#P9Flq
Kiedy byłam nastolatką, popełniłam wiele błędów, których do teraz żałuję. W domu bieda aż piszczała. Pomimo moich licznych "wyskoków" udało mi się dostać na medycynę na uczelni w moim mieście. Byłam bardzo szczęśliwa.
Na pierwszym roku zaszłam w ciążę, facet się zmył i zostawił mnie samą.
Nie byłam w stanie zapewnić Jej bytu, wiec zdecydowałam się na adopcję ze wskazaniem (znajomi znajomych rodziców znajomej mojej mamy). Mieszkali na drugim końcu Polski. Utrzymywałam z nimi kontakt mailowy, czasami wysyłali mi Jej zdjęcia, a ona sama nosiła moje nietypowe imię. Wiem, że była szczęśliwa.
Po studiach wyprowadziłam się z domu i zaczęłam nowe życie.
W zeszłym miesiącu trafiła do nas 16-latka po wypadku samochodowym. Skala obrażeń była potężna. Dostałam telefon ze szpitala w środku nocy, spakowałam potrzebne rzeczy i sruu do stołu operacyjnego. Dziewczyna miała bardzo zmasakrowaną twarz, spalone włosy, liczne poparzenia, wybite zęby, dziura zamiast lewego oka.
Żaden widok nigdy mną tak nie wstrząsnął.
Operacja trwała kilka godzin.
W 5 godzinie zatrzymanie akcji serca. Nie udało się.
Nigdy nie czułam się tak źle.
Rodzice dziewczyny nie zdążyli przyjechać (ona była w moim mieście u przyjaciółki w odwiedzinach, oni mieszkali w 500 km dalej).
Po operacji przyszedł czas na wypisanie papierologii i dopiero teraz poznałam Jej dane.
Może niektórzy się już domyślają.
To była Ona, moja malutka dziewczynka, krew z mojej krwi. Nie udało mi się Jej uratować. Mojego rodzonego dziecka. Kiedy na korytarzu zobaczyłam jej rodziców, zemdlałam.
Od tamtego czasu jestem na urlopie. Nigdy nie czułam tak wielkiej niemocy. Nie wiem, co ze sobą zrobić. Niby nigdy Jej nie poznałam oko w oko, ale przecież to Ją nosiłam pod swoim sercem.
Spoczywaj w pokoju, Celestynko...
Jedna z najbardziej smutnych historii, jakie tu czytałam. :(
Trzymaj sie autorko! Znajdź siły, żeby wrócić do pracy i ratować innych!
Dokładnie to samo chciałam napisać...
Bardzo smutna historia az mi ciarki po plecach przeszly kilkukrotnie i lezka w oku sie uronila
Łykacie wszystko jak pelikany. Autorce polecam zająć się czymś pożytecznym zamiast wymyślać bajeczki.
A Wam, czytelnicy, polecam przeczytać kogo można wskazać w przypadku adopcji ze wskazaniem, bo na pewno nie dalekich znajomych :)
Aż się poplakalam. Trzymaj się autorko!
Ja może się nie popłakałam, ale strasznie mi smutno :<
Wróć do pracy, jesteś tam potrzebna.
Zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy, nie obwiniaj się tylko.
Tak mi przykro... Zrobiłaś co mogłaś.
Trzymaj się, Autorko. Miej na uwadze to, że uratowałaś niejedno życie. Celestyna byłoby Ci wdzięczna, że robiłaś wszystko by ją uratować.
Piękna historia która pokazuje, że kobieta która oddaje dziecko do adopcji nie musi być wyrodną matką bez uczuć a może naprawdę kochać dziecko które zmuszona była oddać. Trzymaj się ciepło i pamiętaj, że robiłaś wszystko co w twojej mocy, żeby ją uratować.
Jesteś potrzebna innym dzieciom! Bardzo Ci współczuję, nie wiem jak się czujesz. Pewnie całe życie, każdego dnia myślałaś o swoim dziecku. Ale dzięki Tobie miała kochającą rodzinę, mamę, tatę i pewnie dużo miłości. Dałaś jej to, co wtedy mogłaś. Przede wszystkim dałaś jej życie. Później próbowałaś to życie ratować ale sama doskonale wiesz, że czasami medycyna nie może zrobić nic więcej. ZROBIŁAŚ WSZYSTKO CO MOGŁAŚ. Teraz musisz się pozbierać, wstać rano, zjeść śniadanie i żyć. BO JESTEŚ POTRZEBNA. Kto wie, może to dobry czas na zmianę swojego życia?
Bardzo przykra historia ...
Wierzę ,że znajdziesz siły ,by móc wrócić i ratować innych . Wierzę w to ,że zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy ! Tylko nie zacznij się zadreczac! Ona zawsze będzie z Tobą ... w Twoim sercu !
Trzymaj się !
Zgadzam się z Tobą w 100%
Aż wstyd, że takie wyznanie jest wśród tych pierdół o gównie...
Aż wstyd, że pod takim wyznaniem ktoś śmie pisać o gównie...
I aż nie wiem komu tu dać plusa.
Straszna tragedia dwa razy stracić dziecko. Za pierwszym razem kiedy je oddałaś, a potem kiedy byłaś bezradna i mię mogłaś nic zrobić:/ bardzo i przykro .Trzymaj się , musisz miec teraz dużo siły:)