#NdBvv
Jako że tata nigdy wizjonerem sztuk fryzjerskich nie był, mama była dosyć zdziwiona, że tak dobrze radzi sobie z uczesaniem długich włosów mojej siostry. No, ale skoro było dobrze, to nasza rodzicielka nie poruszała tego tematu, ciesząc się, że nie ma z tym problemu.
Do czasu, kiedy okazało się, że każdego dnia, gdy to tata czesał młodą, miała miejsce w przedszkolu taka sytuacja: Siostra wchodziła na salę, dostrzegała ją przedszkolanka, po czym mówiła:
- Ooo... Kasia. Znowu cię tata czesał? Chodź tu, dziecko.
I czesała ją od nowa.
Tata jakoś nigdy nie zwrócił uwagi na to, że córka zawsze wraca z inną fryzurą, niż zrobił jej rano, a mama zorientowała się, że coś jest nie halo dopiero, gdy młoda wróciła do domu z wymyślnym warkoczem i wyjaśniła, że pani przedszkolanka prawie codziennie ją czesze.
Skończyło się na intensywnym kursie robienia kucyka dla taty. :D
Mogl robic kucyk odkurzaczem :D
Też o tym pomyślałam :)
Też o tym pomyślałam :D
Jak zaczęłam czytać to myślałam, że o tym będzie wyznanie ;D
Sprawdzone i działa ;D
Ja myślałem, że właśnie w taki sposób tata robił te fryzury :D
też pomyślałam, że o to chodzi :')
Jak byłam mała, a youtube jeszcze nie istniał, ojcowie musieli sobie radzić sami.
I tak mój tatuś wpadł na pomysł zrobienia mi kucyka (mama zawsze robiła mi warkocz, bo miałam bardzo długie i gęste włosy). O dziwo wieczorem włosy dalej idealnie się trzymały, bo tata tak mocno ściągnął je gumką, że nie dało się jej zdjąć bez użycia nożyczek :( (niektóre źródła twierdzą też, że cały dzień miałam nienaturalnie szeroki uśmiech i ciut skośne oczka - tak, to wersja mojego starszego brata). Od tamtej pory, póki mama nie wróciła ze szpitala, czesała mnie sąsiadka :p
Kiedy moj tata stracil prace i przejal obowiazki domowe (w tym czesanie mnie i odprowadzanie do przrdszkola) po tygodniu zabral mnie do fryzjera i kazal obciac na krotko moje dlugie warkocze.
oj biedne wloski :(
A kiedy mój tata stracił pracę, siedział i użalał się nad sobą... A mama jechała na dwa etaty, jeden w pracy, drugi w domu :(
Mój tata też mnie czasem czesał. Rozczesał włosy i założył opaskę żeby kosmyki nie leciały na twarz. Jak przychodziłam do przedszkola to pani pytała: "Mama poszła na rano po pracy?" :) Bo jak mama była rano to miałam codziennie inną fryzurę składającą się z kilku dobieranych warkoczy.
A mój tata jest dzielny i robił mi warkocze! :D może fryzura idealnie mu nie wychodziła, ale się starał :p
Mój tata dzielnie robił mi kucyk co rano, co prawda 'na cebulkę' i ściśnięte najmocniej jak się dało, ale robił <3
Mój tata do tej pory bawi się moimi włosami i wcale nie idzie mu źle :3
Te fryzury wykonane przez tatę musiały naprawdę wzbudzić litość pani przedszkolanki :D Ale tak to już chyba jest, że ojcowie nie ogarniają tego tematu XD
niekoniecznie. kiedy ja byłam mała, to mój tata mnie czesał. mama rzadko tykała moje włosy :D a tata robił pięknego dobieranego warkocza.
Za to ja miałam włosy długie do pasa i czasem to mama załamywała ręce i wolała tatę na odsiecz. Wtedy szłam do przedszkola czy szkoły z pięknym dobieranym warkoczem, czasem dwoma.
Cóż... Metalowcy muszą też umieć dbać o włosy ;)
PS. Jak miałam kilka lat to "zamiatałam" włosami razem z tatą, a mama tylko krzyczała, że jak któreś z nas głowę rozbije, to oboje dostaniemy lanie :D
Ooo słodkoo, właśnie najlepsze jest to, że jak mężczyzna ma długie i 'lepsze' włosy ode mnie to czuję się jak babochłop.
Ale przynajmniej Twoja siostra co dzień miała inną fryzure, a tak to co dzień by w kucyku była :D
Mój tata znalazł inny sposób. Płacił sąsiadce za czesanie mnie. Do dziś uwielbiam artystyczne uczesania.
I jak wam wyszedł ten kurs??? Prosze o dalsze info, dziekuje
podpinam sie do komentarza :D :)
Haha, no jakichś spektakularnych sukcesów nie było, ale coś tam dał. ;)
W każdym razie Pani Przedszkolanka dostała na koniec roku spory bukiet za swoje usługi fryzjerskie. :D
Moj tata zawsze czesal mnie na "chinke" :) warkocz tak scislo spleciony ze skosne oczy sie robily ;) ale wszystkie panie w szkole zawsze mnie chwalily ze ladna fryzura a i tata na zebraniach pochwaly zbieral :)
Dlatego ucze mojego narzeczonego na sobie. Mowie mu jak uczesac i tak robi. Chociaz jego zdolnosci koncza sie na kucyku i warkoczach 😀
Lepsze to niż nic ;)
Mój tata zaprowadzał mnie zawsze do sąsiadki jak mnie miał uczesać. A wszystko to dlatego, że raz się rozpłakałam, gdy zobaczyłam co zrobił z moimi włosami :D