#P7JIS

Śmieję się moim znajomym w twarz.
Była nas w szkole zgrana paczka pięciu osób. Ot, paczka jak paczka.
Jedyny problem jaki był, to przeogromny wyścig szczurów, narzucony przez liceum.
Liceum jako jedne z "najbardziej renomowanych z renomowanych", wszystko nastawione na naukę. Zdałeś na 4? Czemu nie na 5?! Na 5? Czemu nie na 6?
Moi znajomi uczyli się, ryli całymi tygodniami. Spotykaliśmy się na wspólną naukę gdzie... faktycznie się uczyliśmy. Tak, jak teraz na to patrzę - było to chore.

W pewnym jednak momencie zachorowałem, nie było mnie miesiąc w szkole. I przez ten czas odkryłem Internet, odkryłem swoje hobby, które uprawiam po dziś dzień, odkryłem masę rzeczy, a najważniejsze z nich takie, że nauka nie jest najważniejsza. Że wystarczy zdać.

I tym pięknym sposobem zaliczyłem na trójkach, czasem czwórkach drugą klasę liceum.
Odbierałem jako jedyny z paczki i w ogóle jako ósma osoba w liceum świadectwo bez wyróżnienia. Darli się na mnie nauczyciele, wyśmiewała klasa - miałem to gdzieś.
Paczka nie rozumiała, jak można olać naukę na rzecz jakichś "głupich składanek", czym nazywali moje pierwsze próby robienia biżuterii.
Klasa maturalna minęła w akompaniamencie wzywania do szkoły rodziców przez nauczycieli, a także dyrektorki, "bo państwa syn zaniży nam średnią". Paczka dalej nie rozumiała, ale akceptowała. Klasa dalej się śmiała.
Zdaliśmy matury, ja ponownie - tak aby było. Kiedy nauczyciele się dowiedzieli, że nie chcę iść na studia, bo chcę zająć się całkowicie rzemieślnictwem, dostali apopleksji. Dla świętego spokoju poszedłem na tzw. "g-kierunek", który to również ukończyłem na "aby-aby".

Tymczasem moi znajomi, pełni pierdół, których im natłukli do łba nauczyciele, rozbili się o realny świat. Nikt nie zwracał uwagi na ich średnie, oceny. Studia ich przywitały gromkim "meh". Po nich następne rozczarowania w postaci pracy za średnią krajową.
A ja?
A ja właśnie zdałem egzamin na mistrza złotnictwa. Siedzę sobie w domu z kawusią, składam średnio po parę rzeczy dziennie. Sprzedaję na Polskę i za granicę. Żyję całkiem dobrze, nie muszę chodzić do pacy, słuchać drącego się na mnie szefa.
I tylko śmieję się pod nosem, kiedy któryś mi płacze przy piwie, że znów się na niego drą, znów mu pensję obetną. Mówią mi, że nie znam życia.
Nie.
Ja je poznałem już w liceum, kiedy oni żyli snem dziecka-prymusa.
Vito857 Odpowiedz

Mam mieszane uczucia co do tej historii.
Z jednej strony mam ochotę pochwalić Autora za to, że w porę otworzył oczy. Z drugiej rzygać mi się chce, jak czuje się lepszy przez to od innych.

PablooS

@Vito mam tak samo mieszane uczucia.
Z historii bije trochę takim podejściem, jak w wielu takich historiach. "Byłem najgorszy, wyśmiewany, a teraz przychodzą do mnie po pracę i się z nich wyśmiewam, oczywiście nie dając im tej pracy. Bo zemsta jest słodka"...

Vito857

@PablooS dokładnie 👍👍👍

fate

I jeszcze to, że śmieje się pod nosem, gdy ktoś zwierza mu się z problemów.

Ookami

Prawda? Niby fajnie że zostawił ten wyścig szczurów... Tyle że jego przyjaciele od zderzenia z rzeczywistością prawdopodobnie nabrali pokory. W przeciwieństwie do autora

Vito857

@Ookami póki ktoś go nie trzaśnie w pysk raczej nie nabierze.

Malawrednaaleladna

A ja nie mam mieszanych uczuć. Doskonale rozumiem uczucie szczęścia kiedyś ktoś żali się na złe godziny pracy, złe kierownictwo itp. Też pracuje w domu, jestem szefem sama sobie i daje mi to ogromną satysfakcję, a narzekaczy uważam za niekreatywnych i bez ambicji

Aeschna

@Malawrednaaleladna nie wszyscy muszą być kreatywni. To jeszcze nie znaczy, że są złymi pracownikami i trzeba nimi pomiatać.

Whiteknight

W czasach szkolnych paczka zachowywała się względem autora okej. Wyśmiewanie problemów kumpli nie jest fajne. Każdy ma swoją drogę i miło, kiedy ktoś potrafi uszanować cudzą pracę, skoro sam domaga się szacunku do swojej.

Vito857

@Malawrednaaleladna a czy "paczka" Autora reagowała śmiechem na niego w liceum tak jak on na nich obecnie? Nie? To może pora, żeby się opamiętał, zanim mi ktoś natrzaska po pysku.

rymcymcym111

A ja zawsze jestem lepszy od innych! I co mi zrobisz? Nic. A Ty masz alternatywę: seppuku czy harakiri.

Alinkalinka Odpowiedz

Ktoś, z kim chadzasz na piwo, zwierza Ci się ze swoich problemów, a Ty się śmiejesz pod nosem. No miły z Ciebie koleś, nie ma co.

Aswq

Oni wszyscy dużo wcześniej się z niego śmiali :P

BialyWegielek

A oni śmiali się z niego w liceum ¯\_(ツ)_/¯

Whiteknight

A to nie klasa się z niego śmiała, podczas gdy paczka akceptowała?

Mara666 Odpowiedz

Za dużo bajek ktoś się naogladał.

Samedamnlife Odpowiedz

Pieprzenie. Gdybys sie zwyczajnie nie uczyl, ale i nie mial pomyslu na siebie tak samo tyral bys na najnizsza krajowa. Jedyne co ci sie poszczescilo to hobby, ktore przynosi pieniadze. Jednak nie znaczy to tez, ze majac hobby i pieniadze nie mozna byc madrym i wyksztalconym czlowiekiem.

JestemGorszegoSortu Odpowiedz

Dziwię się, że ktoś się jeszcze mieści w pokoji z twoim wielkim łbem.

ZlaTesciowka Odpowiedz

Żaden powód do dumy śmiać się znajomym w twarz.

PoraNaPiwo Odpowiedz

U mnie wychowawczyni z podstawówki darła się na słabszych, że jak się nie ogarną, to będą rowy kopać za marne grosze i nic więcej. Największy "tępak" według niej dziś właśnie kopie rowy. I kasę ma zdecydowanie większą jak ona. Jak i praktycznie wszyscy ci "tępi". Duża wiedza oraz mądrość życiowa to dwie różne sprawy. Można mieć ogromną wiedzę i nie radzić sobie w życiu i na odwrót.

SznekNaFyrtlu Odpowiedz

Najlepsza z najlepszych? GiLA z Trń? Ludzie z tej słynnej najlepszej szkółki potem chodzili na te same studia co ci z LO zaocznego 😑

cmsjvpx Odpowiedz

Tylko żebyś się nie musiał za kilkanaście lat martwić o emeryturę, jeśli nie masz działalności. Wtedy to oni będą się śmiać.

karolyfel Odpowiedz

„rzemieślnictwo”...

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie