#LlaPQ

Jako pracownik przemysłu w sektorze prywatnym chciałbym pozdrowić ludzi decyzyjnych z ulicy Wiejskiej.

Mój system pracy można określić jako ruch ciągły 3-zmianowy (4-brygadowy), co w praktyce oznacza, że od 23.12 do 26.12 grudnia przypadła mi druga zmiana (godziny 14-22), natomiast w sylwestra zmiana nocna. Pracodawca rozważał zatrzymanie produkcji, ale zrezygnował z tego pomysłu. Jak wynika z nieoficjalnych wiadomości, decyzję taką podjął, ponieważ w święta prąd jest o połowę tańszy.

O ile sylwester jest czymś opcjonalnym, o tyle święta mają dla mnie, jak i wielu innych pracowników, o wiele większą wartość. Śmieszy mnie zatem, gdy słyszę jak trzeba było w sposób prawny uregulować dni otwarcia sklepów, by dać pracownikom tej branży wolne niedziele, by - jak to się najczęściej argumentuje - "mieli czas, żeby móc spędzić go z rodziną".

Nie mam tutaj żalu do pracowników sklepowych, zresztą nie jednemu się to prawo nie podoba. Chciałem tylko podjąć temat i zastanowić się, dlaczego jedna grupa zawodowa sektora prywatnego otrzymuje z urzędu wolne w większość niedziel w roku, a o innych nawet się nie wspomni?
Luckaaa Odpowiedz

Bo tu nie chodzi o ludzi. Tutaj nigdy nie chodzi o ludzi...

JoseLuisDiez Odpowiedz

Weź pod uwagę, że jest wiele zawodów/branż, które są (a niektóre wręcz muszą) być otwarte w dni świąteczne/tzw. wolne od pracy. Ktoś po prostu musi w te dni pracować i jedyne co pozostaje to dogadywać się z szefostwem, że np. ktoś ma zmianę w wigilie i później wolne w sylwestra.
Niestety parlamentarzyści i związkowcy (nie wiem którzy są gorsi) myślą że wszyscy pracują tylko od poniedziałku do piątku, po 8 h dziennie, wszyscy na pełnych etatach i na umowach o pracę. Pod taki profil zatrudnienia budowane jest całe prawo pracy, przepisy są skostniałe, zupełnie odbiegające od realiów. Nawet przy założeniu, że ktoś pracuję na pełny etat, to przy zmianach 8 godzinnych daje 2 dni wolnego w tygodniu. To że "wszyscy" muszą mieć wolne w ten sam dzień to przeżytek. To że istnieją tzw. dni wolne od pracy to bzdura. Może czas odejść od tego podziału. Może szkoły, czy urzędy powinny być otwarte każdego dnia, oczywiście przy zachowaniu układu 5 dni pracy i 2 wolne.
A co do wspólnego spędzania czasu z rodziną - jak się ma normalne szefostwo i kolegów/koleżanki z pracy, to można zawsze się dogadać tak by wszyscy w rodzinie mieli wolne danego dnia.
Zakaz handlu w niedziele to debilizm, jak na razie nie spotkałem żadnej osoby, która była by zadowolona z tego rozwiązania. Raczej tylko wszyscy narzekają, że w soboty kolejki są dłuższe, a dla pracowników sklepów - co z tego że niedziela jest wolna, jak w sobotę mają podwójny zap..l

Whiteknight

Dokładnie. Chciałem coś jeszcze dopisać, ale właściwie udało Ci się ująć wszystko, czym dotychczas sam argumentowałem.

JiminChimChim

Co do niedzieli niehandlowych to niestety moje koleżanki się cieszą. Bo one mogą w wtedy odpocząć i pobyć z rodziną (jakby w tygodniu miały tyle obowiązków i jakby ich dzieci wcale w weekend nie spędzały czasu ze znajomymi i na kompie...)
A dla mnie to głupota, bo zawsze wolałam pracować w weekend, a potem mieć więcej wolnego w tygodniu. Zrobić sobie na spokojnie zakupy, iść do lekarza, czy spotkać się z koleżanką w galerii albo coś. A tak to byłam z nią ostatnio w niedzielę. Zimno, ciemno, te dwie kawiarnie na krzyż pełne ludzi. Sklepy zamknięte, więc nie miałam jak iść poszukać sobie gaci itp.

egzemita

Gorsi są jednak związkowcy. Kilkanaście lat temu w kopalni grupa zawodowych działaczy związkowych dopisywała się do zmiany roboczej zjeżdżającej pod ziemię. Chodziło o to żeby mieć odpowiednią ilość godzin na.dole później do emerytury. Pieniędzy za te zmiany nie brali bo pensja związkowca była wyższa (sic!). Nie pomyśleli tylko że jakby była katastrofa to ratownicy by ich szukali.

