#Mijut

Całowałam się z kierowcą Ubera, prawie też doszłoby do czegoś więcej... Byłam wtedy w trakcie dość bolesnego rozstania z chłopakiem, z którym spędziłam kilka lat. W zasadzie do teraz nie wiem, czy mnie w ogóle kochał, ale to temat na inne wyznanie. Tego wieczora wybrałam się na imprezę z koleżankami i nie powiem, wypiłyśmy dość dużo. Koleżanki chciały jeszcze pić i pójść do innego klubu. Ja czułam, że mam dość i wezwałam Ubera. Zresztą byłam z siebie dumna, że jestem grzeczna i równie grzecznie wracam do domu. Gdy przyjechał Uber, usiadłam z przodu i oczywiście zaczęłam rozmawiać z młodym kierowcą. On mnie podrywał, chociaż ja tej rozmowy już nie pamiętam. Nie mieszkam w centrum, więc gdy stanęliśmy przed moim domem, to nie wiem, jak to się stało, ale zaczęliśmy się całować, obmacywać, a on nawet kilka razy zaproponował przejście na tylny fotel. Ja już ogarniałam słabo, bo alkohol dał się we znaki, ale nie zgodziłam się na przejście na tylne siedzenie, tylko dałam mu swój numer.
Następnych kilka dni SMS-owaliśmy i dowiedziałam się kilku smaczków, bo przez alkohol pamiętałam piąte przez dziesiąte, a on przecież był trzeźwy.
Pod moim domem staliśmy kilka godzin.
Musieliśmy też całować się dość agresywnie, bo oniemiałam, jak spojrzałam w lustro, miałam wielkiego siniaka na twarzy, szyi i jakieś malinki. No cóż, przeszłam szybki kurs internetowy, jak zakryć makijażem siniaki i polubiłam się ze swetrami z golfem. Na szczęście nikt nic nie zauważył, oprócz przyjaciółki, której sama to pokazałam.

Okazało się też, że chłopak jest kilka lat ode mnie młodszy i jest właściwie w związku z dziewczyną, która, tak jak ja, jest od niego starsza i na dodatek zostawiła dla niego męża. Nie spotkaliśmy się już drugi raz, chociaż miałam ochotę, bo w jakiś sposób romans wydał mi się mocno kuszący, aczkolwiek dobrze, że tak się nie stało, bo z drugiej strony żal mi jego dziewczyny, chociaż on sam traktował ten związek raczej luźno, a ona chyba już chciała zakładać z nim rodzinę. Taka trochę tania moda na sukces i do teraz mi wstyd.
StaryCap Odpowiedz

Spoko, wyzwoliłaś sie. Tak trzymaj. Kierowca tez wyzwolony, strasznie mi sie podoba ze leci na dwa fronty, a jego kobieta zostawiła dla niego męża. Tak trzeba żyć.

Dragomir

To byłby otwarty związek, znowu ta katolska zaściankowość wszystko zepsuła. Nie to co w postępowym islamie, tam jak zobaczysz kostkę dziewoi to od razu masz spust, bo nic innego nie zobaczysz i musisz kozę wyrvchać.

Dodaj anonimowe wyznanie