Straciłam w moim życiu wiele, między innymi niektórych znajomych (choć teraz wiem, że dobrze się stało), poczucie bezpieczeństwa, zaufanie do części rodziny i ich pozytywny obraz. To tylko część rzeczy, bo nie liczę czasu, zdrowia i pieniędzy (wszystko po trochę). Przez to zawsze, gdy mam coś dobrego, obsesyjnie obawiam się tego, że mogę to stracić. Staram się bardzo, żeby tak nie było i dbam o to. Jedna osoba w podeszłym wieku z rodziny od lat mówi, że niedługo będzie jej koniec i biorąc pod uwagę jej stan zdrowia, może mieć rację. Codziennie myślę o tym, że może umrzeć. Gdy nie mam z nią kontaktu (umie pisać SMS-y), myślę, że nie żyje. Mam tak jeszcze z inną starszą osobą, która jest dla mnie bliska, spoza rodziny i z jednym rówieśnikiem, który ma depresję i jest po paru próbach. Ciągle myślę, że mogę ich stracić. Obawiam się też utraty znajomych, moich studiów, a nawet jednej z moich prac.
Wiem, że to nienormalne. W życiu nie ma nic pewnego ani stałego. Stresuję się wieloma sprawami, nie tylko tą chorą obawą. Żyłam w stresie wiele lat, w domu rodzinnym, i wierzcie mi, były tego poważne i bardzo smutne powody. Być może geny, ale także taki tryb życia sprawiły, że w wieku 19 lat zaczęłam siwieć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nadmierny stres i nerwica. Być może warto udać się do neurologa?
Albo psychologa.
Dragomir
Być może. Ja "nie wierzę" w psychologię, choć za pewne są ludzie którym to pomaga.
Nie jestem lekarzem, ale ja tu widzę problemy neurologiczne.
Tak? A jakie?
Przecież sama opisała. Jest przewrażliwiona, przeczulona, znerwicowany, zamartwia się na wyrost czy nagle siwieje w młodym wieku.
Wszechobecny stres.
No. To problemy z emocjami i ich przepracowaniem, radzeniem sobie z nimi, a nie z układem nerwowym.
@Dragomir
Ale to wszystko jest ze sobą ściśle powiązane.
"Emocje są rezultatem aktywności mózgu i układu nerwowego."
Moim zdaniem, temat wymaga solidnej rozkminy anatomiczno-psychologicznej.
Przywykliśmy do łączenia emocji wyłącznie z "czuciem", a jest dokładnie odwrotnie - owo "czucie" wynika z czysto fizycznych cech naszego organizmu.
To raczej układ wewnątrzwydzielniczy, jeśli są jakieś nieprawidłowości to funkcjonalne a nie strukturalne. Nie mówię że nie warto sprawdzić po drodze, ale nikt nie idzie do neurologa bo się stresuje. A na pewno nie w pierwszej kolejności.
Gdyby miała dolegliwości typu bóle głowy, zawroty itp., sugerujące jakieś problemy o podłożu neurologicznym to owszem, trzeba wykluczyć podłoże strukturalne (np. jakiś guz dający ucisk gdzieś tam). Ale nie że sie stresuję że aż osiwiałem, i idę do neurologa bo to na pewno jego działka.
@Dragomir
"nikt nie idzie do neurologa bo się stresuje. A na pewno nie w pierwszej kolejności."
Masz rację.
Ale w różnych swoich przygodach zdrowotnych, oprócz zdumienia złożonością naszego organizmu, coraz częściej dostrzegam ścisłe powiązania rejonów, których wcześniej nie podejrzewałam o "tak dalece idącą współpracę".
Stąd moje permanentne
"sprawdzam".