Feniks06

A ja tam się cieszę z wolnych niedzieli od handlu. W zakupach mi to kompletnie nie przeszkadza bo jak widać nikt jeszcze z głodu nie umarł. Zanim wprowadzono te niedzielę to przeciwnicy płakali, że będą fale zwolnień pracowników bo będą niepotrzebni. Nikogo nie zwolniono bo Ci ludzie byli potrzebni w sobotę w większej ilości. Ale wtedy to ja byłem nazywany idiota. Teraz jest jęczę je bo kolejki w soboty. Jakie kolejki? To że, w kolejce przed Tobą są 2-3 osoby więcej niż normalnie to taka tragedia?

Wolne w tygodniu to nie to samo co w niedzielę i z tym nawet ciężko polemizować. A pracowałem w obu systemach żarówno jako pracownik, jak i pracodawca. Takie jest moje zdanie

KIuska

Bardzo czesto robie zakupy w soboty i w zadnym ze sklepow nie widzialam wiekszej liczby pracownikow. Nadal jest tylu co wczesniej, ktoś na pewno zostal zwolniony. 2-3 osoby w kolejce? Tak jezeli wstaniesz o 5 i czekasz juz na otwarcie sklepu. Do biedronki obok mnie od 8 az do zamkniecia sklepu nie da się wejsc. Tylu tam jest ludzi. Sama pracowałam w sklepie. W soboty nie bylo nas więcej na zmianie a byly to najgorsze zmiany. Na dodatek przez wolną niedziele marnowalo sie mnostwo towaru.

PrzezSamoH

Feniks - mój znajomy pracuje w sklepie i ich wszystkich zakaz handlu w niedziele wkurzył. Mieli je płatne podwójnie, więc chętni byli zawsze. I tak zwolnili jedną osobę - studenta, który dorabiał w weekendy.

quercus7

Dogadanie się pracując na produkcji w systemie czterobrygadowym nie wchodzi w grę bez względu na dobrą wole wspołpracownków. Dużo lepsze byłoby płacenie podwójnej stawki za prace w niedziele czy święta bo przy obecnym stanie rzeczy pracodawcy wykorzystując lukę w prawie wyzyskują pracowników na pracy na trzech zmianach w systemie czerobrygadowym. Póki co pracując w takim systemie praca jest tak samo uciążliwa a dodatek zbyt mały w stosunku do prawdziwej czterobrygadówki gdzie nawet w największe świeta trzeba iść do pracy. Oczywiście dodatkowych dni urlopu też nie ma...

JuzNieAnonimowy

@Feniks06, większość studentów, która sobie dorabiała w weekendy straciło pracę, bo na 5 dni w miesiącu nikt nie będzie ich zatrudniał, a nie każdy może sobie pozwolić, żeby przy studiach pracować na pełen etat.

Zakaz handlu jest wyłącznie zagrywka polityczną i nie ma nic wspólnego z myśleniem o narodzie, a tym powinni się kierować rządzący.

Feniks06

O Jezu jakie święte oburzenie...

@kluska napisałem że o 2-3 osoby WIĘCEJ. Nawet nie czytasz tego na co odpowiadasz. No widzisz a ja widzę, że w sklepach do których ja chodzę dalej pracują te same osoby. Jak Ci kolejki w soboty przeszkadzają to zrób zakupy w piątek. Na święta kolejki są o wiele większe a jakoś ludzie z głodu nie umierają.

PrzezsamoH - a ja mam znajomego który się cieszy z wolnych niedziel. I co? Mam znajomych którzy pracują w handlu i się cieszą z wolnych niedziel. Ba... Jestem kierownikiem który się cieszy z tego że moi pracownicy nie muszą w niedzielę przychodzić. I czego to dowodzi? Dokładnie niczego. Tak samo jak Twój dowód anegdotyczny.

@juznieanonimowy i co Ci biedni studenci teraz robią?

