#Pnijv

Nie jestem z tego dumny, ale właśnie skończyłem pracę, którą powinienem skończyć o 22:00. Mój brygadzista Pawełek to kawał kutasa, a że nie mam lepszej opcji trzymam się tej roboty i on o tym doskonale wie. Po nowym roku dowiem się pewnie, że nie dostanę premii, bo mam nadgodziny. I tak w koło macieju w chuj od długiego czasu. Wielmożna góra zna problem, ale ma to gdzieś. Jest nas kilku na hali, wypruwamy flaki żeby zdążyć z granulatem plastiku do przetopu. Kasa bardzo dobra, ale wiecie z 8 godzin często robi mi się 12-14. Niby ok., ale w święta to ja wszystkie zarywam, w sylwka też będę na hali. Mam tyle niewykorzystanego i przypadniętego urlopu, że z rok mógłbym nie pracować.

Ale to mało i tyrają mnie jak Murzyna, wiem za dobrą kasę, ale nie byłem nawet na urodzinach syna, cała familia zjechała mnie jak burą sukę za to. Nie byłem na komunii córki ani nawet przy jej narodzinach. Siedzę teraz na tej pierdolonej hali i zaraz przyjedzie największy transport surowca oraz 8 maszyn za tyle ojro, że bym do rana liczył. Napisałem wypowiedzenie, a cały transport postanowiłem oddelegować do macierzy, bo zgodnie z moim stanowiskiem nie mam uprawnień do jego przyjęcia. Wróci do Rotterdamu, w poniedziałek i wtorek nie ma osób decyzyjnych, a oni zawsze, ale to zawsze mają wyłączone telefony albo w dyspozytorni zostawiają.

Granulat oraz maszyny potem zostaną wrócone do RPA. To będą wielomilionowe straty, nie mówiąc o tym, że klienci końcowi z Francji oraz Hiszpanii czekają na gotowe otuliny do kabli górniczych od dwóch miesięcy. Zamówienie tak duże, że te maszyny tylko pod nich były zamówione. Ta dam, jestem ujem ale mam dość, mogę iść do maca pracować, ale mieć lekko z tyłu głowy. Lat straconych i tak nie odzyskam. Prie*dolę cię Pawełku, szczęśliwego nowego roku naplecie.
MentalnyParadoks Odpowiedz

Nie wróci. Ponieważ przewoźnik nie odjedzie bez wyraźnego polecenia klienta, bo zapłaciłby ogromną karę i pewnie zgłoszona została by kradzież. Spedycja nie każe nikomu wrócić towaru bez ustaleń z zamawiającym, tym bardziej na inny kontynent. Koniec końców i tak obije się to wszystko o zamawiającego, czyli Twoją górę, choćby mieli czekać na parkingu obok przez tydzień. Trochę rozeznania w prawie transportowym i nie pisałbyś głupot.

Vampire7

Jestem spedytorem i masz po części racje, ale niestety w życiu różnie bywa. Nie raz, nie dwa, towar jednak wraca, bo coś było nie tak, a kierowca musi być w domu „na weekend”. Poza tym, jeżeli odbiorca nie przyjmie towaru, to często jest tak, że kierowcy z nim wracają, bo są też różne powody odmowy przyjęcia towaru (np towar mógł być uszkodzony, zalany, nieświeży, przemrożony itd.) a potem dopiero spedycja kontaktuje się z klientem, dlaczego odbiorca nie przyjął towaru i co dalej z nim robić. Zdarzało mi się nie raz denerwować jak kierowca bez porozumienia ze mną odjechał z miejsca dostawy, bo mu towaru nie przyjęli. Zdarza się to naprawdę baaardzo często. Mniej może prawdopodobny jest sam zwrot już do RPA, bo z tym jest pewnie więcej roboty.

