#OhGwm
Bawiłyśmy się już chwilę w klubie, wypiłyśmy ledwo po dwa drinki, gdy zaczęłam się dziwnie czuć, kręciło mi się w głowie i było mi słabo. Przyjaciółka wyprowadziła mnie na zewnątrz i zadzwoniła po mojego chłopaka, który przyjechał i zabrał mnie do domu, ja niewiele z tego pamiętam. Byłam pewna, że nie mogłam upić się tymi dwoma drinkami, ktoś musiał mi coś dosypać, na szczęście przyjaciółka szybko zareagowała. Całą niedzielę przespałam i obiecałam sobie i chłopakowi, że już nigdy nie pójdę na imprezę bez niego.
W poniedziałek poszłam do pracy na rano, nie czułam się jeszcze najlepiej, ale nie miałam wyboru. W pewnym momencie podeszło do mnie kilku obcych facetów, zapytali o nazwisko i poprosili, bym z nimi poszła. Zabrali mnie do pokoju, gdzie siedziało już kilku moich kolegów, a wkrótce zaczęło przychodzić ich jeszcze więcej. Nikt nic nie mówił, wszyscy byli zdezorientowani, zabronili nam ze sobą rozmawiać, więc nikt nic nie wiedział. W końcu jeden facet stwierdził, że to już wszyscy z listy i zaczął nam wyjaśniać, o co chodzi. Otóż ktoś doniósł do naszego szefa, że w piątek w barze braliśmy narkotyki, dostarczył mu listę wszystkich, którzy tam były i teraz będziemy mieli przeprowadzane testy narkotykowe. Potem zabierali nas pojedynczo do łazienki, wkładali niebieską tabletkę do toalety, byśmy nie mogli nabrać wody, dali nam kubeczek, do którego trzeba nasikać, a potem już tylko czekać na wyniki.
Tylko dwie osoby miały wynik pozytywny: jeden kolega, który pali dużo marihuany, oraz ja. Na nic nie zdały się moje tłumaczenia i wyjaśnienia, że w sobotę ktoś mi coś dosypał. Zostałam zwolniona dyscyplinarnie (w kontrakcie był zapis o narkotykach i testach, w Anglii to normalne).
Nie wiem, co teraz zrobię ze swoim życiem, uwielbiałam tę pracę, miałam wysokie stanowisko i dużo czasu mi zajęło, by tam dojść. Najlepsze jest to, że nigdy w życiu nie zażyłam żadnych narkotyków z własnej woli, mój kuzyn zmarł po przedawkowaniu i po prostu brzydzę się narkotyków.
Jak rozumiem te testy rozróżniały rodzaj narkotykow, skoro u kolegi było wiadomo, że to marihuana. A czy Ty wiedząc jakie to narkotyki (może jakieś które są popularne do wrzucenia komuś do drinka typu tabletka gwałtu, a mnie popularne do samozapodania typu kokaina) nie myślałaś o skontaktowaniu się z prawnikiem i próbie podważenia niesprawiedliwej decyzji przełożonych na drodze sądowej?
Fajna bajka. I co tam u ciebie niby wykryli?
Bada się skład substancji, a nikt normalny nie poda sobie "tabletki gwałtu '.
Beeezdura.