Zatrudniliśmy w firmie kilku stażystów. Przez błąd w kadrach jeden z nich, Marcin, dostał na konto nie tylko swoją wypłatę, ale też kolegi ze stażu. Bank rozłożył ręce, w efekcie sprawy zostały jak stały. Pan Marcin nie zgodził się na zwrot wynagrodzenia współpracownika, więc zrobiono nowy przelew dla pokrzywdzonego i zadecydowano, że Marcin dostanie kolejną wypłatę z pominięciem kolejnego miesiąca. Nie wiem, jak Marcin to sobie wykombinował, ale po upływie owego miesiąca stawił się przed szefem z prośbą, a nawet groźbą przelania kolejnej wypłaty i z zapewnieniem, że "on przecież odda te pieniądze swojemu koledze".
Dodaj anonimowe wyznanie
A po co wam taki pracownik? Chyba i tak nie zamierzacie go zatrudnić na stałe więc szkoda czasu na szkolenie.
Jest chyba jakiś artykuł Kodeksu Cywilnego, który nakazuje zwrot pensji, aczkolwiek kiedyś Sąd Najwyższy w jakimś wyroku chyba to zakwestionował w taki sposób, że przez błąd pracodawcy nie może być obwiniany pracownik. Nie pamiętam, o co tam dokładnie chodziło, może ktoś ma większą wiedzę na ten temat lub pamięta sytuację.
Moja koleżanka popełniła podobny błąd (pomyliła się w jakiś wyliczeniach i ostatecznie facet dostał za dużo kasy) i pracownik nie zamierzał oddać tych pieniędzy. Prawnik firmy uznał, że mogą przegrać sprawę w sądzie, kwota nie warta zachodu i żeby mu odpuścić. Zwyczajnie nie przedłużyli mu potem umowy.
za cos takiego to dyscyplinarka powinna byc
Problem macie wy. Bo jak przeczytacie sobie kodeks cywilny, to wyjdzie, że stażysta kasy oddawać nie musi, a potrącić jej z następnej wypłaty nie macie prawa.
Prawo swoją drogą, ale istnieje coś takiego, jak kultura osobista, uczciwość, jakieś poczucie sprawiedliwości i pewne zasady. Ten człowiek ewidentnie tych cech nie posiada, a są nie mniej ważne w każdej pracy (i w ogóle w życiu), jak przepisy i ustawy.
To obowiązek pracodawcy by dopilnować wysokości pensji.