#O3E6g
Wyszłam za mąż...
Kocham męża, ale to, co się teraz dzieje, przerasta mnie psychicznie.
Nie sądziłam, że wyprowadzka z domu rodzinnego może tak boleć. Tym bardziej że mieszkamy z jego dużą rodziną. Na początku było mi łatwiej, nareszcie mogliśmy ze sobą spędzać dużo czasu. Ale z upływem czasu coraz bardziej brakuje mi moich rodziców, rodzeństwa, rozmów i czasu spędzanego z nimi. I w dodatku mają do mnie żal, że się wyprowadziłam...
Mąż jest bardzo uparty, innej możliwości nie widzi, jak tylko mieszkanie u jego rodziny. Dał mi jasno do zrozumienia, że mam wybór. On albo moi rodzice.
Nie mam pojęcia co robić.
Tutaj jest kilka problemów:
1. Czemu w ogóle musicie mieszkać z którąkolwiek z rodzin?
2. Albo nie odcięłaś pępowiny od rodziny, albo podświadomie rozumiesz, że ten facet nie jest dla Ciebie.
3. Dlaczego Ty musisz wybierać, a jaśnie pan może mieć i rodzinę, i Ciebie?
Zastanów się zwłaszcza nad tym ostatnim, bo on Ci jasno pokazuje, że Twoje zdanie i uczucia gówno dla niego znaczą, bo on jest panem i władcą w tym związku.
Może u jej rodziców nie ma warunków, by mogli zamieszkać razem. Wszak pozostało tam jej rodzeństwo.
Po ślubie tworzy się własną rodzinę, i to mąż/żona są najważniejsi.
Nikt nie każe jej zrywać kontaktu z bliskimi.
Przeżyła zderzenie z rzeczywistością i chyba nie dojrzała to obecnej sytuacji.
Nigdzie nie ma ani słowa o tym, że u jej rodziców nie ma warunków, a wręcz autorka sugeruje, że jest to możliwe, tylko jej pan i władca "innej możliwości nie widzi, jak tylko mieszkanie u jego rodziny" i grozi rozwodem, jeśli autorka nie będzie tego chciała.
Jak widać mąż wcale nie stawia żony na pierwszym miejscu, więc kompletnie nie zrozumiałeś tego, co przeczytałeś.