam nastolatką, więc staram się zrozumieć młodzież na tyle, ile mogę. Są dla mnie rzeczy niezrozumiałe (np. niektóre słowa), ale staram się dotrzeć, aby ta młoda osoba mi opowiedziała o swoich problemach. Może nie będę w stanie pomóc, ale wysłucham, przytulę. Mi moje siostry nie chcą mówić, mówią "spadaj" albo udają, że nie słyszały pytania. Przykre to dla mnie, skoro ich koleżanki nie mają problemu, aby mi powiedzieć, co im leży na przysłowiowej wątrobie.

Jeśli dorośli bagatelizują problemy nastolatków, bez względu jakie one są [te problemy], to zawsze mówię "Zapomniał wół, jak cielęciem był". Prym wiodą nauczyciele zauważyłam i niektórzy rodzice. Nikt bardziej zdołować dziecka chyba nie potrafi.

NOTHING000

Po co wypytujesz nastolatków o ich problemy?

jokero

Nie uwierze NOTHING000, że nie wiesz i że możesz być tak głupi, aby tego nie dostrzec. Przecież to ewidentnie jest osoba, która nie ma znajomych, szuka ich w internecie, a i tak jej to nie wychodzi, zawsze i na zawsze pozostanie pośmiewiskiem. Próbuje być fajna i wyluzowana, kolegowac się z rówieśnikami swoich sióstr, gdzie pewnie siostry się tego wstydzą, że mają taką durną, starszą siostrę. Nawet pewnie to wyznanie było o niej, założę się: #pzTbc

Jawiem1210

Pewnie pyta, żeby wiedzieć i reagować w razie, jakby robiło się poważnie. W sumie to wg mnie najlepiej działa zapewnienie, "jak będziesz miała jakiś problem to wal śmiało, spróbuję pomóc i dotrzymam tajemnicy". Kiedyś moja siostra starsza o 8 lat tak powiedziała i fakt, minął rok lub gorzej, ale mimo że się nigdy nie lubiłyśmy, zwłaszcza ja jej nie lubiłam, to do niej przyszłam w kryzysie i mi pomogła.

Selevan1

To jak to jest, masz prawie 30 lat czy niedawno byłaś nastolatką?

Jawiem1210 Odpowiedz

Ja się staram zawsze stawiać na miejscu rozmowówcy, więc się nie śmieję. Przyrzeczekłam sobie zresztą, że nie zapomnę jak to jest być dzieckiem i nastolatką i jak ciężko mi było.

Lunathiel Odpowiedz

"Nie można bagatelizować uczuć nastolatków, bo są one tak samo silne jak u osób dorosłych" - powiedziałabym, że nawet silniejsze. Im mniejsze doświadczenie życiowe, tym węższa perspektywa. Kiedy mamy mało lat, wydaje nam się, że nie ma na świecie nic gorszego niż nasze największe problemy. I te problemy, dla dorosłego bardzo błahe, bolą tak samo mocno jak dorosłego boli największa tragedia którą poznał.

Także ten. Może was coś śmieszyć, ale jednocześnie przypomnijcie sobie jaki to jest horror, odbierać wszystkie negatywne pierdoły z nieproporcjonalnie dużą mocą :')

Ginger26 Odpowiedz

Ale przyjemne wyznanie. Dawno takiego tutaj nie było. Dzięki za poprawę nastroju wieczorem po ciężkim dniu. 😉

Bajka6 Odpowiedz

O tak, Edyta Bartosiewicz i jej kawałek "ostatni" był podstawowym utworem na doła :D

nowysystemppoz Odpowiedz

@Yavanna
Paradoksalnie nastolatek chyba jednak ma większe problemy, tylko jako dorośli już o tym zapominamy. Hormony robią swoje, wiele rzeczy robimy wtedy pierwszy raz. Dużo nowych ludzi, nowe szkoły nowe znajomości, poczucie dorosłości, trzeba rozdzielić czas na naukę/znajomych/przyjemności. Oraz wiele kombosów, czy modyfikacji wyżej wymienionych. :) Statystyczny dorosły ma w miarę ustatkowane życie, wręcz nudne i rutynowe, co nie znaczy, że nie może mieć dużych problemów.

Aille Odpowiedz

Byłam pewna, że tę wiadomość napisał brat z innego telefonu.

NOTHING000 Odpowiedz

Jak to jest, że niektórzy poznają swoich aktualnych mężów/żony w takim szczenięcym wieku, a są ludzie fajni i rozgarnięci, którzy dobiegają nawet czterdziestki i nic...

Oj, długawe to zdanie wyszło 😅

PurpleLila

Bo bycie fajnym i rozgarniętym nie sprawi w magiczny sposób, że ktoś się w tobie zakocha.

NOTHING000

A bycie dzieciakiem z pstro w głowie, który nadal dorasta już tak?

StaryTapczan

Masz jakiś kompleks, NOTHING? Nie każda młoda osoba to „dzieciak z pstro w głowie”. Poza tym, to, że tak młode osoby znajdują swoje miłości i są z nimi nadal przez te kilka/kilkanaście lat oznacza chyba, że nie mają pstro w głowie. Zazdrość przez Ciebie przemawia, że się tak rzuciłeś/aś na te „dzieciaki”?

NOTHING000

Czy to było z mojej strony generalizowanie? Trochę tak. Czy złośliwość? W żadnym wypadku. Faktem jednak jest, że młodzi ludzie w wieku tych nastu lat mają inną mentalność i priorytety niż osoby dojrzalsze, chyba nie zaprzeczysz? Nie zazdroszczę, bo nie mam czego 🤷‍♂️ Mam wszystko, czego potrzebuję do szczęścia, po prostu tego zjawiska nigdy nie rozumialam. Znam kilka par, które poznały się w wieku licealnym - u niektórych to parę, u innych parenascie lat temu - i są razem nadal, chyba szczęśliwi. Mam też wśród bliskich znajomych i w rodzinie ludzi pod czterdziestkę lub starszych, którzy stosunkowo niedawno poznali "tego jedynego/tą jedyną". Zastanawia mnie, w czym tkwi sekret.

NOTHING000

I nie widzę miejsca, w którym się na kogokolwiek rzucam 😀

PiratTomi

Zakładasz, że jak młody to głupi, a jak stary to rozgarniety i idealny do związku. Bez sensu, bo przecież tak nie jest.

CH4T4M44RI

Ale jak już są razem te kilka/naście lat to dorastają i poszerzają horyzonty, razem. Jedni utwierdzają się dzięki temu w poczuciu, że razem stworzą rodzinę a inni się rozchodzą, bo zaczynają dostrzegać, że to nie dla nich. Jak dla mnie podział na rozgarniętych i "pstrogłowych" jest bez sensu.

Przynajmniej Odpowiedz

Też lubię deszcz :)

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie