#OgO4b

20 lat temu jak byłem w szkole, na jednej z lekcji musiałem iść do WC. W toalecie zauważyłem stojący dozownik na mydło w 1/4 pełny. Co zrobiłem? Zabrałem go do kabiny i nasikałem do niego. Nie wiem, dlaczego to zrobiłem. 
Jeszcze tego samego dnia wybuchła afera – ktoś się poskarżył, że mydło z dozownika śmierdzi, zorientował się, dopiero kiedy mył ręce. No to poszukiwania winnego. Wiedziałem, że będę wytypowany przez nauczycielkę, ponieważ na lekcji mnie wypuściła do WC.  Myślałem, co tu zrobić i wymyśliłem coś, za co do dziś jest mi wstyd... Otóż poszedłem do nauczycielki i powiedziałem, że to taki jeden typek (szkolny łobuz), że widziałem, jak to zrobił, ale nie mówiłem, bo się bałem itp. Nauczyciele mi uwierzyli. Wszystko spadło na niego, a ja się wywinąłem. Nie pamiętam, co go za to spotkało. Do dziś strasznie mi wstyd, jak o tym pomyślę.
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

W szkole nie warto być łobuzem, bo później cudze sprawki idą niejako automatycznie na jego konto.

SceptCyn Odpowiedz

Dlatego warto dbać o swoją opinię;)
A jeśli ten łobuz zaszedł Ci albo Twoim bliskim za skórę olej to. W innym wypadku wybacz sobie, kiedy to było

Dodaj anonimowe wyznanie