#OvtO6
Dojazd do mojej roboty był średni, więc trochę w tajemnicy zakupiłem motor, coby szybciej do pracy dojeżdżać i wracać z powrotem do domu. Motor malutki, tani, taki mały bzyk, idealny na takie dojazdy. Gdy tylko udało mi się go zarejestrować i kupić te wszystkie rzeczy dla motocyklisty, tj. kask, rękawice, kombinezon itd., to bardzo podekscytowany pojechałem do dziewczyny pochwalić się nowymi zakupami. Pojechałem do niej bez uprzedzenia i sugerowania tego, że mogę się u niej pojawić. Był środek tygodnia, czyli dzień, w którym się nie widzimy. Po SMS-ach mogłem przypuszczać, że jest w domu i tak było. W pełnym umundurowaniu motocyklisty raczej średnio widać, kto jest w środku. Przyjeżdżam. Dumnie wybieram numer w domofonie, dumnie otwieram drzwi i mniej dumnie wchodzę na drugie piętro. Drzwi otwiera mi moja dziewczyna, która bardzo zdziwiona mówi: „Tomek! Przecież jesteśmy umówieni na dziewiątą! No ale jak już jesteś, to wchodź <dostaję_całusa_w_kask>”.
Nietrudno się domyślić, że ja wcale nie mam na imię Tomek. Dziewczyna jak zobaczyła, kto jest w kasku, to zapomniała, jak się oddycha.
Zdradzała mnie od roku.
A prawie się przeprowadziłem...
Nigdy nie zrozumiem, po co ktoś żyje w związku i jednocześnie zdradza swojego partnera/partnerkę. Chcesz się bawić? Bądź wolną osobą i się baw, nie robiąc przy tym krzywdy drugiemu człowiekowi. W dodatku cierpią na tym osoby trzecie, potencjalni kandydaci/kandydatki na przyszłych partnerów, bo często osoba zdradzana staje się nieufna, podejrzliwa lub co gorsza, obiera kurs skurwysyna, odpłacając się za swoje krzywdy niewinnym. Trzymaj się autorze, tego kwiatu jest pół światu!
A tu się muszę zgodzić z logicznym wytłumaczeniem @elbatory. Naprawdę to tak idzie. Nikt nie zdradza bo jest zły i jeszcze się cieszy że jest zły, tylko dlatego że szuka urozmaicenia, na które by się partner/ka nie zgodził/a. Źli ludzie by zdradzali na oczach bezsilnych partnerów, by im zadać większy ból. A oni zdradzają w ukryciu, co nie jest dobre ale znaczy, że chcą mieć przyjemność dla siebie a partnerowi oszczędzić łez. No a że się często wydaje prędzej czy później...
No cóż, przynajmniej masz motor ;D
Ten kto gra na czyjś uczuciach, sam za to kiedyś zapłaci 😉
Czyichś*
Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy zdradzają.
Tak to jest, że jak się czegoś nie zrobi, to się nie rozumie. Tak działa świat.
Motocykl kuźwa.
Właśnie to samo chciałam napisać :D
Nie zesr@jcie się. Motorrrr albo moturrr i koniec.
Nie masz ty lepszych zmartwień? To nie jest wielki problem, że ktoś powiedział motor, zamiast motocykl
Motor robi brrrrrr!
Nie ma tego złego... Bardzo pozytywna historia, wbrew pozorom. Uniknąłeś fatalnego błędu życiowego - małżeństwa z oszustką. Bez większego kombinowania pozbyłeś się z życia toksycznej partnerki. No i zyskałeś motocykl, na który pewnie byś się nie zdecydował bez niej. Ja tak się nauczyłem jeździć na rolkach - moja ówczesna dziewczyna jeździła i pomyślałem, że byłoby super gdybym ja się też nauczył, bo jeździlibyśmy razem. Okazało się, że ona nie była gotowa na nowy związek po śmierci poprzedniego partnera, więc się rozstaliśmy. Za to rolki zostały.
A ona w ogóle wiedziała że jest Twoją dziewczyną? Tak tylko pytam.
Dobrze, że prawie ;)