KIuska

A ty czytasz? Kiedyś w biedronce obok mnie w kolejce byly 2-3 osoby, teraz kolejki są aż do działu z nabiałem. Kierujesz się barszo ciekawa logika (a raczej jej brakiem). To ze w sklepach do ktorych chodzisz pracuja te same osoby NIE znaczy, że w sklepach w calym kraju nie zostala zwolniona osoba. Ty masz znajomego co sie cieszy a ja nie znam ani jednego pracownika handlu ktory by sie cieszyl. Sama pravowalam w handlu i wiem ze wolna niedzirla to duuuzo wiecej pracy w sobote i w poniedzialek.

Zobacz więcej odpowiedzi (7)
Merkat Odpowiedz

Mnie też bawi ta ironia. Dali wolne by więcej czasu spędzać z rodziną a tuż przed najbardziej rodzinnymi świętami najwięcej niedziel pracujących...

karolyfel Odpowiedz

Obecna "władza" nasrała leniwym Polakom w umysłach. Pracować, skoro "mi się należy"?? Głupim leniom wmówiono, że oni są "solą tej ziemi". Zwykłym bandytom spod żylety wmówiono, że są "patriotami", „strażnikami pamięci” o "żołnierzach wyklętych". Niedługo poznamy czarodziejską siłę ekonomii - zapłacimy za głupie rozdawnictwo. Kto zapłaci? Odpowiadam: przedsiębiorcy - w pierwszej kolejności. Przedsiębiorca to nie "Janusz", który po wieśniacku próbuje wyłudzić/przyoszczędzić kasę, tylko gość (płci obojga), który zap...ala od rana do wieczora, ryzykuje majątkiem (często tym, którego jeszcze nie ma), żeby zbudować przedsiębiorstwo, dające pracę ludziom. Owszem, robi to po to, żeby zbudować swoją pozycję. Ale na właśnie takiej filozofii wyrosły WSZYSTKIE przedsiębiorstwa na normalnym rynku. Oczywiste, należy szanować prawa pracowników, nie „januszować”, odnosić się do zatrudnionych ludzi zwyczajnie po ludzku z szacunkiem. Jednak zwróćcie uwagę, że standardowo pracownik pracuje w danym czasie pracy, potem nie jest jego problemem, kto kupi to, co wyprodukował (raczej w produkcji czego uczestniczył). To ten "złodziej" przedsiębiorca musi się martwić skąd wziąć materiał, jak zorganizować pracę i całą technologię produkcji oraz jak znaleźć nabywcę produktu na rynku. Dlatego pracownicy dostają umówione wynagrodzenie za swoją pracę, a pracodawca – przedsiębiorca, ponoszący całe ryzyko gospodarcze firmy, będący inicjatorem i twórcą całego przedsiębiorstwa zarabia o wiele więcej. Ale pracownicy zarabiają na umówionej pracy najemnej, a przedsiębiorca zarabia na własnej inicjatywie i absolutnie nieporównywalnym ryzyku ekonomicznym (o pracy nie wspomnę).
Wszystkim "wiedzącym lepiej" proponuję: stwórzcie własne przedsiębiorstwa i zatrudnijcie pracowników na takich bajecznych warunkach, o jakich pokrzykujecie. Napisałem, że przedsiębiorcy zapłacą "w pierwszej kolejności". Tak, pewnie zamkną swoje przedsiębiorstwo i zwolnią pracowników - takich jak wy.
Oni sobie poradzą. A wy? :)

karolyfel

Oczywiście możecie sobie minusować mój komentarz - śmiało!!
Kiedy "sprawiedliwa" władza zamknie firmę waszego pracodawcy, będziecie mieli satysfakcję - "dobrze tak gnojowi"!
Będziecie się tą myślą słodko pocieszać stojąc w kolejce po zasiłek w pośredniaku (o ile nie siedząc na chodniku z kubeczkiem w wyciągniętej ręce).

KrulWafel

Karolyfel
Jak nie szanują pracownika to pracownik powinien sam się zwolnić. Ja tak zrobiłem z wielu firm i to w ciągu tygodnia od podjęcia pracy bo po prostu się szanuję. W końcu się wkurzyłem i otworzyłem własną działalność. Zarabiam dwukrotnie więcej niż gdziekolwiek na etacie w mojej okolicy (małe miasta), a pracuję mniej. Grunt to mieć pomysł na firmę i potrafić go wykonać. Ilu jest ludzi, którzy się nie nadają do prowadzenia firmy, więc firma zarabia mało, więc właściciel oszczędza na pracownikach. ... i nie bronię naszego wspaniałego rządu bo za wysokie podatki nie uzależnione od dochodów, a stała kwota i skomplikowana papierologia skutecznie odstraszają nowych przedsiębiorców...

karolyfel

KrulWafel
No właśnie, miałeś pomysł na firmę i odwagę, żeby to zrobić. Większość „pokrzywdzonych” i narzekających nie ma nawet pomysłu na siebie i swoje życie. Przy okazji sam widzisz jakie wspaniałe przepisy regulują funkcjonowanie biznesu z Polsce (a im większa firma tym gorzej).
Jeśli można zapytać - ilu pracowników zatrudniasz?

