#LugMY
Kończąc podstawówkę, wkręciłam się w sporo starsze towarzystwo, przy którym nie brakowało mi alkoholu, papierosów, po pewnym czasie doszły narkotyki różnego typu. Nie chciałam eksperymentować, tylko się wykończyć. Przez głodzenie nabawiłam się anoreksji, z której do tej pory nie wyszłam. Jako nastolatka zostałam dwukrotnie wykorzystana, wpierw przez partnera matki, potem przez kolegę. Okaleczanie się, próby samobójcze, co rusz pobyt w psychiatryku nie były u mnie czymś nadzwyczajnym. Byłam wyrzucana z domu bądź też sama uciekałam, byle tylko nie dostać po raz kolejny, choćby za czwórkę z geografii, bo przecież powinnam dostawać same piątki. Tutaj wtrącę, że mam rodzeństwo, które było traktowane zupełnie inaczej.
Sześć lat chodziłam do psychiatrów, którzy stwierdzili u mnie borderline, silną depresję, trzy różne nerwice. Gdy skończyłam 18 lat, było jeszcze gorzej. Ojczym nie dawał mi spokoju, co do minuty miałam wyliczony czas, w jakim miałam się wyrobić z powrotem ze szkoły. Życzyłam jemu jak najgorzej, matce też - pozwalała mu na to wszystko. Nie miałam w niej oparcia.
Kilka lat temu oboje zmarli, a ja zaczęłam żyć na własną rękę, tak leci już trzeci rok.
Nie minęło dużo czasu (od mojego ''pójścia na swoje''), a moje życie powoli się normuje. Co prawda rzuciłam szkołę, nie mam pełnego wykształcenia, nie mam już rodziny z powodu zdarzenia losowego, ale z każdym miesiącem coraz bardziej czuję, że żyję. Mam wspaniałego narzeczonego, mieszkamy razem, oboje pracujemy. Wreszcie nie muszę martwić się o przyszłość, nikt mnie już nie gnębi, a do tego spodziewamy się synka. Z młodzieńczych nałogów zostało mi tylko palenie, dalej walczę z powracającą anoreksją, problemami z sercem, psychiki jednak nie wyleczyłam.
Gdy patrzę na rosnący brzuch i wyobrażam sobie swoje dziecko, zastanawiam się, jakim człowiekiem była moja matka i jej partner. Nie wyobrażam sobie, bym mogła swojemu maleństwu zrobić podobną krzywdę. Zabiłabym, gdyby włos spadł mu z głowy. Jak widać, niektórzy ludzie wybitnie dzielą swoje dzieci na ''aniołki;' i ''te bachory, co mogłam usunąć''. Tak, często słyszałam ten tekst.
Prośba do każdego - nie bądźcie obojętni. Wasz moralny paraliż często jest dla kogoś tragiczny w skutkach.
Mam nadzieję że nie palisz w ciąży! I życzę powodzenia w przyszłości :)
Jeśli paliła sporo zanim dowiedziała się o ciąży to nie powinna rzucać z dnia na dzień. Ograniczyć owszem, ale nie odcinać się kompletnie. Nawet lekarze nie zalecają radykalnego rzucania, ponieważ może mieć to gorsze skutki niż samo palenie - organizm dostaje szoku (szybki detoks). Najlepiej takie rzeczy konsultować, a nie działać na własną rękę.
No właśnie też mnie to uderzyło (palenie) w sumie sama nie wiem jak to odebrać. Pisze że jej to zostało więc nie jestem pewna czy rzuciła palenie na czas ciąży.
Kasiek112 przestać powielać stereotypy. To tłumaczenie patoli żeby dalej palić
kasiek to jest tlumaczenie karyn patusek, ktore jaraja na potege
E tam, nie ma to jak truc własne dziecko nim to się w ogóle urodzi...
*sarkazm*
@Kasiek to jest totalna bzdura!!! Przestańcie powielać ten durny stereotyp, żeby nie rzucać palenia od razu, bo to jest kłamstwo! Nie ma żadnego szoku organizmu!!! Słyszałam jak wielu lekarzy (nie starej daty, którzy powtarzają to wygodne kłamstwo), mówiło, żeby rzucać OD RAZU i im szybciej tym lepiej dla dziecka! Mój dziadek rzucił palenie po jakichś 20 latach palenia? I to z dnia na dzień - nie było żadnego szoku organizmu. Co to są za bzdury wyssane z palca, żeby usprawiedliwić trucie własnego dziecka!!!??? Palenie może nie wyrządza aż takiej krzywdy jak alkohol i narkotyki, ale czy ktoś chce ryzykować np. gorszymi cechami u swojego dziecka? To mogą być przecież takie konsekwencje jak gorsza pamięć, lekkie opóźnienia w nauce, problemy rożnego typu. Po co fundować dziecku nie wiadomo jakie ograniczenia przez swoje wydzimisie, że palenie jest ważniejsze?
Pojawienie się dziecka to ogromny stres, chemia i hormony. Choćbyś miała oceany miłości - w Twojej sytuacji - możesz mieć gorszy dzień i wyjdzie z Ciebie coś złego co Ci wpoili w dzieciństwie.
Po pierwsze pilnuj się tzn miej jakiegoś psychologa pod ręką.
A po drugie - nie załamuj się! Dałaś radę przetrwać piekło - nie zniechęcaj sie gdyby nie było tak pięknie jak marzysz.
Takie trochę dziwne to wyznanie. Tyle chorób i bam dziecko. Oby się depresja poporodowa nie trafiła.