Martynozaur Odpowiedz

Co on, cię na smyczy trzymał, że nie mogłeś iść na ważne wydarzenia rodzinne? Trzeba było nie przyjść raz, drugi, niech się dzieje co chce, a obok szukać roboty

JoseLuisDiez Odpowiedz

Jeżeli wyzyskiwali cię w robocie, a twój szef był h...m, to trzeba było już dawno temu myśleć o innej pracy. Szukanie nowej pracy, gdy się pracuje jest o tyle wygodne, że nie trzeba brać pierwszego z brzegu co się nawinie, tylko możesz przebierać w ofertach.
Działanie na szkodę firmy w której jest się zatrudnionym to przestępstwo, sprawdź dokładnie jaki masz zakres obowiązków, bo ktoś za to beknie. Jeżeli zostałeś obarczony obowiązkami nie zgodnymi z warunkami zatrudnienia, nie wspominając o pracy w godzinach nadliczbowych, nieuczciwym sposobie rozliczeń itd. to zgłoś to do inspekcji pracy.
Btw.
Popracuj nad stylem, bo bardzo ciężko się to czyta.

Niezywa

Tak zapierdzielał, że nawet nie miał czasu szukać innej osoby, ale to tylko na własne życzenie.

bazienka

ale to nie jest celowe dzialanie na szkode, jak mialby uprawnienia i nie przyjal- wtedy tak
ale on tych uprawnien nie ma, szef o tym wiedzial a mimo tego go tam zostawil nie zostawiajac pracownika z uprawnieniami- blad pracodawcy, nie pracownika
jak bedzie mial w tel probe skontaktowania sie z przelozonym w godzinie dostawy to jest czysciutki, nie ma podstaw do oskarzen

bazienka

PIP polecam :)

egzemita Odpowiedz

Brzmi to bzdurnie. Nawet jakbyś był inżynierem chemikiem nie uzależnia się takiej dostawy i kontraktu od jednej osoby. Bo przecież mogłeś dostać zawału albo wylewu nie mówiąc już o zwykłej salmonelli. Zawsze jest więcej osób i ktoś ma awaryjny telefon do szefa czy właściciela.

NOTHING000

Dlaczego nie możesz zawsze dawać takich sensownych komentarzy?

PoraNaPiwo Odpowiedz

Drogi autorze, byłam w podobnej sytuacji, tylko z nieco krótszym stażem pracy. I nie warto tracić życia dla pracy. Nie można żyć tylko pracą, są inne ważne rzeczy. Żebyś się nie obudził samotny, z ręką w nocniku. Tak jak ja. Swoje najlepsze lata poświęciłam pracy. I co z tego mam? Przyjaciele w większości się wykruszyli, rodziny nie mam i jestem już nieco za stara, żeby założyć. A dla poprzedniej firmy i tak byłam tylko wyrobnikiem.

NOTHING000

A mogę spytać, ile masz lat, że na rodzinę jesteś "za stara"?
Daruj, jeśli to zbyt osobiste, ale - poznać kogoś można w każdym wieku. Zaciążenie, fakt, ma limity w metryce, ale kto broni związać ci się z mężczyzną już posiadającym dzieci i innych bliskich? Być może łapałabyś się też na adopcję. Nie namawiam cię, nie zrozum mnie źle, staram się tylko pokazać ci, że nie wszystkie drzwi się przed tobą zamknęły.

Poza tym w pełni się zgadzam. Mój ojciec odkąd pamiętam przede wszystkim pracował. Bardzo rzadko go widywaliśmy i choć nie była to jedyna - to na pewno w głównej mierze przyczyna tego, że teraz nasza rodzina jest w totalnej rozsypce. Ja, on, jego ojciec, moja matka - tych więzów już nie ma, od dawna nie ma. Choć od dłuższego czasu niby jestem na swoim, niby powinno się zmienić, jest gorzej, a wszystko tylko czeka na jakiś maleńki punkcik zapalny, żeby jebnąć.

PoraNaPiwo

Może i mogłabym jeszcze zaciązyć, ale nie tak pojmuje założenie rodziny 😉

Slasher Odpowiedz

Pracujemy żeby żyć a nie żyjemy by pracować...

