#ME2d7
Tego wieczoru nie było inaczej. Miałam jakieś 7-8 lat. Tata wyszedł z domu na 5 minut, żeby kupić w pobliskim sklepie chleb i wrócił z pięknym, czarnym kotem.
Kot był mieszanką persa i zwykłego dachowca - ale dla nas był niesamowity. Nazwaliśmy go Filip.
Jako, że mieszkaliśmy w dużym domu, kot każdego wieczoru wychodził przez sypialniane okno na taras, a potem (nie mam pojęcia jak) schodził na ziemię i podróżował po okolicy.
Był przekochany, jako nieduża dziewczynka kochałam się z nim bawić, chciałam nauczyć go nawet chodzić na smyczy i robić różne zabawne sztuczki. Był moim przyjacielem.
Lecz pewnego wieczoru Filip wyszedł z domu i nie wrócił. A wracał. Zawsze.
Bardzo bolało mnie, że mój ukochany kotek zaginął.
Rodzice, również załamani, tłumaczyli mi, że zapewne nic mu nie jest, że może poznał jakąś kotkę i że na pewno będzie szczęśliwy.
Długo zbierałam się po stracie Filipa, ale pocieszała mnie myśl, że na pewno dobrze mu się żyje.
Minęło kilka lat, w wyniku szkolnej wymiany przyjęłam na tydzień dziewczynę z Hiszpanii.
Tego wieczoru jedliśmy kolację, a mój tata rozmawiał z nią po angielsku o zwierzętach.
W pewnej chwili zaczął opowiadać o Filipie.
Myślałam, że zapewne powie tak jak jest to wiadome, że kot uciekł, ale on...
Powiedział, że niestety nasz kot zginął w strasznych okolicznościach. Nasz sąsiad skręcił mu kark i rodzice znaleźli go w naszym śmietniku.
Dawno nie płakałam aż tak mocno jak w tamtym momencie.
(Moja mama miała ochotę udusić tatę, który biedny zapomniał, że znam inną wersję tej jakże pięknej historii..)
P.S. Sąsiad nie lubił naszego kota, dlatego go zabił. Brak słów.
Brak słów, żeby określić kim jest sąsiad... :'c
Śmieciem a nie człowiekiem.
No mniej wiecej
Raczej czym bo człowiekiem na pewno nie
Jak już ktoś gdzieś napisał jest właśnie człowiekiem, bo jakie inne stworzenie jest tak okrutne jak ludzie.
Było podobne wyznanie tylko, że kuzyn przyjechał (nielubiany) i skręcił szczeniakowi kark, ponieważ ,,denerwował go dźwięk zabawki i nie wiedział, że jest ich". Więcej go nie widzieli. I dobrze.
Zgadzam się w 100%, tacy ludzie zasługują na to aby skończyć tak samo jak ten biedny kot - w śmietniku...
Ależ skąd, jest cały zasób idealnych słów, ale w większości niecenzuralne, a reszta ordynarna
Ja w domu miałam kochanego pieska, po prostu to są moje ukochane zwierzęta, bardzo się z nim zżyłam. Pewnego dnia jeden przyszedł z drutem zawiązanym koło szyi. Innego razu nie było go przez tydzień, byłam zrozpaczona jego utratą ale jeszcze bardziej wtedy, gdy przyszedł wychudzony, że kręgi kręgosłupa mu wystawały. Innego dnia.. znalazłam go martwego, pobitego, mokrego przy bramie wjazdowej. Mój sąsiad nienawidził jego szczekania, więc postanowił go już definitywnie zamordować, a ja płakałam dobre kilkanaście dni i dalej nie mogę się z tym pogodzić. Czasami po prostu nienawidzę ludzi.
Trzeba było zgłosić na policje.
nie byłoby dowodów, byłam na policji, trzeba było robić sekcję, a nie każdy ma tyle pieniędzy na uzyskanie takich dowodów by kogoś oskarżyć
Sama mam kota, i aż łzy mi do oczu nabiegły. Znęcanie się nad zwierzętami jest karalne, sprawca takich czynów powinien ponieść tą karę. Nie mogę sobie wyobrazić jak można być takim okrutnym człowiekiem...
Gdy miałam ok. 9 lat dostałam psa, rasowego pięknej maści siwo-szary.
Pewnego dnia uciekł wiadomo młode to i głupie. Długo szukaliśmy jakichkolwiek jego śladow. Po kolejnych kilku dniach okazało się że sąsiad uciął mu głowę siekierą.
Nie ma o czym mówić.
cZŁOwiek😥😥😤
Zabiłabtmym tego gościa z wyznania i z twojego komentarza !!!!
*zabiłabym
Jak można zabić zwierzę, bo się go nie lubi?
Jako, że moje wyznanie nie zostało zaakceptowane napiszę tutaj. Ja również bardzo kocham zwierzęta tym bardziej mój tato, prawdziwy miłośnik! Czego to on nie miał mieszkając na wsi gołębie, lisy, konie, krówki, świnki, koty, psy, kury po prostu wszystko! Pewnego dnia mąż jego siostry poprosił o pożyczenie kota aby ten złapał mysz, która mu buszuje w samochodzie a sam nie może jej złapać tak więc się zgodził więc szwagier wsadził kota do samochodu po 30 min wrócił otworzył a kot czmychnął i ni widu ni słuchy po nim! Mój tato był bardzo załamany i tak mijał czas bez jego przyjaciela, poświęcił się pracy na polu po czym ujrzał jak w jego stronę szybko niczym Usain Bolt przybiegł jego kot! Dokładnie! Po roku czasu jego zguba przyszła do niego, szwagier mówił, że to nie ten to na pewno nie ten, ale gdy tylko mój tato przyprowadził go pod dom ten szybciutko wdrapał się tam gdzie kiedyś przesiadywał całymi dniami, na dach gołąbków i siedział tam sobie razem z nimi :) A ja się cieszę, że się odnalazł nawet jeśli było to dawno temu :)
Wiesz co. Gdybym ja, mając teraz lat prawie 20, dowiedziała się o takim wydarzeniu z przeszłości, i wiedziałabym, który to sąsiad...poszłabym, wyjaśniłabym o co chodzi i dała w twarz. Mając w dupie co sądzą o tym rodzice i inni ludzie. ;) Trzymam kciuki, że może jakoś pomścisz śmierć kociaka. Nawet w anonimowy sposób ;)
Za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności bez nawiasów. Co dopiero za świadome zabicie.. Brak mi słów, jakiego masz sąsiada. Dlaczego rodzice wtedy nie zareagowali? Skoro zrobił to waszemu, to zapewne mógłby zrobić to xxx razy. Z drugiej strony, super, że tak kochacie zwierzęta, Ty jak i zarówno rodzice :)
Gdy bylam mala kolezanki z podworka chcialy mi zabic swinke morska wsypujac jej szkla do nasion gdy byly u mnie w domu. Na szczescie nie udalo im sie i swinka przezyla. PS.bardzo Ci wspolczuje z powodu kotka
Chciały Ci zabić świnkę morską a Ty je nazywasz koleżankami?
Powiedziałabym że małe dziwki trzeba by było w takim momencie nakarmić ciasteczkami z dodatkiem, ale pewnie odezwą się ŁOBRONICY gównarzerii
Dlaczego tacy ludzie istnieją