KrulWafel

Nie zatrudniam. Sam pracuję 2 dni w tygodniu jakieś 5-6 godzin, 2 dni jakieś 2 godzinki, więc pracownika nie potrzebuję. Niedługo będę chciał rozszerzyć działalność i wtedy wyjdzie mi czas jak na etacie, ale pieniądze będą (mam nadzieję) większe, ale to za jakieś 2 miesiące bo potrzebuję zebrać trochę kasy. Mam święty spokój czyli to na czym mi najbardziej zależy. Nie powiem czym się zajmuję bo w tej chwili nie mam konkurencji w okolicznych miastach i nikt nie wie czym się zajmuję, a jak ktoś by to przeczytał i spróbuje to mi mogloby być trudniej.

karolyfel

KrulWafel
Powodzenia!

Seven777 Odpowiedz

Tak samo dodatek stażowy. Tylko budżetówka. Np zwykły robol od łopaty, mimo 35 lat pracy, dostanie wielkie gie. A pracownikom fizycznym jak najbardziej się należy.

Caraell Odpowiedz

Z jednej strony rozumiem. Wiem jak wygląda praca na 4 brygady. Z drugiej niestety są zakłady które muszą pracować w trybie ciągłym. Problemem jest sam system pracy za przyzwoleniem prawa. 7 dni pracy bez przerwy rozłożony tak byle się zgadzała tygodniowa norma godzin. Następnie "2" dni wolnego, gdzie połowę 1 przesypiamy po nocce to faktycznie żart. Ten archaiczny typ 4 brygad już dawno powinien zostać przebudowany i uregulowany, tak by pracownicy nie byli niewolnikami. Ktoś wspomniał wcześniej o tym że trzeba dostosować życie pod pracę. Smutne jest to że są w tym kraju jednostki tego pokroju. Pracujemy żeby żyć, nie na odwrót. Ludzi do pracy w takich miejscach jest coraz mniej, młodzi nie pójdą tyrać. Co prawda idziemy ku automatyzacji, jednak nie oszukujmy się to jeszcze potrwa długie lata. Firmy tego typu zaczną kuleć nie przez brak zbytu, a właśnie przez brak rąk do pracy. W dużych miastach już teraz praca szuka człowieka, co bd za kilka lat. Reasumując problemem jest dopuszczenie przez prawo zniewolenia człowieka, nie sama praca. Jak to mówią jeśli jest możliwość, to pracodawca zawsze ją wykorzysta.

Ambra Odpowiedz

Podstawowe pytanie, co tam zakład produkuje? Często zatrzymanie produkcji to nie jest kwestia naciśnięcia przycisku "Stop". Tylko skomplikowany i kosztowny proces.
A druga sprawa, z tytułu 4 brygadówki więcej się zarabia, bo z góry wiadomo że niejako trzeba podporządkować życie pod pracę.

pozbawiony Odpowiedz

Takich branż jest całkiem sporo. Szpitale, straż pożarna, komunikacja publiczna... decydując się na taki zawód i wybór pracodawcy miałeś świadomość zmianowości i ciągłości pracy. Jak nie chcesz tak pracować to zacznij np. pisać książki, programować, czy tworzyć rękodzieło, sam ustalaj sobie godziny pracy i czas wolny.

PiratTomi

Ale sklepikary też wiedziały, że w ich zawodzie, praca w niedzielę to norma.

PinkiPig Odpowiedz

Tu chodzi o prąd. Tańszy jest, bo jeśli wielka fabryka nagle zmniejsza pobór prądu, to jest to ogromny koszt dla właścicieli sieci elektroenergetycznych. Ciągłość pobierania prądu jest najbardziej opłacalna, dlatego zapewne w dni wolne i nocki dają zniżki.

WielkieGie2 Odpowiedz

To zmień prace jak ci zle

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie