Siódma rano. Zaspana jadę zapchanym autobusem do pracy i tępo gapię się przez okno, a tam spaceruje gołąb tym swoim śmiesznym, gołębim krokiem. Zamyśliłam się nad jego losem, celowością istnienia, marnością ludzkiej i gołębiej egzystencji, aż nagle w mojej głowie rozlega się pytanie: „Dokąd idziesz, gołębiu?”.
Ups... Pytanie nie zostało w mojej głowie, a poleciało gołębim tempem w autobusową przestrzeń.
Gołąb nie odpowiedział. Pewnie nie usłyszał. Za to rozbawione spojrzenia współpasażerów musiałam znosić jeszcze kilkanaście minut.
Chyba muszę odpocząć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ostatnio zauważyłam, że gołębie to w sumie śmieszne zwierzęta. Raz kiedy przechodziłam obok pani, która je karmiła, zauważyłam w tłumie takiego jednego, innego. Otóż miał na szyi chleb. Jeszcze jedna sytuacja, kiedy jechałam autem. Zwolniłam przed pasami i akurat wtedy na ulicę wszedł gołąb i przeszedł kulturalnie przez pasy na drugą stronę.
Czasem gołębie bardzieh przestrzegają prawa niż ludzie... Ach te czasy :D
Ale ten jeden gołąb z chlebem na szyi to jak czarnuch ze złotym kajdanem, taki niby boss :)
To wyznanie jest takie głupie i bezsensowne, że aż śmieszne 😂😂
Śmiechłam :D
Też przy większym zmęczeniu zdarza mi się czasem powiedzieć coś w tym stylu na głos, ale takie głębokie pytanie jeszcze z mych ust nie padło :D
Pozdrawiam autorkę! :))
Oj, zmęczenie potrafi dać w kość.Kiedyś po drodze do domu postanowiłam wstąpić po pieczywo do lokalnego sklepiku. Drzwi byly zamknięte, jak to bywają, w końcu od czego jest klamka? Nie... mój mozg stwierdził, że lepiej będzie jeśli wyjmę klucze do domu i w ten sposób spróbuję je otworzyć... po kilku nieudolnych próbach uświadomiłam sobie co robię i jak to musi wyglądać. Nacisnęłam klamake i weszłam, mam nadzieje, ze nikt mnie nie widział (drzwi byly szklane, nawet nie przypominaly domowych) i ze nie ma nagrania z monitoringu na yt ;)