Awtroil Odpowiedz

Nie wiem czy twój genialny plan wypali, bo wątpię by jakaś firma pozwoliła sobie na milionowe straty, tylko dla tego że jakiś byle robol nie przyjął dostawy, a tym bardziej że ktoś będzie zwracał nieodebrany towar do producenta na innym kontynencie.
Co do pracy, to wysoka płaca wcale nie jest najważniejsza. Co z tego że ktoś dużo zarabia, tylko jakim kosztem. Jak ktoś jest traktowany w pracy jak niewolnik, wyzyskiwany przez szefostwo, nieuczciwie rozliczany, narażony na duży stres i nieprzyjemności ze strony szefostwa czy innych pracowników, to pomimo wysokich zarobków trzeba się zastanowić czy to ma sens, co jest ważniejsze kasa, czy własne życie i zdrowie. Poza tym nic nie szkodzi przejrzeć czasem oferty pracy, może trafi się coś lepszego. Specjaliści są zawsze w cenie, a warunki pracy mogą być lepsze.

Szturchnijbutem

Czemu to ma plusy? Za nazwanie autora byle robolem? Za napisanie tego samego co w wyznaniu powiedział autor, na temat tego, że praca kosztem życia i rodziny jest zła? I że ją właśnie zmienia? Po co mu radzić coś, co już zrobił? Co do podważania strat, zakładanie, że każda średnia firma lub oddział dużej są zarządzane prawidłowo i według przyjętych norm jest naiwne.

donttouchmyfood

po pierwsze kazda prace sie szanuje, wiec nazywanie czlowieka "byle robolem" jest nie na miejscu. poza tym, autor sam napisal, ze nie ma uprawnien przyjac tej dostawy = nie zrobil nic zlego. na dodatek gdyby to zrobil, moglby wpasc w klopoty jesli z dostawa byloby cos nie tak. wtedy oberwaloby mu sie za to, ze przyjal dostawe pomimo braku uprawnien. dobrze zrobil - z dwojga zlego lepiej w te strone.

Nyks

@Awtroil "byle robol" to człowiek, nie podmiot którego możesz obrażać.

Obracając się w towarzystwie zarówno osób pracujących fizycznie jak i prezesów, stwierdzam że nierzadko to właśnie Ci "byle robole" prezentują sobą o wiele więcej niż Ci drudzy.

GrazynaPiczkas Odpowiedz

Cie to już trzensie od grzechow

NOTHING000 Odpowiedz

Autorze, parę rzeczy. Po pierwsze: szef może i był chamem, ale z ciebie za to był kawał osła, bo pozwalałeś się tak dymać zbyt długo. Po drugie: pieniądze nie są, a na pewno nie powinny być, wartością nadrzędną. Ja rozumiem sytuacje w stylu "popracuję cholernie ciężko przez x czasu i zrobię dużo kasy, żeby uzbierać na operację blieskiej osoby/odłożyć na samochód/spłacić ostatnią ratę za dom, itd" - ale kurde, świadomie decydować się na chory wyzysk bez określonego limitu czasu? Stawiać pieniądze ponad własne zdrowie, czas i rodzinę? I po trzecie wreszcie: czy coś stoi na przeszkodzie, byś podniósł kwalifikacje i rozejrzał się za czymś dającym docelowo lepszą kasę, więcej możliwości rozwoju i nieniszczącym zdrowia?

maxiorek Odpowiedz

Piszesz, że masz tyle urlopu, że z rok mógłbyś nie pracować. Liczba dni roboczych w roku, to około 250. Żeby uzbierać tyle dni potrzeba ponad 9 lat pracy (w tej jednej firmie). Przez tyle lat nie zdążyłeś znaleźć czegoś lepszego?

bazienka

jak pracowal wiekszosc doby (12-14 godzin) to kiedy mial na rozmowy chodzic, kiedy spac? to nie jest takie proste, jesli ma ciezka fizyczna prace, to mogl po np. tygodniu takich zmian padac na pyszczek

maxiorek

Napisał, że często pracował 12-14h, a nie że zawsze. Dni wolne raczej też mu się jakieś trafiały. A jak było ich za mało, zawsze mógł iść na L4 np. z powodu wypalenia zawodowego. Nie przeczę, że mogło być mu ciężko szukać innej pracy przy takim obciążeniu obecną, ale też nie jest tak, że to było kompletnie niemożliwe do zrobienia. Ktoś wyżej napisał, że lepiej szukać nowej pracy, gdy jeszcze ma się starą i ja się z tym zgadzam.

Kartagina1

Skoro nie był przy narodzinach córki i jej komunii to na pewno pracuję tam 9 lat.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie