#OWcz6
Klient płaci za paliwo, Aneta w akcji... Promuje kanapkę, która jest „najlepsza”, oczywiście dlatego, że ma krótką datę przydatności.
– Polecam panu pyszną, grillowana kanapkę z tuńczykiem i papryczkami jalapeno... Dodamy do niej sosy, posypiemy świeżą rukolą albo szczypiorkiem. Naprawdę polecam!
– Dziękuję. Raz spróbowałem, nie smakowała mi – odpowiada zdawkowo klient na jej nadmierną ekscytację.
– Oj... – i tutaj Aneta, swoim zdaniem najlepsza w kulinarnych wyczynach na bistro (oczywiście ograniczających się do zagrzania kanapki i polania sosem, bo takowe kanapki dostajemy już gotowe), z uśmiechem na twarzy zaznacza – ale wie pan, to zależy, kto przygotowywał, niektóre dziewczyny tutaj nie podgrzewają w piecu, przed włożeniem do grillowania. A to naprawdę zasadnicza różnica. Ja przyrządzę naprawdę pyszną!
– Hmm... Tylko tak się składa, że to pani wtedy mi ją przyrządzała.
BANG, BANG! Królowa bistra wymiękła.
Widok jej miny – bezcenny. :D
Stare wyznanie, ale problem istnieje od dawna, a raczej bardzo cienka granica między umiejętną zachętą a wręcz ,,chamskim” wciskaniem produktu. Mnie osobiście bardzo irytują sprzedawcy, którzy już na dzień dobry sprzedają swoją wyuczoną formułkę ,,W czym mogę pomóc”, dodatkowo są bardzo nachalni. A jeszcze ci ochroniarze (zwłaszcza w Sephorze i Douglasie), co każdego klienta traktują jak potencjalnego złodzieja i łażą za nim krok w krok. Takie coś, zamiast zachęcać do zakupu, to skutecznie od niego odstręcza, więc ostatecznie efekt jest odwrotny od zamierzonego.
"Dzień Dobry, paliwo z dwójki, nie mam karty Orlen ani Payback, nie chcę prince polo z promocji ani nic innego, płacę kartą, reklamówki nie potrzebuje, karty dużej rodziny ani samej rodziny nie posiadam, za zniżki tez podziękuje, miłego dnia!"
Pracowałam przez pare miesięcy w sieciowce w galerii handlowej i cisnęli nas o okreslona sprzedaż jednego rodzaju produktu, takiego dodatku do głównego produktu. Wiekszosc pracowników miała skrupuły, żeby wciskac to klientom przy kasie (nie że był jakiś problem z jakością czy coś, tylko skrupuły przed samym nagabywaniem), ja nie miałam skrupułów. Regularnie przekraczałam normę 2-3 krotnie. Tak że niestety z doświadczenia mogę powiedzieć, że to się jednak sprawdza