Papierosy jak rozumiem do momentu zajścia?
A to twoja sprawa?
Toszka, jak widzę, wiele się nie różnisz od matki autorki.
Za palenie w ciąży powinna być sprawa karna z urzędu i jakiś przymusowy odwyk dla takich. Toszka, nie pójdziesz chyba do zdrowego człowieka i mu dosypiesz trucizny do jedzenia albo nie okaleczysz w inny sposób, bo chyba pójdziesz do więzienia? Palenie w ciąży to okaleczanie bezbronnego człowieka z pełną premedytacją. Palenie w ciąży może spowodować takie negatywne skutki, których przez całe życie się nie zniweluje. Nawet jak dziecko rodzi się fizycznie niby zdrowe, to się nie dziw że w klasie będzie ciągle najmniej rozumieć.
@Pulpa, jedna tylko sprawa - płód to jeszcze nie człowiek. Ale zgadzam się, że nie powinno się palić.
W sumie zależy to też od tego ile paliła przed ciążą. Mam ciocie która od około 24 lat pali papierosy- minimum dwie paczki dziennie. Pięć lat temu będąc w ciąży lekarz zabronił jej całkowicie rzucić palenie bo byłby to zbyt wielki szok dla organizmu.
Będę zminusowany, ale mam pytanie...
Czemu piszesz do osób trzecich, żeby zwracać uwagę i reagować skoro wcześniej napisałaś, że ukrywałaś wszystko? Rozumiem, że tragedia i w ogóle i naprawdę fajnie, że Ci się układa, ale czy podsumowanie powinno nie być apelem do osób poszkodowanych, żeby nie były się mówić tak jak Ty unikałaś powiedzieć komuś prawdę?
Od razu zaznaczę, że raczej nie chodzi tu o matkę, bo to byłoby zdecydowanie mniej logiczne z kilku powodów (m.in. podejście emocjonalne i no nie oszukujmy się, ale osoba mająca z takim czymś styczność na codzień jest współwinna i żaden apel nie pomoże)
Masz problemy psychiczne i mimo to zaszłaś w ciążę? Wiesz, że dziecko nie „uleczy” Twojej psychiki, prawda? Chcesz mu fundować życie z niestabilną matką? Może trzeba było pomyśleć i najpierw porządnie się doleczyć, pozbyć anoreksji, rzucić palenie i dopiero zachodzić w ciążę?
I co ona ma według ciebie teraz zrobić? Już po fakcie?
Przemyśleć, czy jest to na pewno dobry moment na posiadanie dziecka i czy uważa się na osobę na tyle stabilną, by dać radę wychowywać małego człowieka i wziąć za niego pełną odpowiedzialność. Zastanowić się, czy przez nawroty anoreksji oraz niedoleczonych schorzeń psychicznych nie zafunduje dziecku takiego samego piekła, jakie zafundowali jej rodzice. A dziecko zawsze można oddać do adopcji.
Przypuszczam, że oddanie chcianego i kochanego dziecka ją zniszczy. Zresztą weź pod uwagę, że ono ma też ojca, który raczej będzie miał coś przeciwko.
Szkoda że Was matki nie pooddawały. Jakie porady, masakra! Gdyby ciąża była możliwa tylko po badaniach psychiatrycznych to może i Was by dziś by nie było. Ja życzę szczęścia Autorce i jej rodzinie, i powodzenia w walce z paskudnymi nałogami.
Koniecznie jak najszybciej skończ z paleniem!! Nie rób krzywdy swojemu dziecku, które urodzi się uzależnione od nikotyny. Do tego dochodzi wiele konsekwencji zdrowotnych.
Mam nadzieję, że oboje zdechli w męczarniach.
Nie martw się, ludzie nigdy nie mają poczucia, że kogoś krzywdzą, ważne że teraz ci się już układa, a syn na pewno da ci siłę. Trzymajcie się ciepło i Wesołych Świąt :)
@Vito857
Nie martw się, ludzie nigdy nie mają poczucia, że kogoś krzywdzą,
ona też nie będzie miała pojęcia jak zrobi swoim najbliższym piekło na ziemi - biedny facet i biedne dzieci :(
powodzenia
a pedagoga w szkole nie było? jak były takie dantejskie sceny to ktoś to musiałby zauważyć
sorki, ale masz borderline więc twoja ocena rzeczywistości polega na wybiórczym koncentrowaniu się na jakichś wydarzeniach i wyolbrzymiasz je
zdecydowanie zapisz ten wpis i sobie go przeczytaj za kilka lat, bo prawdopodobnie zrobisz swoim dzieciom i swojemu mężowi/partnerowi masakryczną krzywdę - obwinisz go o wszystko co wydarzyło się w twoim życiu do tej pory i to on będzie tym, który poniesie konsekwencje czynów twoje ojca, lub też tego co masz w wyobraźni
powinnaś jak najszybciej odprawić każdego faceta w twoim życiu i żyć sama do końca swoich dni, jesteś jak bomba zegarowa, która na początku będzie kochająca i cudowna ale za kilkanaście lat wykończysz wszystkich dokoła siebie włącznie z dziećmi, które wykorzystasz bez skrupułów do swoich celów, oczywiście wszystko to będzie otoczone wielkim poczuciem krzywdy z twojej strony i naprawdę będziesz wierzyła, że spotyka cię ponowny dramat w życiu - tylko że tym razem sama będziesz krzywdzicielką